Senatorowie nie znaleźli czasu, żeby pochylić się nad obniżanymi zasiłkami macierzyńskimi

Nie udała się ofensywa Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych w Senacie. Najpierw w sprawie obniżanych tarczą antykryzysową zasiłków macierzyńskich napisali do szefowej Komisji Zdrowia Senatu, potem do samej wicemarszałek. Bez skutku, senatorowie widać mieli ważniejsze rzeczy na głowie.

Zorganizowane wokół facebookowej grupy „Matki pokrzywdzone o ustawę antykryzysową” do końca wierzyły, że podjęta w ostatnim czasie legislacyjna szarża OPZZ jednak się powiedzie i o ścinanych przez antykryzysowe przepisy zasiłkach macierzyńskich przynajmniej zacznie się głośno mówić. Bo jeszcze przed rozstrzygnięciami prezydenckimi poszczególni politycy wykazywali jakieś zainteresowanie tym tematem. Teraz ze świecą takiego szukać. Najwidoczniej wrażliwość społeczna pasuje wyłącznie do wyborczej urny. 

Bizblog.pl poleca

OPZZ dwoił się i troił, żeby sprawie nadać jakikolwiek bieg. Jeszcze w lipcu związkowcy napisali do premiera. Zaproponowali, żeby „podstawą wymiaru zasiłku macierzyńskiego było wynagrodzenie nieuwzględniające zmian zawartych w porozumieniach o obniżonym wymiarze czasu pracy w ramach specustawy covidowej”. Ale nie doczekali się żadnej odpowiedzi.

Potem OPZZ zwrócił się do Beaty Małeckiej-Libery, przewodniczącej Komisji Zdrowia Senatu RP. Efekt ten sam – zero zainteresowania. W końcu z propozycją nowelizacji przepisów zwrócili się do innej kobiety zasiadającej w izbie wyższej polskiego parlamentu – Gabrieli Morawsko-Staneckiej, wicemarszałek Senatu.

Zasiłek macierzyński? Senat ma ważniejsze sprawy na głowie

W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele OPZZ liczyli, że tym razem ich działania przyniosą jakiś skutek. W końcu zwrócili się do reprezentantki płci pięknej, a do tego przedstawicielki Lewicy, partii która podobno jest wrażliwa społecznie. Temat obniżanych zasiłków macierzyńskich idealnie się w taką problematykę wpisuje. Ale stało się jednak inaczej i podczas sierpniowego posiedzenia Senatu nikt się nawet nie zająknął na ten temat.

Niestety również tym razem nasza inicjatywa nie znalazła poparcia wśród polityków

– mówi Bizblog.pl Katarzyna Duda, ekspert OPZZ.

OPZZ zamierza jednak obrać taktykę „kropli drążącej skałę” i broni w tej sprawie nie składają.

My tego tak nie zostawimy, rozważamy kolejne inicjatywy w Parlamencie w tym temacie

– zapowiada Katarzyna Duda.

Mamy nie oglądają się na polityków, organizują się same

Przy okazji takiego politycznego braku zainteresowania tematem ścinanych zasiłków macierzyńskich trudno dziwić się coraz częściej pojawiającym się w przestrzeni publicznej nawoływaniom do składania przez kobiety pozwów zbiorowych. Adwokatów, którzy twierdzą, że mamy w tej sytuacji do czynienia z błędną interpretacją przepisów prawa, wcale nie brakuje. Np. Anna Szalek, zastępca dyrektora Zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego w Biurze RPO, zwraca uwagę na art. 43 ustawy o świadczenia pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Ów przepis wskazuje, że podstawy wymiaru zasiłku przysługującego u tego samego pracodawcy nie oblicza się na nowo, jeżeli w pobieraniu zasiłków – bez względu na ich rodzaj – nie było przerwy lub przerwa trwała krócej niż trzy miesiące kalendarzowe.

Czy nadal obowiązuje ta zasada?

– dopytuje Anna Szalek.

Na razie matki w social mediach chcą się przede wszystkim informować o sytuacji prawnej w jakiej się znalazły. Stąd 19 sierpnia organizowany jest na Facebooku specjalny live „Obniżenie wymiaru czasu pracy a zasiłki”, w którym ekspertki wskażą możliwe rozwiązania.