Zaskakujące zmiany w L4. Aż trudno uwierzyć, że ZUS to zrobił

Czegoś takiego się nie spodziewaliśmy. ZUS, który niejednokrotnie ostrzegał, że będzie przeprowadzał kontrole i pukał do drzwi świadczeniobiorców, by sprawdzić, czy na pewno przebywają na zwolnieniu lekarskim w domu i leżą z katarem pod kołdrą, dokonał kontrowersyjnej zmiany w swoim poradniku. Eksperci ostrzegają, że nowy zapis będzie zachętą dla pracowników pobierających lewe L4 i spowoduje ogromne straty finansowe zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla państwa.

Jeszcze do niedawna pracownik przebywający na zwolnieniu lekarskim miał obowiązek poinformowania lekarza, jeśli w trakcie chorobowego planował przebywać w innym miejscu niż adres zamieszkania. Gdyby do zmiany miejsca pobytu doszło już po wystawieniu w gabinecie L4, wówczas pracownik powinien w ciągu trzech dni od zmiany adresu poinformować o tym swojego pracodawcę oraz ZUS. Po co całe to zamieszanie? A no po to, żeby ZUS lub pracodawca mogli zapukać do drzwi chorego i powiedzieć: sprawdzam! W sytuacji, gdy kontrolerzy nie zastaliby chorego pod adresem wskazanym na zwolnieniu, uznawano, że pracownik niewłaściwie wykorzystywał zwolnienie lekarskie. W konsekwencji nieuczciwy pracownik tracił ZUS-owskie zasiłki oraz oczywiście pozbawiano go prawa do wynagrodzenia odpowiednio za okres niezdolności do pracy.

Jak ZUS robił naloty na pracowników na zwolnieniu lekarskim

ZUS regularnie odgrażał się Polakom, że zwiększy liczbę kontroli pracowników w trakcie niezdolności do pracy. Tuż przed pandemią koronawirusa w I kwartale 2020 r. Zakład przeprowadził kontrolę wśród 100,3 tys. osób korzystających ze zwolnień. Po wybuchu pandemii i lockdownie ZUS wyraźnie wyhamował i w II kwartale 2020 r. sprawdził jedynie 42,9 tys. osób, a także wydał 2,9 tys. decyzji wstrzymujących wypłaty na kwotę 3,6 mln zł.

Rok później w tym samym okresie ZUS wrócił do kontroli ze zdwojoną siłą. Sprawdził 85 tys. zwolnień, oraz wydał 3,9 tys. decyzji o wstrzymanie wypłaty zasiłków chorobowych. I w ten sposób 3,3 mln zł zostały w kasie Zakładu.

W tym roku widać, że ZUS uruchomił ponownie wzmożone kontrole zwolnień lekarskich. Ba! W II kwartale 2022 r. nawet przebił wynik sprzed pandemii i sprawdził 109,3 tys. osób. Tym razem ZUS wydał 5,6 tys. decyzji wstrzymujących dalszą wypłatę zasiłków chorobowych, co w sumie wyniosło nieco ponad 5 mln zł.

ZUS zmienia reguły gry i strzela sobie w stopę

Przy tak zmasowanych kontrolach i powrocie niemałych kwot do „skarbca” ZUS, szczególnie dziwi zmiana w jego poradniku, która weszła w życie 30 sierpnia. Od tego momentu, jeżeli osoby kontrolujące L4 nie zastaną podwładnego w miejscu jego zamieszkania, ale nie ma innych okoliczności wskazujących na nieprawidłowe wykorzystywanie zwolnienia lekarskiego, należy uznać, że nie zachodzą okoliczności niewłaściwego wykorzystywania zwolnienia chorobowego. A to, mówiąc prościej, oznacza, że już żadna kontrola nie jest w takim wypadku potrzebna, a chory lub udający chorego może do woli zmieniać adres swojego pobytu.

W naszej ocenie nie ma żadnych przesłanek, żeby wprowadzić tak daleko idącą zmianę, na którą wskazuje ZUS w nowym poradniku – mówi Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy, prezes Conperio, największej polskiej firmy doradczej specjalizującej się w problematyce absencji chorobowych.

I powołuje się na przepisy, z których wynika, że pracodawca zatrudniający powyżej 20 pracowników ma prawo i obowiązek kontrolować osoby przebywające na L4, co do których zachodzi podejrzenie niewłaściwego wykorzystywania zwolnienia chorobowego.

Wskazanie prawidłowego adresu pobytu w okresie orzeczonej niezdolności jest kluczowe do umożliwienia przeprowadzenia kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich – dodaje Mikołaj Zając.

Na lewym L4 można balować, a nawet zwiedzać świat na koszt ZUS i pracodawcy?

Zmiana zapisu w poradniku ZUS to szczyt kuriozum. Sprawi, że „lawirujący” pracownicy będą mieli jeszcze szersze pole do nadużyć. Właściwie nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby np. wyskoczyli na tygodniowe all inclusive i mogli śpiewać pod nosem: „czy się siedzi, czy się leży…”, mając w tym samym nosie fakt, że narażają przedsiębiorcę na straty finansowe i popijają drinki na koszt podatników.

Straty będą ogromne, bo przy ponad 30 tys. kontroli L4 przeprowadzanych rocznie, nieobecność pod adresem wskazanym na druku zwolnienia lekarskiego stanowi powyżej 30 proc. wszystkich nadużyć – pokazują statystki Conperio.

Ta nagła zmiana może być spowodowana właśnie wysoką skalą nadużyć. ZUS od dawna nie stawia się na rozprawach przy tego typu nadużyciach pracowniczych, choć wielokrotnie wysyłaliśmy monity do państwowej jednostki w latach 2020 oraz 2021 z prośbą, by zajęła stanowisko w tej kwestiitłumaczy Mikołaj Zając, prezes Conperio.

Dodaje też, że istotny problem dla przedsiębiorstw zaczyna się wtedy, gdy wynagrodzenie pracownika przebywającego na wątpliwym zwolnieniu lekarskim wynosi kilkadziesiąt tysięcy złoty, a takich przypadków w naszym kraju nie brakuje. I jak zaznacza Zająć, całość problemu dopełnia fakt łatwego pobierania L4 w pięć minut, bez wychodzenia z domu za sprawą teleporad.

Prezes Conperio zaznacza równie, że choć nowe przepisy ułatwiają drogę do kombinacji, to jednak wciąż należy liczyć się z konsekwencjami.

W przypadku nieobecności w miejscu zamieszkania lub pobytu ubezpieczonego w czasie kontroli, nadal, pomimo zmiany treści poradnika ZUS, zasadnym wydaje się uznanie przez pracodawcę, że zwolnienie lekarskie jest wykorzystywane niezgodnie z jego celem, co umożliwi mu zastosowanie przewidywanych przez prawo sankcji, włącznie z utratą przez ubezpieczonego prawa do wynagrodzenia lub zasiłku chorobowego za cały okres niezdolności do pracy – dodaje Mikołaj Zając.

Bizblog.pl poleca

Wyłudzanie świadczenia będzie teraz normą?

Należy jasno sprecyzować skalę możliwości firm jeśli chodzi o rozliczanie kontroli pracowników przyłapanych na wątpliwych „L4” i wsparcie ZUS w tej kwestii. Obecna formuła nie działa i naraża zarówno firmy jak i państwową jednostkę na wymierne straty. Nie tylko błędne adresy na drukach ZLA stanowią problem. Także przepis dotyczący informowania pracodawcy o przyczynie nieobecności w pracy w ciągu 48h, w bardzo wielu przypadkach nie jest respektowany przez pracowników.

Dostrzegam tu analogię do kredytów bankowych. Trudno sobie wyobrazić, by nie weryfikowano poprawności wypełnionych dokumentów dotyczących np. zdolności kredytowej danej osoby ubiegającej się o kredyt. Być może ZUS powinien umożliwić pracodawcom zawieszenie wypłaty środków lub udzielenie kary finansowej pracownikom, którzy w ciągu 48h nie poinformują jaki jest powód ich nieobecności. Może także przepisy prawa pracy powinny zwierać zapis dotyczący możliwości ukarania finansowego pracownika, który wyłudza w ten sposób pieniądze. Bo tak wprost trzeba to określić – podsumowuje ekspert rynku pracy.

Wypłacane zasiłki chorobowe liczone są w miliardach złotych rocznie. W 2021 roku lekarze wystawili osobom ubezpieczonym w ZUS 20,5 mln zaświadczeń lekarskich. Łączna liczba dni absencji chorobowej w pracy wyniosła 239,9 mln. Jak wynika z danych Zakładu, w 2021 r. przeprowadził on w sumie 353,2 tys. kontroli osób posiadających zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy. To niecałe 2 proc.

Czytaj także: Ściągają z Polaków ponad 12 tys. zł. Tylko frajer zapłaci tyle pieniędzy za składki