20 października znowu zamkną szkoły? MEN wydał oświadczenie, rodzicom puściły nerwy

Resort edukacji dementuje pojawiające się coraz częściej plotki: nie ma żadnej decyzji dotyczącej rzekomego zawieszenia zajęć stacjonarnych w szkołach. Chociaż Związek Nauczycielstwa Polskiego twierdzi, że właśnie tracimy kontrolę nad rozwojem epidemii.

Ministerstwo Edukacji Narodowej podaje, że na 7 października w trybie stacjonarnym funkcjonowało 47 876 przedszkoli, szkół i placówek oświatowych (98,75 proc.). Tryb mieszany wprowadzono w 498 jednostkach (1,02 proc.). Z kolei na tryb zdalny zdecydowano się w 110 placówkach (0,23 proc.).

A jednak nauka zdalna. Rząd zmienił zdanie po kolejnym rekordzie zachorowań na COVID-19

Kłopot jest jednak w tym, że oprócz tych liczb codziennie padają też inne. Nie tak dawno ledwo przekroczono tysiąc zarażonych COVID-19 jednego dnia. Potem było już 2-3 tys., a teraz już ponad 4 tys. Polaków każdego dnia ma pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. A że eksperci przyczyny takiego stanu rzeczy upatrują w rozsiewaniu wirusa przez bezobjawowe dzieci, to lotem błyskawicy internet obiegła wiadomość o rzekomym powrocie nauki zdalnej.

MEN: nie zamykamy szkół 20 października

Epidemiczna atmosfera gęstnieje z dnia na dzień. Nasi południowi sąsiedzi wprowadzili już stan wyjątkowy. U nas rekordy każdego dnia bije nie tylko liczba zakaźnych, ale też ofiar śmiertelnych COVID-19. Wielu nie rozumie, dlaczego teraz – w dobie rekordowych zachorowań – szkoły pozostają otwarte, a zamknięto je, kiedy te liczby były nawet 100 razy mniejsze. Do tego powstaje coraz większy bałagan, bo dyrektorzy poszczególnych szkół różnie patrzą na bezpieczeństwo epidemiologiczne. 

Bizblog.pl poleca

Można było więc się spodziewać, że w takich warunkach prędzej czy później swoje nuty zacznie grać fake news. Rozpowszechniana z prędkością światłą plotka w social mediach głosi, że zagrożenie jest już na tyle poważne, że MEN zmienia jednak swoją dotychczasową taktykę i decyduje się na ponowne zamknięcie wszystkich przedszkoli, szkół i pozostałych placówek oświatowych. I to za chwilę, od 20 października.

Reakcja samych uczniów, rodziców, jak i nauczycieli była na tyle gwałtowna, że resort postanowił nieprawdziwą informację sprostować i stwierdził, że „nie ma decyzji, aby od 20 października zawiesić wszystkie zajęcia stacjonarne w szkołach”. 

Zamykanie szkół to fikcja? Nie dla wszystkich

Mogłoby się wydawać, że po takim dementi nad Wisłą słychać będzie głośne odetchnięcie z ulgą. Ale nastała najpierw cisza, a potem drwiny. Internauci bowiem całkiem poważnie zastanawiają się, czy przypadkiem nie byłoby dobrze ową nieprawdziwą plotkę jednak urealnić. Bo sytuacja w szkołach, mimo uspakajających apeli MEN – wcale różowa według nich nie jest.

W mojej szkole jest potwierdzone 8 zakażeń, a żadna klasa ani nauczyciel nie jest na kwarantannie, bo sanepid na takową nie zezwolił. Fajnie się bawicie, tuszując niewygodne fakty? – pyta ktoś.

Bo przez wasze procedury dyrekcja musi ukrywać prawdę na temat zakażeń w szkole, naprawdę uważacie ze nagły wzrost zakażeń to wina wakacji?! – dopytuje ktoś inny.

W szkole trzy klasy na kwarantannie wraz z rodzicami i 32 nauczycieli. Nie ma kto zastąpić nieobecnych nauczycieli. Sanepid nie zgadza się na zdalne nauczanie. Do pracy przyjdzie 9 i mają się zaopiekować 15 klasami – to jeszcze jedna wśród naprawdę wielu relacji.

ZNP: tracimy kontrolę nad rozwojem epidemii

Sytuację w szkołach w coraz ciemniejszych barwach widzi też Związek Nauczycielstwa Polskiego, który powołując się na specjalistów z Uniwersytetu Warszawskiego, twierdzi, że „tracimy w tej chwili trochę kontrolę nad rozwojem epidemii”.

W dwóch na trzy przypadki nie znamy źródła zakażenia chorego. Wiemy jednak, że w dużej mierze są nimi dzieci w szkołach

– wskazuje w rozmowie z PAP dr Jakub Zieliński z Zespołu Modelu Epidemiologicznego ICM Uniwersytetu Warszawskiego.

Zdaniem eksperta tym samym „zakażonych COVID-19 może być nawet 10 razy więcej, niż pokazują oficjalne dane”. Wizja na przyszłość też nie pomaga. W najbliższym miesiącu może być od 3 do 5 tysięcy zarejestrowanych nowych przypadków dziennie, dochodząc nawet do 10 tysięcy. W najgorszym scenariuszu mówi się o blisko tysiącu zgonów każdego dnia w okresie listopada i grudnia.