Wkurzeni Przedsiębiorcy zwołują się na fejsie. Żądają dobrowolnego ZUS-u i rewolucji w L4

Kilka dni wystarczyło, żeby do nowo powstałej grupy na Facebooku Wkurzeni Przedsiębiorcy dołączyło parę tysięcy ludzi. Na czas pandemii koronawirusa mają swoje propozycje rozwiązań, ale pilnie będą śledzić dzisiejsze posiedzenie Sejmu, na którym przyjęta ma być tarcza antykryzysowa.

Odzew rzeczywiście jest bardzo duży. Niestety, przedsiębiorcy mają teraz swoje osobiste problemy na głowie. Nie wiedzą, co dalej będzie z nimi, ich rodzinami i pracownikami

– mówi w rozmowie z Bizblog.pl Tomasz Pruszczyński, inicjator akcji Wkurzeni Przedsiębiorcy na Facebooku.

Opis grupy nie pozostawia złudzeń, w jakich celach ją zawiązano:

Ile jeszcze wytrzymamy? Są nas trzy miliony i nikt z nami się nie liczy. Pokażmy swoją siłę, bo tylko siłą do władzy można przemówić. Powiedzmy dość wyzyskowi sektora małych i średnich przedsiębiorców. W grupie naprawdę możemy więcej. Mamy w planie konkretne inicjatywy. Niektóre są w trakcie realizacji. Dołączcie do nas. Bądźmy w stałym kontakcie. Inspirujmy się wzajemnie. Działajmy wspólnie. To czas, kiedy musimy zacząć się bronić. Pokażmy, że potrafimy działać razem dla własnego dobra”.

Bizblog.pl poleca

Grupa „Wkurzeni Przedsiębiorcy” szybko rośnie w siłę. Powstała raptem w minioną niedzielę, a już liczy blisko 4 tys. członków. 

Wkurzeni Przedsiębiorcy mają propozycje na czas pandemii

Tomasz Pruszczyński przekonuje, że przedsiębiorcy zaczęli bardzo uważnie patrzyć władzy na ręce. Na razie rządzący debatują, chociaż właśnie dzisiaj w Sejmie ma dojść do kluczowych głosowań dotyczących tarczy antykryzysowej

Zobaczymy, co dzisiaj przegłosuje władza

zastanawia się Pruszczyński.

Ale czekać z założonymi rękami nie mają zamiaru. Już teraz spisali swoje propozycje rozwiązań, które według nich mogą realnie pomóc przedsiębiorcom, ale też samozatrudnionym i związanym umowami o dzieło lub zlecenie w czasach pandemii koronawirusa. I tak Wkurzeni Przedsiębiorcy chcą m.in., żeby zwolnienia z płacenia składek ZUS było dobrowolne i zależało jedynie od woli płacącego. Apelują również o to, aby z kolei zwolnienie lekarskie było w tym okresie płatne od pierwszego dnia obowiązywania. 

Chcemy też, żeby pracownik dostawał pełne wynagrodzenie od pracodawcy i żeby sam odprowadzał wszystkie podatki. Wtedy będzie dokładnie wiedział, ile mu zabiera Państwo

– przekonuje Tomasz Pruszczyński.

Do tego Wkurzeni Przedsiębiorcy chcą maksymalnego ograniczenia przepisów, regulacji i zakazów, w tym uproszczenia przepisów podatkowych. Opowiadają się także za zmniejszeniem biurokracji i postawienie na jej cyfryzację. 

Czekają na tarczę antykryzysową, ale bez większych nadziei

Po wczorajszych poprawkach do regulaminu Sejmu dzisiaj posłowie, już z podstawą prawną w ręku, dą ze względów bezpieczeństwa głosować zdalnie. Najważniejszym punktem obrad będzie przyjęcie rządowej tarczy antykryzysowej, które zawiera liczne rozwiązania i mechanizmy. Dzięki nim, jak twierdzą rządzący, pandemia koronawirusa ma nie być dla nas aż tak przykra i uciążliwa. Dla przedsiębiorców też nie. Ale ci na wielkie cuda raczej nie liczą. 

Zwolnienie ze składek ZUS powinno działać jak Program 500+, czyli w zasadzie bezwarunkowo, czyli przedsiębiorca przez trzy miesiące nie płaci ZUS ani za siebie ani za swoich pracowników. Niezależnie ilu ich jest i jaki firma ma obrót. I jeszcze jedna sprawa. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z 50 pracownikami to przecież też sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Nie można o tym zapominać

– wskazuje Tomasz Pruszczyński.

Co zdaniem Wkurzonych Przedsiębiorców stanie się, jak rządowe propozycje jednak nie będą tak daleko idące?

Jeżeli do końca tego miesiąca nie pojawi się konkretna pomoc finansowa dla najmniejszych firm, to zacznie się fala zwolnień i bankructw. Ona w sumie już się zaczęła i teraz możemy ją jedynie jakoś wyhamowywać

– snie ma wątpliwości Pruszczyński, jeden z Wkurzonych Przedsiębiorców.