Polacy rzucili się na węgiel. A wydobycie w polskich kopalniach od marca spada, zamiast rosnąć

Pięć i pół miliona ton w marcu, a potem tylko coraz mniej i 4,4 mln w czerwcu. Tak wygląda statystyka wydobycia węgla kamiennego w Polsce, którą publikuje Agencja Rozwoju Przemysłu. Pomimo rządowych zapowiedzi zwiększenia wydobycia węgla na razie widać odwrotny trend, co z pewnością nie pomaga w sytuacji, gdy popyt na węgiel w Polsce można już określić mianem gorączki (czarnego) złota.

Po czym poznać, że w Polsce pojawia się problem ekonomiczny, który poważnie uderza w szerokie rzesze obywateli? Rząd uruchamia jakąś „tarczę”, która polega na rozdawaniu na prawo i lewo gotówki niezależnie od tego, czy wszyscy beneficjenci realnie jej potrzebują. Tak było choćby podczas lockdownów covidowych, wystrzału inflacji i tak jest teraz, w szczycie kryzysu węglowego.

Szykowany program dopłat 3 tys. zł dla każdej rodziny, która ma w domu piec węglowy, najprawdopodobniej zmieni się z dodatek ciepłowniczy. Po fali krytyki, że z możliwości otrzymania tych pieniędzy bez kryterium dochodowego i bez sprawdzania, na co zostaną wydane, zostali wykluczeni obywatele ogrzewający swoje domy innymi nośnikami energii, rząd zreflektował się i już zapowiedział zmiany. W efekcie na rynek trafi jeszcze więcej gotówki, co niektórym pomoże, ale jednocześnie dla walki z inflacją będzie tym, czym jest benzyna dolewana do ognia.

Bizblog.pl poleca

Absurdalnie wysokie ceny to oczywiście duży problem, ale większym problemem jest ich przyczyna, czyli niedobór tego surowca na rynku. Olbrzymia przewaga popytu nad podażą węgla prowadzi do wzrostu cen, a wyposażenie obywateli w gotówkę na zakup może tylko pogłębić ten problem. Większość beneficjentów zapewne będzie zadowolona z dopłat i to chyba dla rządu jest w tej sytuacji najważniejsze. Problem z niedoborem węgla jednak pozostaje i na razie nie widać szans na uspokojenie sytuacji na rynku.

Odpowiedzią na kryzys węglowy miało być zwiększenie importu tego surowca, co już się faktycznie dzieje, oraz zwiększenie krajowego wydobycia. Niestety tu jest poważny problem. Jak pokazują dane ARP, krajowe wydobycie węgla kamiennego, które osiągnęło bardzo przyzwoity poziom w marcu, w kolejnych miesiącach leciało mocno w dół. W kwietniu wydobyto 4,7 mln ton, w maju 4,5 mln ton, a w czerwcu już tylko 4,4 mln ton. Niestety nie ma jeszcze danych za lipiec, ale jest mało prawdopodobne, by nastąpiło mocne odbicie.

Źródło: ARP

Zestawiając tegoroczne statystyki z ubiegłorocznymi, gdy tak gigantycznej presji na zwiększone wydobycie nie było, możemy przekonać się, że krajowe kopalnie cały czas fedrują w swoim tempie i praktycznie żadnego zwiększenia wydobycia nie ma. Od stycznia do czerwca 2021 roku wyprodukowano łącznie 27,6 mln ton, a w tym samym okresie bieżącego roku zwiększono je o niecałe ćwierć miliona ton. To kropla w morzu potrzeb.

Problem polega nie tylko na tym, że zwiększenie wydobycia jest w krótkim okresie praktycznie niemożliwe, ale również na tym, że państwowe spółki nie mają za bardzo takich możliwości, ani specjalnej ochoty. Uruchomienie nowych ścian to kwestia nie tygodni, lecz miesięcy. Impulsów inwestycyjnych na rzecz węgla energetycznego, przede wszystkim w PGG, brak – mówi „Rzeczpospolitej” Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.