Burza w internecie. Wyniki Synerise wprawiły branżę w osłupienie

Miało być kilkadziesiąt milionów przychodu. Są niecałe 3 mln zł i… 15 mln zł straty. Burzę na LinkedInie wywołał post Jakuba Skalbani, który przeanalizował sprawozdanie finansowe Synerise, czyli jednej z najbardziej znanych polskich firm technologicznych, i – jak sam przyznał – zgłupiał.

Czym zajmuje się Synerise? Najlepiej przedstawia to Satya Nadella, CEO Microsoftu, który chwalił technologię Polaków.

Potrafią zarejestrować każde zdarzenie w dowolnym kanale komunikacji z klientem, niezależnie od tego czy korzysta on z aplikacji mobilnej, czy robi zakupy w sklepie stacjonarnym. Wszystkie zdarzenia są gromadzone i przetwarzane w czasie rzeczywistym. Następnie do akcji wkraczają algorytmy sztucznej inteligencji i automatyzacje, co dostarcza zupełnie nowych możliwości i doświadczeń

– mówił Nadella .

W skrócie można powiedzieć, że Synerise wykorzystuje duże zbiory danych do podejmowania decyzji np. o kampaniach marketingowych.

Zobacz także

Synerise powstało w 2013 roku. Powołało ją do życia trzech biznesmenów: Miłosz Baluś, Krzysztof Kochmański i Jarosław Królewski. Niedługo później firma rozpoczęła pracę nad własną technologią. Trzy lata później otworzyła niepubliczną emisję akcji. Przy wycenie 50 mln zł Synerise zgarnęło z rynku środki na rozwój produktów i sprzedaż.

Jarosław Królewski mówił wówczas w wywiadzie, że jego firma buduje Świętego Graala marketingu, który pozwoli autoryzować połowę decyzji. Już w czerwcu 2017 roku ogłaszał on inwestycję ponad 20 mln zł w badania nad sztuczną inteligencją. O Synerise zaczęło być głośno. Warszawska giełda przyznała firmie tytuł startupu roku.

Rok później Królewski wrzucił wyższy bieg. EY zaliczył jego firmę do grona 30 najbardziej innowacyjnych spółek technologicznych na świecie. Wzrosło zatrudnienie – z 50 do 150 osób. Zwiększyła się również liczb klientów, którzy na co dzień korzystają z oprogramowania – o równe 100 firm.

Firma zaczęła inwestować w edukację. Na program dla nauczycieli i uczniów przeznaczyć miała kilka milionów złotych. Królewicz zaangażował się również w pomoc Wiśle Kraków. Wspólnie z Jakubem Błaszczykowskim i Tomaszem Jażdżyńskim wsparł klub piłkarski kwotą 4 mln zł.

W tym samym czasie ukazał się wywiad z Królewskim w „Forbesie”, zatytułowany: zrobimy z Synerise największą polską firmę.

Takie obietnice odbiły się szerokim echem – zwłaszcza w Krakowie. Na otwartą krytykę Synerise zdecydował się, prezes Comarchu i właściciel Cracovii, Janusz Filipiak:

Mamy giełdę, wchodzą tam startupy z wycenami zupełnie nieprzystającymi do ich przychodów, długów i tak się to kręci. Startupy, producenci gier komputerowych to meteoryty. Trzeba na nie patrzeć z perspektywy, bo pięknie lecą, ale czasem się z tego robi zero. Żeby firma była rzetelnie oceniona, to musi przez pięć, dziesięć lat pokazywać przychody, zyski. Na razie to jest niewiadoma. Tam jest ponad 100 pracowników, u nas 6 tysięcy. U nas 200 milionów zysku, tam była strata. Wyników za 2018 nie widziałem.

– mówił w rozmowie ze Sport.pl

Wyniki za 2018 rok pojawiły się przed kilkoma dniami.

Rachunek zysków i strat Synerise za 2018 rok:

  • Przychody ze sprzedaży: 2,8 mln zł,
  • Strata: 15,3 mln zł,
  • Zobowiązania: 12,8 mln zł,
  • Należności: 6,5 mln zł,
  • Gotówka: 94 tys. zł,
  • Kapitał: 16 mln zł (po podniesieniu kapitału zapasowego o 15 mln zł).

Synerise traci pieniądze.

Porównajmy to z zapowiedziami Jarosława Królewskiego.

Jak duże macie kontrakty? – pytał Forbes:

Średnio między 1–2 mln zł opłaty rocznej dla głównego segmentu klientów.

Przy obecnych przychodach oznaczałoby to 2-3 klientów. Tymczasem ma być ich ponad 100!

Jakie macie przychody? – również pytał Forbes.

W 2018 roku sięgną mniejszych kilkudziesięciu milionów złotych.

Jarosław Królewski wyjaśnia.

Królewski w swoim poście poruszył kilka zagadnień.

  1. W Synerise pracuje niemal 200 osób.
  2. Synerise ma być jednym z największych klientów Microsoftu w regionie.
  3. Synerise planuje zainwestować w tym roku 40-43 mln zł pozyskanych z przychodów, od aniołów biznesu oraz globalnych funduszy.
  4. Synerise poniosło w przeszłości duże koszty związane z napisaniem własnej bazy danych, która ma być jedną z najszybszych w swojej klasie.

Jest bardzo mało firm tak odważnych, które są w stanie to zrobić i wdrożyć to produkcyjnie. To jest bardzo ciężki i kosztowny proces, na który nasi konkurenci zyskują finansowania seed na poziomie 50-100 mln euro (główny konkurent 987 mln euro).

– pisze Królewski.

Co z przychodami Synerise?

30-60 mln zł ma czekać na weryfikację komisji naukowych.

Od sierpnia 2018 wprowadziliśmy produkty AI w modelu revenue share. Ponad 30-60 mln naszej marzy czeka na weryfikację komisji naukowych, ociągają się i nie zdążyli w 2018 – życie.

Zgodnie ze słowami Królewskiego, analizy komisji naukowych mają trwać nawet pół roku.

Synerise ma mieć 140 klientów

Zgodnie z tą logiką większość z nich zatrudniła komisje naukowe do weryfikacji produktu Polaków, co tłumaczyłoby niskie przychody.

Innym tropem mogą być zewnętrzne spółki. Sam Królewicz wskazuje na ich obecność w Arabii Saudyjskiej, gdzie polski biznes ma utrudnione działanie. Nie ma jednak o nich żadnej wzmianki w sprawozdaniu finansowym.

Jedno jest na razie pewne: liczby nie wspierają gigantycznych ambicji Synerise:

Mam nadzieję, że już niedługo będziemy siedzieć przy jednym stole z Oracle czy IBM. Nie jako obiecujący start-up z Polski, ale równorzędny partner. Chcielibyśmy być w top 20–30 największych spółek na świecie w sektorze big data i Artificial Intelligence (AI). Bez fałszywej skromności, wierzę, że to jest możliwe. Mamy taką wizję, żeby Synerise był kosztem dla firm. Ale rozumiemy też, że wizja bez egzekucji to halucynacja

Królewski mówił w wywiadzie. na łamach Forbesa.

Brakuje nie tylko zysków, ale i szacunku do konkurentów… po obu stronach: