Rząd ostro namieszał w L4 i w zasiłkach chorobowych. Polki wściekłe i przerażone zmianami

Za chwilę będzie tysiąc podpisów pod petycją w sprawie „Przywrócenia pełnych zasiłków chorobowych WSZYSTKIM pokrzywdzonym przez tarczę”. Kobiety żalą się, że ustawa przyjęta przez Sejm podzieliła je na te lepsze i gorsze. Dlatego chcą dalszego procedowania ustawy senackiej.

Rząd cały czas miesza, jeżeli chodzi o zasiłki macierzyńskie w czasie pandemii. Przypomnijmy, że przepisy antycovidowe pozwoliły na pomniejszanie pensji pracowników i tym samym przeliczanie podstaw pobieranych świadczeń, w tym głównie zasiłków chorobowych dla kobiet w ciąży oraz zasiłków macierzyńskich. Zanim władza zorientowała się, że rzeczywiście coś jest na rzeczy, to zrozpaczone kobiety, którym nagle drastycznie obniżono główne źródło utrzymania, zdążyły zapukać już chyba do wszystkich drzwi w rządzie, Sejmie i Senacie. 

Bizblog.pl poleca

W końcu politycy łaskawie pochylili się nad tym problemem i 7 października Sejm ustawę przyjął (prezydent RP nowelizację podpisał 9 października). Na mocy nowych przepisów podstawa wymiaru świadczenia z ubezpieczenia chorobowego nie uwzględnia już zmiany wymiaru czasu pracy. Kiedy wydawało się, że jest po sprawie, wyszło na jaw jedno, duże „ale”.

Zdaniem kobiet przyjęte regulacje obejmują wyłącznie nieznaczną grupę osób, które korzystały z zasiłku przed obcięciem etatu przez pracodawcę, a w trakcie tarczy zmienił im się rodzaj zasiłku (np. z chorobowego na macierzyński), lub gdy zasiłek był pobierany w przeciągu trzech wcześniejszych miesięcy. A co z tym, którzy przeszli na L4 w trakcie obniżonego etatu, lub zaraz po przywróceniu pełnych etatów? 

Zasiłek macierzyński: podpisz petycję

Ustawa klepnięta, prezydent podpisał, nie ma więc o co robić burzę w szklance wody – takie stanowisko mają politycy, dla których sprawa jest zamknięta. Dla kobiet, świadomych tego, że nowelizacja nie objęła wszystkich, wręcz odwrotnie. Chcą, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się o tej niesprawiedliwości i tym celu przygotowały specjalną petycję, pod którą teraz zbierają podpisy, domagając się pochylenia nad ustawą senacką. Nie widzą bowiem żadnej różnicy między osobami, które poszły na zwolnienie dzień przed wejściem w życie tarczy antykryzysowej, od tych, które trafiły na chorobowe po wejściu przepisów antycovidowych.

Dlaczego ta ustawa jest dla nas tak niezwykle ważna? W naszym mniemaniu i opinii prawniczej uwzględnia wszystkie osoby poszkodowane tarczą antykryzysową, a nie tylko ten nieznaczny ułamek osób wspomnianych we wprowadzonej poprawce

czytamy w petycji.

Podpisany przez setki osób dokument chcą dostarczyć gdzie się tylko da, by tylko uratować ustawę senacką. Ta na razie utknęła w Sejmowej Komisji Finansów Publicznych. I bardzo możliwe, że trafi do ustawowej zamrażarki i słuch po niej przepadnie na zawsze. 

Kobiety walczą o ustawę senacką

Dla kobiet najważniejszy jest druk nr 648, czyli senacki projekt ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Tam proponowane jest wyrównywanie wszystkich świadczeń, niezależnie od terminu ich podjęcia, o czym wszak najczęściej nie decyduje kobieta.

Musiałam iść na chorobowe że względu na zagrożona ciążę. Od początku miałam leżeć dwa miesiące. Teraz przez to mam co miesiąc zabierane 600 zł

żali się w rozmowie z Bizblog.pl Ewelina Wiencek, jedna z inicjatorek zbierania podpisów.

Przy okazji wylicza wydatki, jakie ponosi 160 zł to prywatna wizyta u lekarza, opakowanie zastrzyków na 20 dni kosztuje 60 zł. Pozostałe leki podtrzymujące ciążę kosztują 300 zł.

A skąd mam wziąć na opłaty, rachunki, kredyty?

– pyta.