Reżim Putina zaczyna się chwiać. Każdy miesiąc wojny cofa Rosjan o rok w rozwoju

W pierwszym pełnym kwartale po ataku na Ukrainę PKB Rosji skurczyło się o prawie pięć procent. Trzy miesiące walk wystarczyły, by cofnąć rosyjską gospodarkę do czasów z 2018 r. I choć to mniej niż zakładali analitycy, to prognozy na przyszły rok są dla Rosjan jeszcze mniej optymistyczne, bo w reżim Władimira Putina może uderzyć unijne embargo na ropę naftową.

Z mediany prognoz dwunastu ekspertów ankietowanych przez „Bloomberga” wynika, że PKB Rosji spadnie w drugim kwartale tego roku o 4,7 proc. Aleksander Isakow, ekonomista specjalizujący się w rosyjskiej gospodarce podkreśla, że oznacza to „rezygnację z czterech lat wzrostu”. W pewnym uproszczeniu można więc przyjąć, że miesiąc wojny kosztuje państwo-agresora pełen rok rozwoju.

Oficjalne dane mają zostać zaprezentowane w piątek. Ekonomiści powątpiewają jednak w to, że będą one wiernie oddawały rzeczywistość. Rosjanie starają się ukryć przed światem prawdziwe skutki gospodarcze wojny. Na czele Federalnej Służby Statystyki Państwowej stoi Siergiej Gałkin, były członek gabinetu Władimira Putina. Eksperci podejrzewają, że Gałkin będzie realizował polecenia płynące z Kremla.

Rosja się chwieje

Zachodnie sankcje mocno uderzyły w kieszenie Rosjan. W czerwcu inflacja konsumencka miała wynieść 15,9 proc, ale koszty w sektorach gospodarki, które są zależne od dostaw z zagranicy, urosły nawet od 40 do 60 proc. Trudne chwile przeżywa szczególnie branża motoryzacyjna i lotnictwo. Według rosyjskich gazet Rosawiatsia powstrzymuje emigrację rosyjskich pilotów, a pracownicy fabryk samochodów wysyłani są na przymusowe urlopy.

W marcu rosyjski rząd pozwolił firmom na import produktów z zagranicy bez zgody producentów. Decyzja ta miała przywrócić handel w Rosji pomimo zachodnich sankcji i ucieczki zachodnich firm z rosyjskiego rynku. Bogdan pisał, że Rosyjski Związek Przemysłowców i Przedsiębiorców (RSPP) mianował Katerinę Tichonową, córkę Putina, na współprzewodniczącą rady koordynującej zastępowanie importu, co jest de facto usankcjonowaniem przemytu.

Unijne embargo dobije Rosjan?

Reżim Władimira Putina trzyma się jednak lepiej niż zakładali analitycy ze względu na wysokie wpływy ze sprzedaży gazu i ropy. Co więcej, ta sprzedaż rośnie. Międzynarodowa Agencja Energetyczna podała, że w lipcu Rosjanie sprzedawali więcej ropy niż w maju i czerwcu.

Surowcowe eldorado powoli się jednak kończy. 10 sierpnia w życie wszedł zakaz dostaw i transportu węgla przez kraje UE. Stary Kontynent przygotowuje się do odcięcia zapotrzebowania na rosyjski gaz. Od przyszłego roku Unia może natomiast zbanować rosyjską ropę.

Bizblog.pl poleca

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej taki ruch ze strony wspólnoty obciąłby zapotrzebowanie na czarne złoto z Rosji o jedną piątą. Aleksander Isakow przewiduje, że rosyjska gospodarka skurczyłaby się przez to w 2023 r. o kolejne dwa punkty procentowe.

Czytaj także: Wielki powrót Pewexów! Niesamowite, jak historia zatoczyła koło