Wodór to nowe gospodarcze Wunderwaffe Niemiec. Czy Polska jest gotowa?

Wodór ma stanowić fundament utrzymania i wzmacniania niemieckich wpływów gospodarczych w Europie. Pozwoli wyprzeć amerykańskie łupki ze Starego Kontynentu, magazynować energię produkowaną z OZE, a nawet zmniejszyć emisyjność przemysłu ciężkiego. Czy Polska jest na to gotowa?

Mała stabilizacja, z jaką mamy do czynienia w gospodarce po szoku wywołanym pandemią koronawirusa, skłania do refleksji. Widać już wyraźnie, że programy pomocowe mające wyrwać gospodarki europejskie z objęć kryzysu będą opierać się na zielonej transformacji.

Bizblog.pl poleca

Jednym z największych wyzwań, które będzie się z tym wiązać, jest przekształcenie wysokoemisyjnego przemysłu zgodnie z wizją prezentowaną przez Komisję Europejską. W dodatku w taki sposób by zachował on swoją konkurencyjność.

Mimo że szczegółowe wytyczne w tym zakresie dopiero powstają, to można z dużym prawdopodobieństwem określić ich zręby, obserwując to co dzieje się w Niemczech. Przede wszystkim widać, że wodór jest tam odmieniany przez wszystkie przypadki. Warto zastanowić się dlaczego?

Wodorem w Amerykanów

Po pierwsze wodór to element narastającej konkurencji pomiędzy Europą i Stanami Zjednoczonymi. Promując wodór, Niemcy rugują ze Starego Kontynentu gaz łupkowy napływający coraz większym strumieniem zza Atlantyku.

Naturalną konsekwencją takich działań będzie stopniowe, ale sukcesywne zmniejszanie atrakcyjności błękitnego paliwa przez Komisję Europejską. Będzie to wynikać nie tylko z silnego lobby władz w Berlinie, ale także innych przesłanek jak choćby obrona europejskiego rynku czy troska o klimat. Pierwsza jaskółka tego procesu jest już doskonale widoczna – to odcięcie inwestycji gazowych od taniego kredytu oferowanego przez Europejski Bank Inwestycyjny.

Wodór to brak uzależnienia od importu paliw kopalnych

Po drugie, Niemcy, ale także w szerszym ujęciu Stary Kontynent, nadal pozostają zależne od paliw kopalnych i dążą do dywersyfikacji ich źródeł. Czasem trudno w to uwierzyć, obserwując, jak chętnie koncerny z UE zaangażowały się w projekt Nord Stream 2 wzmacniający dominację rosyjskiego Gazpromu w roli głównego dostawcy gazu do Europy.

Jednak docelowo rozwój idei Zielonego Ładu i osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. nie pozostawia wiele miejsca dla gazu jako źródła energii. W tym kontekście wodór to środek, który pozwoli osiągnąć bezpieczeństwo energetyczne i zniwelować niemal do zera uzależnienie od importu paliw kopalnych.

Wodór – ewolucyjny następca gazu ziemnego

Po trzecie, turbiny gazowe, ale także sieci gazowe mogą stanowić fundament, na którego bazie będzie przebiegać transformacja gospodarcza w kierunku wodorowym. Niemiecki Siemens już dziś dysponuje technologią umożliwiającą modernizację turbin w kierunku współspalania gazu i wodoru. Zapewne będzie ona rozwijana, by zwiększać udział drugiego z wymienionych surowców, ale już dziś umożliwia ona uzyskiwanie energii poniżej proponowanego przez Komisję Europejską progu emisyjności 350 g/KWh.

W Niemczech prowadzone są także prace na bazie istniejącej gazowej sieci przesyłowej, by przekształcać ją na potrzeby transportu wodoru. Dla wielu państw UE, ale także tych, które chcą integrować swoje gospodarki z Europą, to ciekawy kierunek. Z uwagą przygląda mu się np. Ukraina, na której terytorium, znajduje się przewymiarowana w stosunku do obecnych potrzeb sieć przesyłowa. Na sprawę nie pozostaje obojętny nawet Gazprom, który bojąc się utraty rynku, sugeruje możliwość eksportu wodoru przez…Nord Stream 2.

Wodór kompatybilny z Zielonym Ładem

Po czwarte wodór posiada dużą kompatybilność z rozwiązaniami silnie promowanym obecnie w Europie. Przede wszystkim może być wytwarzany przy okazji produkcji energii wiatrowej czy słonecznej stanowiących fundament transformacji energetycznej promowanej przez Komisję Europejską. Odbywa się to w ramach bezemisyjnego procesu elektrolizy tj. rozbicia cząsteczki wody na tlen i wodów.

Oczywiście w ten sposób można także magazynować energię w postaci wodoru w wietrzne i słoneczne dni, a gdy energia jest potrzebna produkować ją z tego gazu. Zarówno w przypadku spalania wodoru w turbinach, jak i ogniwach paliwowych jedynymi produktami końcowymi są energia elektryczna i woda.

Wodór może znaleźć ponadto zastosowanie w procesie kogeneracji (skojarzonej produkcji energii i ciepła) czy transporcie. Jak widać, możliwości jest wiele.

Wodór – rozwiązanie dla energetyki, ale także przemysłu

Po piąte, wodór to nie tylko element wspierający transformację energetyki, ale także przemysłu, a więc sektora z nią powiązanego, ale jednak charakteryzującego się odmienną specyfiką. Do tej pory trudno było sobie wyobrazić niskoemisyjność procesów produkcyjnych w wielkich firmach z sektora metalowego czy surowcowego. To się jednak zmienia i podam tu bardzo precyzyjny przykład, który to obrazuje.

Niemiecka spółka RWE poinformowała, że planuje budowę 100-megawatowej elektrowni wodorowej w Dolnej Saksonii. Ma ona zaopatrywać koncern Thyssenkrupp, a właściwie należący do niego wielki piec. Tym samym skuteczne obniżenie emisji w przemyśle stalowym wydaje się możliwe i nieodległe.

Niemiecka strategia wodorowa

Jak więc widać wodór stanowi odpowiedź na pytanie, w jaki sposób Niemcy mogą zachować i rozwijać swoje wpływy gospodarcze w Europie. Nie tylko na poziomie biznesu, ale także wspierającej go ideologii – troski o klimat połączonej z budowaniem innowacyjności. Z tego powodu władze w Berlinie postanowiły przeznaczyć 9 mld euro na działania przewidziane w niemieckiej strategii wodorowej.

Polska zdaje się rozumieć skalę zachodzących wokół niej zmian. Kluczowe spółki skarbu państwa coraz częściej umieszczają w swoich strategiach inwestycje w wodór. Jednak w porównaniu z gazem ziemnym jest to nadal znikoma skala. Z czasem pozostawanie w takim strategicznym rozkroku może okazać się jednak niemożliwe.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.