Rząd ma wiertło do kruszenia bariery słabości i niemożności. Może by tak użył go w górnictwie?

„To potężne wiertło będzie kruszyć nie tylko warstwy ziemi, ale będzie kruszyć bariery słabości i niemożności” – to zdanie wypowiedziane w piątek w Świnoujściu przez Mateusza Morawieckiego robi prawdziwą furorę. Oratorskie popisy premiera uświetniły uroczystość „nadania imienia maszyny” i rozpoczęcia drążenia tunelu łączącego wyspy Uznam i Wolin. Szkoda, że premierowi nieco gorzej idzie kruszenie bariery słabości i niemożności w rozwiązywaniu narastających problemów górnictwa węgla kamiennego.

Premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński w piątek pojawili się w Świnoujściu, by zainaugurować drążenie tunelu pod Świną łączącego wyspy Uznam i Wolin. To ważna inwestycja, ale natężenie patosu i egzaltacji w wypowiedziach obu polityków wyszło poza skalę.

Bizblog.pl poleca

Pokazujemy, czym jest racja stanu. Pokazujemy, że realizacja projektów trudnych, które wydawały się nie do przeprowadzenia, jest możliwa

– powiedział szef rządu

Imperialne dążenia

„Eugeniusz Kwiatkowski powiedział, że w tym miejscu, w którym na mapie jest Polska, może być tylko państwo silne, świadome trudności i celów. Jesteśmy świadomi trudności, ale naszym celem jest Polska spójna, dostatnia, silna i bezpieczna” – dodał.

„Silne Pomorze Zachodnie to polska racja stanu. Tymi słowami kierujemy się, prowadząc politykę wobec tego regionu” – stwierdził z kolei Jarosław Kaczyński. Mateusz Morawiecki dopowiedział, że niedaleko przebiega budowany gazociąg Nord Stream 2, który jest „wyrazem imperialnych dążeń naszego sąsiada”.

Nawiązania do czasów II RP i quasi-sanacyjne prężenie muskułów zostało wzmocnione przekazem o przełamywaniu trudności na gruncie biurokratyczno-gospodarczym. „Bardzo wiele koniecznych do normalnego rozwoju przedsięwzięć natrafiało na bariery. Udowadniamy, że realizacja spójnego i silnego scenariusza działań w zakresie gospodarczym i infrastrukturalnym jest możliwa” – podkreślił szef rządu.

Otwieranie wiertłem oczu niedowiarkom

Znany z zamiłowania do górnolotnych i kwiecistych konstrukcji retorycznych Mateusz Morawiecki chyba w pewnym momencie jednak nieco się zagalopował, odpływając w stronę czystej grafomanii:

To potężne wiertło będzie kruszyć nie tylko warstwy ziemi, ale będzie kruszyć bariery słabości i niemożności

– powiedział z emfazą szef rządu.

W reakcji na te słowa Twitter został wręcz zalany słynnymi cytatami z „Misia” Barei o „otwieraniu oczu niedowiarkom”, ale zostawmy na boku żarty z pretensjonalnego stylu wypowiedzi premiera, lecz spójrzmy na to poważnie. Wyobraziłem sobie bowiem, że Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński jadą na Śląsk i za pomocą takiej samej metafory wiertła opowiadają o przełamywaniu barier w nieuchronnej głębokiej transformacji sektora górniczego.

Niestety to chyba jest niemożliwe. Premier ucieka od wybitnie niewygodnego tematu nieuchronnego zamykania kopalń oraz wygaszania energetyki węglowej, która coraz mocniej ciąży polskiej gospodarce. Do trudnych i niewdzięcznych negocjacji z górnikami w sprawie umowy społecznej wysyła trzeci garnitur polityczny w postaci wiceministra aktywów państwowych Artura Sobonia.

W negocjacjach rządu z górnikami na razie nie do przejścia są różnice zdań w sprawie ustawowych gwarancji zatrudnienia. Niedawno górnicy z Tauronu zostali zaskoczeni informacją, że aktywa węglowe mają być wydzielane… razem z pracownikami. Nawet po osiągnięciu porozumienia z górnikami trzeba jeszcze będzie prosić Komisję Europejską o zgodę na wymyślony przez rząd model transformacji górnictwa.

Widmo wielkiego konfliktu społecznego

Pod koniec września ubiegłego roku rząd zapewnił górników, że ostatnia kopalnia przestanie działać do 2049 r., ale w lutym Rada Ministrów przyjęła „Politykę energetyczną Polski do 2040 r.”. Dokument wywołał polityczne spięcie z Solidarną Polską, która zadeklarowała, że go zablokuje. Sprawa dodatkowo skomplikowała negocjacje z górnikami o umowie społecznej.

Jak niedawno pisał Michał Tabaka, czas nagli przede wszystkim PGG. Zarząd spółki miał w ostatnim czasie poprosić związkowców o możliwość wypłacenia 14. pensji w ratach. Ci na to nie przystali. Pieniądze wypłacono na czas, ale z pensjami za kwiecień może być już kłopot. Zresztą rząd o tych możliwych kłopotach musi wiedzieć. Górnicy dokładnie je zdefiniowali w liście z początku lutego do wicepremiera i szefa aktywów państwowych Jacka Sasina. 

Polska Grupa Górnicza może utracić płynność finansową i Śląsk stanie się miejscem potężnego konfliktu społecznego

– ostrzegali związkowcy.

Gdzie w tym wszystkim jest premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński z ich napuszonymi deklaracjami o kruszeniu barier słabości i niemożności? Co w ich sytuacji zrobiłby Eugeniusz Kwiatkowski?