Złoty gorszy nawet od forinta. Awantury wszczęte przez Putina kładą się cieniem na rynkach

Ciekawe rzeczy dzieją się na rynkach. Dolar nagle osłabł, euro urosło, ale złoty zyskiwał w poniedziałek tylko do tego pierwszego. Do innych walut spektakularnie poległ. Natomiast jest szansa, że wreszcie odpalą indeksy w Warszawie. Pod warunkiem, że Władimir Władimirowicz Putin nie odpali czegoś innego.

W poniedziałek rano euro kosztowało 4,5490 zł, dolar 3,7855 zł, frank 4,1295 zł, a funt 5,2540 zł. Potem euro podrożało do 4,55182 zł, frank szwajcarski do 4,13944 zł, a funt do 5,28569 zł. Dolar osłabił się za to do 3,80673 zł.

Wykres USDPLN
Źródło: Stooq.pl

Nie licząc pary GBPPLN (0,72 proc.), zmiany były raczej symboliczne i podczas największych wahnięć nie przekraczały 0,5 proc. Ponieważ jednak mamy do czynienia z kontynuacją trendu z ubiegłego tygodnia, warto bliżej przyjrzeć się, co dzieje się na foreksie i jak to ciekawie przekłada się na inne rynki.

EURPLN vs. CHFPLN vs. GBPPLN.
Źródło: Stooq.pl

Bizblog.pl poleca

Tajny plan ws. obligacji USA?

Dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB, w poniedziałkowym komentarzu zwraca uwagę na rentowności amerykańskich obligacji. Od połowy marca, gdy osiągnęły niemal 1,8 proc., spadły do 1,55 proc.

Niby nieduża różnica, ale w tym czasie znacznie wzrosło ryzyko scenariusza inflacyjnego. Wszystkie publikowane w ubiegłym tygodniu dane idealnie się w niego wpisują

– wskazuje ekspert.

I wylicza, że marcowa inflacja wzrosła powyżej oczekiwań, sprzedaż detaliczna osiągnęła rekordowe poziomy, podobnie jak oczekiwania inflacyjne.

Rentowności obligacji spadały właśnie tuż po publikacji tych wskaźników, tak jakby ktoś chciał zmylić uczestników rynku

– uważa Przemysław Kwiecień.

Jego zdaniem decyzja Departamentu Skarbu USA o zrzuceniu do końca czerwca na rynek biliona dolarów z pozycji gotówkowej jest bardzo dziwna i – mówiąc brzydko – nie trzyma się kupy.

Raz jeszcze powtórzę: albo jest jakiś tajny plan, o którym nie wiemy, albo te pieniądze, które teraz przyczyniają się do totalnej euforii na rynkach, będą za kilka tygodni sukcesywnie wysysane przez zwiększone emisje

– zapowiada Przemysław Kwiecień.

Oby to Władimir Putin nie zamieszał na foreksie i giełdach

Efekt jest taki, że dolar traci, a to automatycznie i powinno zwiększać apetyt na ryzyko, czyli teoretycznie na akcje i złotego. Rzut oka na rynki wystarczy, by się przekonać, że w poniedziałek jak okiem sięgnąć, wszędzie czerwono. WIG i WIG20 spadły w poniedziałek poniżej 0,6 proc., nie zachwycały główne europejskiej indeksy. DAX pod koniec sesji tracił 0,55 proc., a FTSE 250 – 0,13 proc.

Można by się zastanawiać, jak główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek w rozmowie z PAP Biznes, czy na rynku nie zaczynają ważyć narastające napięcia z Rosją w roli głównej – dyplomatyczne z USA i militarne z Ukrainą. Robi się mniej pewnie, więc i aktywa, zwłaszcza z naszego regionu wcale już tak apetycznie nie wyglądają.

EURHUF vs. EURPLN
Źródło: Stooq.pl

A tu niespodzianka. Jak już wspomnieliśmy, złoty traci w poniedziałek do wszystkich głównych walut oprócz dolara, ale już forint i korona umacniają się i do dolara, do euro. Czyżby rynek wciąż miał w pamięci interwencje NBP z przełomu roku? Z podkopaną przez bank centralny reputacją nie mamy startu ani do czeskiej korony, ani nawet do forinta.

Pewnym pocieszeniem jest to, co się dzieje na giełdzie. W poniedziałek WIG20 wyraźnie się cofnął po przebiciu 2000 pkt. i osiągnięciu najwyższego poziomu od początku stycznia 2021 r. Wcześniej bardzo wyraźnie zyskiwał (1,36 proc.), podobnie zresztą jak WIG. Na ten krok w tył duży wpływ miała sytuacja na giełdach za oceanem, które zaczęły dzień na czerwono, zniechęcając inwestorów do harców w Europie.

Wykres trzydniowy WIG20.
Źródło: Stooq.pl

Dobra informacja jest taka, że z technicznego punktu widzenia wszystko jest przygotowane do ruchu w górę. Oby tylko mocarstwa nie popsuły atmosfery, bo wtedy wszystko pójdzie na marne.