Panika na złotym. Szwajcar pobił nowy rekord i jest najdroższy w historii, biedni frankowicze

Koniec umocnienia złotego. Kiedy w czwartek już się wydawało, że wszystko idzie ku dobremu, w piątek gruchnęła plotka, że afrykańska mutacja może być odporna na szczepionki. Wybuchła panika, która wyniosła franka szwajcarskiego do najwyższego poziomu w historii.

Złoty traci na wartości. Euro w piątek rano kosztowało 4,6933 zł, dolar 4,1750 zł, a frank 4,4923 zł. Po szesnastej było to odpowiednio 4,72421 zł, 4,18155 zł i 4,52301 zł. Tak, dokładnie, złoty znowu dostał ostry wycisk.

Źródło: Stooq.pl

Euro od czwartkowego zamknięcia zyskiwało w piątek po południu 1 proc., dolar 0,2 proc., a frank szwajcarski – uwaga! – 1,40 proc. Kiedyś już tłumaczyłem, że takie 1-2-proc. wzrosty na foreksie oznaczają, że dzieje się coś bardzo niefajnego.

Frank szwajcarski na wyżynach

Wygląda to naprawdę słabo. Szwajcarska waluta osiągnęła bowiem nie tylko wielomiesięczne maksimum. Jeśli nie policzymy krótkotrwałego niekontrolowanego wystrzału, którego niektóre systemy nawet nie wyłapały, a który został wywołany szokiem towarzyszącym uwolnieniu franka w czarny czwartek 15 stycznia 2015 r., to właśnie mamy do czynienia z ATH, czyli najwyższym poziomem w historii. Dla frankowiczów to bardzo zła wiadomość, biorąc pod uwagę, że większość właśnie składa na kolejną ratę.

Źródło: Stooq.pl

Na dodatek obserwując franka, można dojść do wniosku, że ten osiągając w piątek po południu 4,52301 zł, wcale jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Bizblog.pl poleca

Podobnie sytuacja wygląda na euro, które w piątek umacniało się dynamicznie od rana, nadrabiając przede wszystkim ostatnie straty do dolara. Euro po południu dobiło do 4,72421 zł, do wyrównania blisko trzynastoletniego maksimum zabrakło niecałe 0,3 gr. Najwyższy kurs od przełomu lutego i marca 2009 r. wynosi bowiem 4,72778 zł, tymczasem euro osiągnęło w piątek 4,72421 zł. Przy czym to wcale nie oznacza, że do zakończenia notowań o północy grający na umocnienie europejskiej waluty jeszcze czegoś nie zdziałają.

Źródło: Stooq.pl

W sumie najsłabiej z walut wypadał dolar, który od rana tracił do euro, a nawet przez pół dnia do złotego. Nałożyły się na to dwie sprawy. Po pierwsze odsunięcie terminu pierwszej podwyżki stóp przez Fed, po drugie leniwy amerykański piątek po Dniu Dziękczynienia.

Źródło: Stooq.pl

Nawet interwencja NBP nie pomoże

Po szesnastej w piątek doszło do wyraźnej zmiany kierunku na złotym. Nasza waluta odrobiła niemało strat. Ciekawe, że ani na czeskiej koronie ani na węgierskim forincie nie było widać tak wyraźnej zmiany. Interwencja NBP to raczej nie była, ale i bez tego znaleźliśmy się w bardzo (nie)ciekawym miejscu.

Źródło: Stooq.pl

Z jednej strony zmagamy się z galopującą inflacją, którą pesymiści widzą już na dwucyfrowym poziomie, z drugiej pojawia się nowy superzaraźliwy wariant zarazy – odporny na szczepionki i przeciwciała wytworzone po przechorowaniu covida. Reakcję rynków na te rewelacje można określić jako histeryczne czy wręcz paniczne, ale też trudno się dziwić. Nawet bez wersji Nu coraz więcej państw w Europie wprowadza lockdowny i restrykcje, a kolejne zamknięcia rozważają. Jedynie w Polsce sprawę epidemii rząd zostawił bez żadnej reakcji.