Właściciele mieszkań wkurzyli się na rząd. Prawo jest tak absurdalne, że aż trudno uwierzyć, że wciąż obowiązuje

Miało być na chwilę, by powstrzymać posiadaczy nieruchomości przed wywalaniem na bruk najemców, którzy stracili pracę przez pandemię. Ustawa zakazująca eksmisji trzyma się jednak w najlepsze, a właściciele lokali tracą cierpliwość. Ba, skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich wysyłają nawet sami najemcy, którzy mają dość uciążliwych współlokatorów.

Mieszkania na wynajem coraz częściej stoją puste, a ilekroć pada zdanie: przedsiębiorcy kupują mieszkania jako lokatę kapitału, internet płonie. Bo jak to? Ceny nieruchomości fruną w kosmos, wynagrodzenie zwykłego Kowalskiego coraz bardziej rozjeżdża się z ceną za metr kwadratowy, najem kosztuje krocie, a tu jakiś prywaciarz zostawia puste cztery ściany? I jeszcze mówi, że woli zostawić lokal pusty niż wziąć za niego pieniądze?

Właściciele mieszkań bronią się zazwyczaj tłumacząc, że to wszystko nie jest takie proste. Owszem, lepiej byłoby wynająć lokal i miesiąc w miesiąc kasować najemcę, ale wystarczy jeden cwaniak i odechciewa się żyć. Tym bardziej, że od początku pandemii prawo dotyczące eksmisji zrobiło się tak rygorystyczne, że pozbycie się niepłacącego lokatora stało się praktycznie niemożliwe.

Bizblog.pl poleca

Covid obezwładnił wynajmujących

Przepisy wprowadzone tuż po wybuchu pandemii zakazywały wynajmującym wypowiadania umów najmu przed czerwcem 2020 r. Właściciele nieruchomości kręcili nosem, ale musieli ustąpić. Skarżą się jednak, że mija półtora roku, a zakaz wykonywania tytułów wykonawczych nakazujących opróżnienie lokalu mieszkalnego ma się w najlepsze.

W marcu 2021 r. tematem zainteresował się poseł Mirosław Suchoń.

Otrzymałem od obywatela pismo w sprawie braku możliwości wykonania eksmisji najemcy, który uporczywie nie reguluje opłat z tytułu wynajęcia przedmiotowego mieszkania. Powyższa sytuacja skutkuje koniecznością ponoszenia przez wynajmującego opłat eksploatacyjnych, co wpływa negatywnie na jego sytuację finansową

– czytamy w interpelacji do ministra sprawiedliwości.

Resort nie miał dla jego wyborcy dobrych wieści.

W okresie obowiązywania stanu epidemii wykonywanie pracy zarobkowej, a przede wszystkim prowadzenie działalności gospodarczej, są utrudnione, a w niektórych przypadkach – wręcz niemożliwe

– wskazało ministerstwo.

Resort twierdził, że kontynuowanie postępowania egzekucyjnego mogłoby doprowadzić do wyrzucenia Polaków z mieszkań, co negatywnie odbiłoby się na ich codziennym funckjonowaniu w tym trudnym okresie. O szukaniu czy kontynuowaniu pracy nie wspominając.

O zmianie przepisów nie ma więc mowy. Czekać na koniec pandemii – zarekomendowali urzędnicy.

RPO pisze do ministra sprawiedliwości

Od tego czasu do biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają kolejne skargi od zmęczonych szarpaniną wynajmujących. Kamila Dołowska, dyrektor Zespołu Prawa Cywilnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich powiedziała serwisowi prawo.pl, że nie rozumie dlaczego tak restrykcyjne przepisy wciąż są w mocy.

Co znajduje się w pismach, które trafiają na biurko rzecznika? Jedna z historii dotyczy mężczyzny, który ze względu na długi ,miał już wytypowany przez miasto lokal socjalny, ale korzystając z covidowych przepisów zdecydował się pozostać na garnuszku właściciela mieszkania. Na prawo narzekają również najemcy, którzy nie są w stanie pozbyć się współlokatorów i eksmałżeństwa.

Chodzi o przypadki, gdy nakaz opuszczenia lokalu przez drugiego małżonka został orzeczony przez sąd w wyroku rozwodowym z powodu rażąco nagannego postępowania, uniemożliwiającego wspólne zamieszkiwanie

– precyzje na łamach serwisu Dołowska.

Na rychłą zmianę nie ma jednak co liczyć. Minister sprawiedliwości wykręcił się od odpowiedzialności, odpisując RPO, że zniesienie regulacji leży w gestii ustawodawcy i lepiej męczyć o to sejmową Komisję ds. Petycji. I co? Wciąż zdziwieni, że przedsiębiorcy wolą trzymać puste lokale?