Katowicki sanepid nakazał nauczanie zdalne w żłobku w Siemianowicach Śląskich

Myślicie, że w czasie pandemii jesteście odporni na każdą bzdurę, co? Radzę zweryfikować poglądy. Pismo Państwowej Inspekcji Sanitarnej w Katowicach do siemianowickiego żłobka przebija wszystko.

To był dla nas szok

– mówi Bizblog.pl pani Monika, mama 2-letniego Janka.

„Jeszcze wieczorem tego samego dnia zaczęły napływać do mnie pytania od rodziców, mających dzieci w innych grupach żłobkowych. Pojawia się od tej pory mnóstwo wątpliwości. Czy żłobek będzie pracował? Czy rodzice będą mieli gdzie zaprowadzić dziecko? Czy dyrektor żłobka ma obowiązek zapewnić opiekę dzieciom, które kontaktu z osobą zakażoną nie miały i nie są na kwarantannie? Czy rodzicom należy się zasiłek?” – zastanawia się w rozmowie z Bizblog.pl pani Monika.

Państwo Monika i Adrian z Siemianowic Śląskich mają dwóch synów; 5-letniego Wojtka i 2-letniego Janka. Oboje pracują i w czasie pandemii mocno trzymali kciuki za żłobek i przedszkole, żeby nic się tam nie stało i dalej mogli zostawiać dzieci, do południa przynajmniej. I przez wiele miesięcy to się udawało. Do czasu. Najpierw zamknięto Przedszkole nr 6, potem były informacje o przypadkach COVID-19 w Szkole Podstawowej nr 4 i nr 8. 

Podobno to przez jedną katechetkę uczącą w tych placówkach. Napisałam w tej sprawie do prezydenta miasta i cisza, bez żadnej odpowiedzi

– mówi pani Monika.

Opieka w czasie pracy nad 5-letnim Wojtkiem stała się więc nieco problematyczna. Na szczęście 2-letniego Janka można było zaprowadzać do żłobka. Ale i to szczęście też się w końcu skończyło. 

Kwarantanna dla wybranych

Jeszcze w piątek 23 października sytuacja w Żłobku Miejskim w Siemianowicach Śląskich wydawała się pod kontrolą. Pani Monice dziwne wydało się jedynie to, że nagle przestano mierzyć dzieciom temperaturę na wejściu. Okazało się, że to przez niedobór pracowników i teraz termometr przykładają przy okazji wejścia już do konkretnej sali, a nie do żłobka. Kolejnego dnia, w sobotę wszystko się zmieniło.

Rano otrzymaliśmy telefon z sekretariatu żłobka, że w grupie Jasia wykryto COVID-19 u nauczyciela, mamy obserwować dziecko i czekać na dalsze instrukcje

– wspomina pani Monika.

Te pojawiają się szybko, bo już w poniedziałek. Siemianowicki żłobek informuje, że dzieci, które 20 października przebywały w grupie Jeżyków lub Misiów są poddane kwarantannie.

„O dziwo nas to omija – Jaś we wtorki nie chodzi do żłobka. Bez znaczenia jest fakt, iż był w tej grupie w poniedziałek, środę, czwartek i piątek, miał kontakt z tymi dziećmi i innymi paniami” – dziwi się marka 2-letniego Janka.

Brak kwarantanny dla dziecka Moniki i Adriana nie oznacza jednak, że mogą Jasia przyprowadzić do żłobka. Placówka informuje, że grupa Jeżyków nie działa i tyle. Niech sobie jakoś radzą.

Żłobek z opieką w formie zdalnej

W poniedziałek na stronie Żłobka Miejskiego w Siemianowicach Śląskich pojawia się informacja od Państwowego Inspektoratu Sanitarnego w Katowicach. Dotyczy pozytywnej opinii sanepidu w sprawie zdalnej formy opieki w grupach 3 i 4 w tej placówce. Tak ma być od 26 do 30 października.

W uzasadnieniu decyzji czytamy jedynie, że dyrektor Żłobka Miejskiego w Siemianowicach Śląskich poinformował o pozytywnym wyniku testu na SARS-CoV-2 jednego z pracowników. Na tej podstawie katowicki sanepid po przeanalizowaniu całej sytuacji zdecydował o zdalnej formie opieki. W żłobku.

Na szczęście w tak zwanym międzyczasie nadeszła informacja, że otwierają ponownie Przedszkole nr 6. Mimo że potwierdzono 5 nowych przypadków koronawirusa, to jednocześnie wyzdrowiały dwie przedszkolanki i już można przyprowadzać dzieci.