Zakaz palenia w piecach. Pierwsze wnioski trafiły już do sądu. Kara? Nawet 5 tys. zł

Wiedział o zakazie, ale nie miał co zrobić z zalegającym fornirem i dlatego wrzucił go do pieca. Tak tłumaczył się mężczyzna z jednego z zakładów produkcyjnych, którego strażnicy miejscy przyłapali na łamaniu obowiązującego w Krakowie zakazu spalania paliw stałych. Sprawa trafi do sądu, a kara wyniesie nawet 5 tys. zł.

1 września w Krakowie weszły w życie przepisy zakazujące spalania węgla, drewna i innych paliw stałych. Za pomocą tak radykalnych metod miasto postanowiło walczyć ze słynnym na całą Polskę problemem smogu w grodzie Kraka.

Bizblog.pl poleca:

Straż Miejska Miasta Krakowa nałożyła już pierwsze mandaty i kieruje sprawy do sądu za łamanie zakazu palenia węglem i drewnem w Krakowie — cieszą się urzędnicy ratusza na oficjalnym facebookowym profilu Krakowa. Dbajmy razem o czyste powietrze! — wzywają.

Ile było tych interwencji i mandatów? Tego na razie nie wiadomo, ale Bizblog.pl poprosił krakowską straż miejską o przedstawienie pierwszych statystyk walki z lokalnymi piromanami. Jak tylko dostaniemy te informacje, natychmiast się nimi podzielimy.

Kolejny wniosek do sądu

Wiadomo za to, że będzie kolejny wniosek do sądu za złamanie zakazu, zagrożony karą aż do 5 tys. zł. Patrolując w poniedziałek rejon ulicy Igołomskiej w Nowej Hucie, strażnicy zauważyli dym nad jednym z zakładów produkcyjnych i podjęli interwencję.

W trakcie kontroli sprawca wykroczenia tłumaczył się, że zna przepisy, ale nie miał co zrobić z zalegającym fornirem i dlatego wrzucił go do pieca. Strażnicy podjęli decyzję o skierowaniu sprawy do sądu. Mężczyźnie grozi grzywna do 5 tys. zł — informuje straż miejska.

Za to tylko na mandacie zakończyła się interwencja strażników we wtorek na ulicy Romanowicza na Zabłociu, w pobliżu słynnej fabryki Oskara Schindlera. Reagując na zgłoszenie o unoszącym się dymie nad jednym z budynków, strażnicy stwierdzili, że w atelier malarskim w kominku spalane były odpady.

Pierwsze zgłoszenie w sprawie łamania zakazu palenia w piecach wpłynęło do straży miejskiej już dwie minuty po wejściu w życie przepisów, o północy z soboty na niedzielę. Ponieważ sprawca odmówił przyjęcia mandatu, strażnicy skierowali sprawę do sądu.

Pizzerie z dyspensą

Przygotowując się do wejścia w życie zakazu, miasto obiecywało, że będzie surowo egzekwowany. Zadbać o to mają nie tylko strażnicy miejscy, ale także pracownicy wydziału ds. jakości powietrza krakowskiego magistratu i inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Do rąk dostali nawet specjalistyczny sprzęt pomiarowy. W tym kamerę termowizyjną i dron. Urzędnicy szacują, że uda im się skontrolować wszystkie paleniska węglowe w mieście. Jest ich w Krakowie jeszcze ok. 4 tysięcy.

Zgodnie z zapisami krakowskiej uchwały antysmogowej okazjonalnie rozkładane grille i ruszty nie podlegają tym regulacjom. Za to urządzenia postawione na stałe, jak ciężkie grille ogrodowe, czy też te używane ciągle przez punkty gastronomiczne – już tak. Wyjątkiem są piece w pizzeriach, które obsługują co najmniej 500 osób na dobę.