Nie będzie dyskusji w Sejmie o marihuanie. Pani marszałek blokuje inicjatywę Wolnych Konopi

Rok temu na przeszkodzie stanęła pandemia. Ale teraz miało pójść jak z płatka. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Terenowi działacze tylko czekali aż ruszą z akcją zbierania podpisów pod wnioskiem o utworzenie komitetu Inicjatywy Ustawodawczej w celu depenalizacji posiadania marihuany w Polsce. I nagle na przeszkodzie stanęła marszałek Sejmu. Czy sprawa trafi do Sądu Najwyższego?

Organizowana przez Stowarzyszenie Wolne Konopie zbiórka podpisów pod projektem przepisów znoszących karę więzienia za uprawę i posiadanie marihuany na własny użytek miała ruszyć na przełomie wiosny i lata. Ale nic takiego nie miało miejsce. Dlaczego? Stowarzyszenie ma winnego. „Niestety opieszałość i nieprzychylność Pani Marszałek Sejmu, która formalnie zatwierdza powołanie komitetu, sprawia, że nasze prawa obywatelskie są ograniczane” – czytamy na stronie Wolnych Konopi.

Bizblog.pl poleca

„Z naszymi racjami pójdziemy do Sądu Najwyższego, w którym udowodnimy to, że obywatela nie można traktować z pogardą, a prawa trzeba przestrzegać, nawet jak jest się władzą” – przestrzega na Facebooku Jakub Gajewski, wiceprezes Wolnych Konopi.

Najpierw niepotrzebnie o nowelizacji, a potem lewe podpisy?

Jak czytamy w oświadczeniu Stowarzyszenia Wolne Konopie, Kancelaria Sejmu pierwszy raz odmówiła zarejestrowania komitetu koniecznego do dalszego zbierania podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą w kwietniu. Odpowiedzią była odmowa, bo w dokumentach zamiast sformułowania „ustawa zmianie ustawy” użyto „nowelizacja ustawy”. Innym zarzutem było „nieprzedstawienie skutków finansowych”. 

„Pokornie dokonaliśmy zmian. O ile przeformułowany fragment odnośnie skutków finansowych został tym razem łaskawie zaakceptowany, to dla odmiany przyczepili się do… poprawności złożonych podpisów” – relacjonuje Gajewski.

Kancelaria Sejmu utrzymuje, że 275 z przesłanych 1161 podpisów jest wadliwych. Członkowie Wolnych Konopi takie argumenty jednak nie przekonują. Twierdzą, że wszystko było dokładnie sprawdzane parę razy.

„Przekraczając ustawowo narzucone terminy na rozpatrzenie naszego wniosku oraz poprzez arbitralne nieakceptowanie podpisów obywateli, organ państwowy, na którego czele stoi Elżbieta Witek uniemożliwia nam skorzystania z naszego obywatelskiego prawa, które wynika wprost z Konstytucji RP” – twierdzi wiceprezes Wolnych Konopi.

Wolne Konopie chcą depenalizacji marihuany

Wolne Konopie są przygotowane na zbieranie podpisów choćby od zaraz. W całej Polsce na sygnał startu czeka ponad 2 tys. wolontariuszy. W trasę ma wyjechać też Ganja Bus. Wszystko w jednym celu: zebrać wystarczającą liczbę podpisów pod inicjatywą, żeby ta mogła trafić do Sejmu. Co się w niej znajduje? Zielone światło na domową uprawę marihuany do czterech krzaków, a także na posiadanie przy sobie przez dorosłego Polaka do 30 gramów marihuany bez jakichkolwiek konsekwencji prawnych.

Jakub Gajewski zapowiada, że nie odpuszczą. „Wyślemy choćby setkę wniosków do marszałek Sejmu, zarejestrujemy komitet i zbierzemy niewymagane 100 tysięcy, a milion podpisów!” – przekonuje.