Wielka ucieczka nauczycieli ze szkół. Za chwilę za nimi zatęsknimy jak za pielęgniarkami

Śpieszcie się kochać nauczycieli swoich dzieci, tak szybko odchodzą. Od dwóch lat wyjątkowo szybko, w 2020 r. 10 tys. z nich odeszło z zawodu, a 2021 r. może być jeszcze gorszy. Wkurza ich brak szacunku, zmiany w pensum, w ogóle ciągle zmiany, minister Czarnek, no i oczywiście nauka zdalna. Więc znikają na wcześniejsze emerytury albo uciekają na urlopy na podratowanie zdrowia. We wrześniu szkoły może czekać niezły armagedon.

„To bardzo groźny trend, którego skutki odczują przede wszystkim uczniowie i rodzice” – mówiła niedawno Onetowi Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Bizblog.pl poleca

Ten trend to znikający od dwóch lat nauczyciele. 

Ścieżki odejścia są różne, nauczyciele nie tylko decydują się na wcześniejszą emeryturę, ale także przechodzą na świadczenie kompensacyjne. Są też tacy, którzy po prostu znajdują pracę w innej branży. Nauczycieli wciąż ubywa

– twierdzi rzeczniczka ZNP.

Tylko w 2020 r. ubyło ich blisko 10 tys. Do tego w tym roku odchodzą nauczyciele, u których czarę goryczy przelało zdalne nauczanie. A na dokładkę jeszcze minister Czarnek.

Są przerażeni rzeczami, które zapowiada minister edukacji

– twierdzi rzeczniczka ZNP.

A co zapowiada? Minister niedawno niby zapewniał, że resort edukacji wraz ze związkowcami będzie pracował nad „uatrakcyjnieniem zawodu i wzmocnieniem etosu” nauczycieli. Ale to, co w jego działaniach widzą nauczyciele, to przede wszystkim ostatni pomysł ograniczenia ich urlopu z ok. 70 do 50 dni oraz podniesienie pensum o dwie dodatkowe godziny. No i frustracja narasta.

Mnóstwo ofert pracy. Starsi nauczyciele nie chcą mieć nic wspólnego ze szkołą

Najgorsze zaczęło się od strajku nauczycieli.

„Od strajku obserwuję rosnące wypalenie. Starsi nauczyciele mocno dostali w kość z powodu nauczania zdalnego, teraz jak tylko mogą, uciekają na emerytury. Nigdy tak nie było. Zawsze pracowali długo albo przynajmniej dorabiali do emerytury. Teraz nie chcą mieć nic wspólnego ze szkołą. W dodatku od siedzenia przed komputerami nauczyciele zaczynają chorować. Wysiadają im oczy i kręgosłupy. No i pensje są, jakie są, a w perspektywie dwie godziny pracy za darmo. Już mocno odczuwalny jest brak nauczycieli przedmiotów ścisłych. Sama będę szukać biologa. Rośnie popularność języka hiszpańskiego, brakuje iberystów, w łodzi jeden pracuje w pięciu szkołach. Jeśli jest zmęczony, jakość jego pracy spada” – mówi prawo.pl Beata Pośpiech, dyrektorka LO w Zgierzu im. S. Staszica

„Codziennie odbieram telefony, czy nie wzięłabym paru godzin w tej czy innej szkole. Kolega właśnie odszedł z pracy. Myślę, że mężczyźni będą uciekać, bo warunki płacowe są coraz gorsze. Trzy koleżanki są na zwolnieniach lekarskich. Jednej, młodej, poszedł kręgosłup od nauki online. Będzie miała operację. Słyszę też o urlopach dla poratowania zdrowia” – mówi z kolei polonistka z okolic Łodzi.

„Na pewno będzie brakować nauczycieli, jak dziś brakuje pielęgniarek. Na stronach kuratoriów, na różnych portalach dla nauczycieli wisi mnóstwo ogłoszeń o pracę. Poszukiwani są matematycy, angliści, germaniści, a przede wszystkim nauczyciele wychowania przedszkolnego” – dodaje polonistka.

No właśnie, nauczyciele w przedszkolach to od lat najbardziej pożądana grupa na rynku. A pandemia jeszcze pogorszyła sytuację.

„W pandemii pokazano im, że są nauczycielami drugiej kategorii i mają pracować, gdy wszyscy siedzą w domach. Takie sytuacje muszą wpłynąć na ruch kadrowy. Dołożenie do pensum to ruszenie czegoś, co od lat nie było ruszane. Słowa ministra edukacji, który stwierdza, że nauczyciele nie muszą się uczyć, bo skończyli studia i wszystko umieją, świadczą o kompletnej ignorancji” – wylicza z kolei Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

A więc wracamy do żalu, jaki rośnie wobec ministra edukacji.

Będzie tylko gorzej

I żeby być uczciwym, trzeba przyznać, że uciekający nauczyciele to nie jest tylko polski problem. Z tym samym mierzą się też innej kraje Unii Europejskiej, które też cierpią na braki kadrowe i starzenie się nauczycieli, których nie zastępują młodsze pokolenia.

W całej Unii jest 5,7 mln nauczycieli, z czego jedna trzecia przekroczyła już 50 lat – wynika z Monitora Kształcenia i Szkolenia 2019, zaprezentowanego we wrześniu 2019 r. w Brukseli.

W Polsce średnia wieku nauczycieli w roku szkolnym 2018/2019 wynosiła 44,1 (dla kobiet 43,9, dla mężczyzn 45,4), a jeszcze rok wcześniej 43,9. Starzeją się, jak całe społeczeństwo, ale młodych nie przybywa, również dlatego, że zmniejsza się rekrutacja na studia nauczycielskie.

Co dalej? Wielu nauczycieli, a w zasadzie byłych nauczycieli dzieli się w internecie swoimi doświadczeniami, zachęcając kolejnych, by poszli w ich ślady, bo poza szkołą, są lepsze zarobki, mniejszy stres i brak nadgodzin. Na ile skutecznie? To się okaże po wakacjach. Jesienią ZNP planuje sprawdzać, ilu kolejnych nauczycieli odeszło.