Nowe wysypisko śmieci na Śląsku. Nikt nie spytał lokalsów o zdanie, szykuje się wielka awantura

Rządzący jedną ręką zabierają ludziom śmierdzące śmieci sprzed nosa, ale drugą, zza pazuchy, po kryjomu dokładają nowe. Do tego sprowadza się uchwała zarządu województwa śląskiego wskazująca, że nowe wysypisko śmieci ma powstać w Piekarach Śląskich.

Piekary Śląskie, ul. Rozalki 1. Teren należący do Skarbu Państwa. Tutaj mieści się Okręgowa Stacja Kontroli Pojazdów Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów S.A. Mimo że to samo serce śląskiej aglomeracji krajobraz wiejski. Dokąd nie spojrzeć — wszędzie pola. 

Bizblog.pl poleca:

Kilometr z okładem jest do bloków mieszkalnych przy ulicy generała Władysława Sikorskiego w Piekarach Śląskich. 2,5 km stąd w linii prostej jest z kolei do domków jednorodzinnych na siemianowickiej Przełajce. A 3 km internetowe mapy pokazują do bloków w innej dzielnicy Siemianowic Śląskich — Bańgowie. 

Właśnie tutaj zarząd województwa śląskiego, w ramach aktualizacji „Planu gospodarki odpadami dla województwa śląskiego na lata 2016-2022”, widzi najdogodniejszą lokalizację dla wysypiska śmieci. Te plany natrafią jednak na spory opór. Wcześniej nikt nie rozmawiał na ten temat z okolicznymi mieszkańcami, którzy na takie wieści zgodnie kreślą kółko na czole. 

Zarząd województwa nie rozmawiał z władzami miasta

Okazuje się, że podejmując taką decyzję o lokalizacji nowego wysypiska śmieci, zarząd województwa śląskiego w ogóle nie rozmawiał na ten temat z władzami miasta, na którego terenie miałoby to się stać. Piekarscy urzędnicy, do których się zwróciłem, przyznają, że nie mieli żadnego wpływu na takie postanowienie rządzących obecnie samorządem wojewódzkim. 

Na szczęście prawo w takich sytuacjach zakłada obligatoryjne konsultacje, z których władze Piekar Śląskich zamierzają skrzętnie skorzystać.

Decyzja zarządu została przesłana do konsultacji 2 października, mamy czas do 25 października na wyrażenie swojej opinii. Wyrazi ją zarówno prezydent, jak i Rada Miasta — informuje Bizblog.pl Andrzej Zazgórnik z biura prasowego Urzędu Miasta w Piekarach Śląskich

Podczas zwołanej na dzisiaj nadzwyczajnej sesji RM Izabela Domogała, członek zarządu województwa śląskiego, utrzymywała, że nie chodzi wcale o wysypisko śmieci tylko miejsce postojowe dla samochodów przewożących odpady. Wtórował jej poseł Jerzy Poloczek.

Piekarscy radni wskazywali jednak na samą uchwałę zarządu województwa, w którym czytamy o „miejscu magazynowania odpadów”. Koniec końców 22 radnych na 23 (jeden nie wziął udziału w głosowaniu) opowiedziało się za przyjęciem uchwały, w którym Piekary Śląskie wyrażają negatywne stanowisko, co do projektu aktualizacji „Planu gospodarki odpadami dla województwa śląskiego na lata 2016-2022”, dotyczącego lokalizacji przy ul. Rozalki 1.

Mieszkańcy będą mieć swój głos

Swoje zdanie w sprawie planowanego w Piekarach Śląskich wysypiska śmieci z pewnością będą chcieli też głośno wyrazić sami mieszkańcy. Zwłaszcza ci żyjący najbliżej wskazanej przez zarząd województwa śląskiego lokalizacji nie kryją irytacji.

To się naprawdę nie mieści w głowie. Czy ktokolwiek z zarządu pochylił się nad konsekwencjami zdrowotnymi dla nas? — pyta retorycznie pani Lucyna, która mieszka tutaj z dwójką małych dzieci od 3 lat.

Inni nie tracą nadziei i widzą w szansę w działaniach radnego Łukasza Ściebiorowskiego, który zbiera podpisy mieszkańców pod negatywną opinią dla takiej lokalizacja dla wysypiska.

Takiego skandalu jeszcze nie było i tak poważnego zagrożenia dla mieszkańców Piekar Śląskich oraz graniczących z nami Siemianowic Śląskich. Wzywam do zdecydowanej reakcji ministra Michała Wójcika, który zabiega o głosy w Dąbrówce, a jego najbliższa współpracowniczka uczestniczyła w podejmowaniu tej decyzji . Oczekuję od radnego sejmiku Dariusza Iskanina oraz posła Jerzego Polaczka natychmiastowego podjęcia rozmów ze swoimi kolegami partyjnymgrzmi radny

Myśleli, że to będzie tylko parking

Łukasz Ściebiorowski zbiera też podpisy od mieszkańców Siemianowic Śląskich Właśnie mieszkańcy sąsiadujących ze wskazaną lokalizacją dzielnic Bańgów i Przełajka przez wiele lat żyli w cuchnących oparach pobliskiego składowiska śmieci Landeco. Jak się wreszcie udało problemu pozbyć — odetchnęli wreszcie pełną piersią. Ale chyba nie na długo, bo zarząd województwa śląskiego przygotował dla nich niemiłą niespodziankę.

O wszystkim tak naprawdę dowiadujemy się teraz. Nie było wcześniej żadnej informacji. Nikt nam nic nie mówił o planach budowy w naszym sąsiedztwie nowego wysypiska śmieci

— mówi nam zbulwersowany Krzysztof Majnusz, który na Bańgowie kupił mieszkanie ok. 1,5 roku temu. Jak mówi, z taką wiedzą, jak dzisiaj z pewnością by tego nie zrobił.

Pytam w siemianowickim magistracie, czy w ogóle wiedzą, że ktoś im zaraz za miedzą chce zrobić taki pasztet. Nieoficjalnie dowiaduje się, że prezydent Siemianowic Śląskich był przekonany, że lokalizacja dotyczy tylko parkingu dla samochodów transportujących odpady, a nie na miejsce ich magazynowania. 

Oficjalnie siemianowicki Urząd Miasta wydał dzisiaj negatywną opinię co do proponowanej lokalizacji w Piekarach Śląskich, przy ul. Rozalki 1.

W uzasadnieniu opinii jest między innymi bliska lokalizacja terenów mieszkalnych w obu sąsiadujących ze sobą miastach, bliskość pól uprawnych i podwyższone – w opinii służb środowiskowych urzędu – ryzyko sytuacji, w których będzie dochodzić do przedłużonych okresów lokalizacji na tym terenie pojazdów, co w praktyce może stać się formą składowania odpadów – tłumaczy w rozmowie z Bizblog.pl Piotr Kochanek, rzecznik prasowy UM Siemianowice Śląskie.

Aktualizacja:

Po tygodniu z okładem siemianowicki magistrat jednak zmienia zdanie. Tamtejszy rzecznik wycofuje się z wcześniejszych deklaracji. I pisze, że Urząd Miasta w Siemianowicach Śl. jest „nadal w trakcie trwających prac urzędowych, konsultacji prawnych oraz zasięgania opinii społecznych przez Urząd. Fakt, że projekt umiejscowienia w województwie Śląskim punktów, na które można kierować przechwycony nielegalny transport odpadów, wzbudza wiele emocji i kontrowersji, wymaga ze strony samorządów rozeznania sprawy na wielu płaszczyznach„.

Bo władza śmieci daje i odbiera

W Siemianowicach Śląskich są o tyle w szoku, że przecież kilka dni wcześniej w asyście regionalnej odnogi rządu — wojewody śląskiego, doszło do podpisania umowy z Orlen Eko „na mocy której miasto przekaże do likwidacji ponad trzy tysiące ton niebezpiecznych odpadów płynnych pozostawionych w naczepach ciężarowych oraz kilkusetmetrowej hali magazynowej”.

Całość ma kosztować 25 mln, z czego miasto ma dać tylko 2 mln. Reszta to dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (80 proc.) i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach (13 proc.).

Wojewoda śląski wraz z marszałkiem śląskim (pierwszy to administracja rządowa, drugi — samorządowa) są nominowani z tej samej partii i od ostatnich wyborów żyją w doskonałej komitywie. Szkoda więc, że przy okazji podpisywania umowy z Orlen Eko, nikt siemianowickim urzędnikom nie szepnął na ucho, że tak naprawdę jedne odpady pomogą zutylizować, ale drugie podrzucą pod sam nos. 

A może hipoteka w sąsiedztwie wysypiska?

Z pewnością i okoliczni mieszkańcy z Piekar Śląskich i Siemianowic Śląskich z perspektywy cuchnącego sąsiedztwa nie mogą być zadowoleni. Podobnie, jak ci, którzy w tych okolicach planują zakup własnego M. O ile o zbliżającym się, śmieciowym zagrożeniu w ogóle widzę.

Na granicy Bańgowa i Przełajki, niespełna 3 km od planowanego przez zarząd województwa śląskiego wysypiska, powstaje nowe osiedle domków jednorodzinnych — Jaśminowe Pole.. Zapytałem developera, czy jest świadom takiej decyzji w sprawie lokalizacji składowiska śmieci i czy informuje o tym potencjalnych kupców mieszkań. Napiszemy, jak tylko dostaniemy odpowiedzi.