W trzy minuty zarabia średnią krajową. Wyciekła jedna z największych tajemnic współczesnej Rosji

Prezesi polskich państwowych banków to przy swoich rosyjskich odpowiednikach ubodzy krewni. Pensje dziesięciu najlepiej opłacanych prezesów banków w Polsce to ledwie połowa zarobków szefa Sberbanku. Popularny rosyjski portal Baza ujawnił zarobki niektórych prezesów państwowych spółek, co było przez lata wielce strzeżoną tajemnicą. Ile zarabia prezes Gazpromu czy największego rosyjskiego banku? I jak się to ma do zarobków polskich menedżerów.

Dziennikarze baza.io ujawnili wynagrodzenia niektórych szefów państwowych spółek w Rosji na podstawie źródeł w Federalnej Służbie Podatkowej. Te informacje przez lata strzeżone były niemal jak tajemnica państwowa – pisze „Rzeczpospolita”. I przypomina, że rosyjscy oligarchowie opłacani przez państwo dostali w 2015 roku pozwolenie, by nie ujawniać swoich zarobków, a kiedy „Partia Progresu” Aleksieja Nawalnego domagała się ich ujawnienia, sąd w Moskwie opowiedział się po stronie prezesów.

Z danych ujawnionych przez rosyjskich dziennikarzy wynika, że prezes Gazpromu w 2018 roku zarobił 1,9 mln rubli, czyli ok 97 mln zł. Dużo? Aleksiej Miller zarabia średnia krajową w Rosji w… trzy minuty.

Prezes państwowego Sberbanku German Gref zarobił w 2018 r. ok. 1 mld rubli (51 mln zł), ówczesny szef linii lotniczych Aeroflot Witalij Sawieliew 376 mln rubli (ok. 20 mln zł), a szef Poczty Rosji Nikołaj Podguzow – 39 mln rubli, czyli ok. 2 mln zł.

Polscy bankowcy to biedacy

Kwot, jakie zarabiają rosyjskie szychy opłacane z budżetu, polscy menedżerowie mogą pozazdrościć. W 2018 roku wszystkich dziesięciu prezesów największych banków w Polsce zarobiło w sumie 26 mln zł – połowę tego, co sam jeden prezes Sberbanku.

Zbigniew Jagiełło, prezes największego polskiego banku PKO BP – państwowego oczywiście – w 2018 roku zarobił 1,8 mln zł. W porównaniu do rosyjskiego odpowiednika, który w tym czasie zgarnął 51 mln zł to w grosze. Prezes Banku Pekao w tym czasie miał ciut lepiej – zarobił 2 mln zł, ale to ciągle ta sama liga.

Bizblog.pl poleca

Jeszcze słabiej wypadają zarobki prezesa PGNiG. W 2018 r. ówczesny szef tej spółki Piotr Woźniak zarobił 1,1 mln zł. Aleksiej Miller w tym czasie 97 mln zł. Wiem, że głupio porównywać PGNiG z Gazpromem, ale to naprawdę fajna dobra zabawa.

To sprawdźmy jeszcze zarobki na poczcie. Prezes Poczty Polskiej zarabia 49 tys. zł wynagrodzenia podstawowego miesięcznie, 588 tys. zł rocznie. Do tego zgodnie z ustawą ma prawo do wynagrodzenia uzupełniającego za zrealizowane cele, które nie może przekroczyć 25 proc. wynagrodzenia podstawowego należnego w roku obrotowym. Maksymalnie mógł więc zgarnąć 735 tys. zł. A prezes Poczty Rosji? 2 mln zł. Tu rozdźwięk między płacami w obu okrajach jest zdecydowanie najmniejszy.

Amerykańska liga

Bardziej na miejscu jest porównywać zarobki rosyjskich prezesów do ich amerykańskich odpowiedników. Z raportu „The Wall Street Journal” z 2019 roku wynika, że w 2018 roku najlepiej opłacanym prezesem w USA był David Zaslav – szef koncernu medialnego Discovery, który jest m.in. właścicielem polskiej Grupy TVN. Zaslav zarobił w 2018 r 129 mln dol., a więc prawie pół miliarda złotych – pięć razy więcej niż szef Gazpromu.

Z raportu WSJ wynika, że szefowie największych amerykańskich firm zarobili w 2018 roku średnio po 12,4 mln dol. na głowę, czyli prawie po 48 mln zł. I to już jest półka, na której jest również prezes Sberbanku.

Czy to znaczy, że taki razie wszystko jest w porządku? Nie bardzo. W zeszłym roku amerykański think-tank Economic Policy Institute obliczył, że pensje amerykańskich prezesów w ciągu ostatnich 40 lat wzrosły o 1167 proc. Mowa o szefach spółek giełdowych. Tymczasem pensje pracowników wzrosły w tym czasie jedynie o… 14 proc.

Coś jest bardzo nie ok. Coraz bardziej. Jeszcze w 1989 roku stosunek średnich zarobków prezesów do zarobków przeciętnych Amerykanów wynosił 61:1. W 2018 roku ta dysproporcja powiększyła się do 293:1, a w 2020 r. do 320:1. A pandemia raczej te nierówności będzie jeszcze powiększać zamiast je niwelować.