Na Japończykach straty WeWork nie robią wrażenia. SoftBank przejmuje kontrolę nad startupem

Japoński gigant technologiczny stanie się właścicielem ok. 80 proc. We Work., a Adam Neumann, założyciel i dyrektor generalny – „obserwatorem zarządu” bez prawa głosu.

WeWork w ubiegłym roku odnotował 1,6 mld dol. straty, w pierwszym półroczu 2019 r. – 690 mln dol. O wcześniejszych lepiej nie wspominać, startup w poprzednich latach co zarobił, to wydawał. Ale takie a nie inne wyniki finansowe nie przeszkadzały – podobnie jak w przypadku innych nowych spółek: Uber (od swojego IPO potaniał o 24 proc.), czy Lyft (po wejściu nią giełdę akcje tańsze o 47 proc.) – w kreśleniu planów giełdowych. Najlepszy pakiet IPO dla WeWork miał wybrać założyciel startupu Adam Neumann. Teraz wychodzi na to, że jak WeWork na giełdzie jednak w najbliższym czasie zadebiutuje, to już nie pod rękę ze swoim twórcą.

Japończycy wykupują akcje i zmieniają szefa

Nowy prezesem wykonawczym od teraz WeWorka jest Marcelo Claure, były prezes Sprint. Założyciel startupu Adam Neumann występuje zaś jedynie w roli obserwującego prace zarządu, który nie ma prawa głosu. Te nowe porządki to efekt jeszcze większego zaangażowania finansowego w WeWork Japończyków z SoftBanku. Obie firmy poinformowały właśnie o przeprowadzeniu transakcji, w wyniku której SoftBank nabył ok. 80 proc. udział w WeWork.

Jakie jest uzasadnienie pompowania góry pieniędzy w coś, co przynajmniej na razie obiecywanych astronomicznych zysków nie przynosi? Dla SoftBanku wcześniejsze kłopoty WeWork to dla spółek technologicznych, w dobie ich rozwoju, sytuacja jak najbardziej normalna. 

Ponieważ wizja pozostaje niezmieniona, SoftBank zdecydował się podwoić obroty firmy poprzez zapewnienie znaczącego napływu kapitału i wsparcia operacyjnego – informują Japończycy

WeWork z coraz tańszą wyceną

Adam Neumann nie odchodzi z niczym. Dzięki podpisanej umowie otrzymał 1 mld dolarów ze sprzedaży jego akcji. Do tego doszło 185 mln dol. „opłaty za konsultacje” i 500 mln dol. linii kredytowej. Dawni podwładni Neumanna są w znacznie trudniejszej sytuacji. Jeszcze parę lat temu większość z 15 tys. załogi uważała, że pracując dla WeWork sami staną się finansowymi krezusami. Tymczasem kłopoty startupu koniec końców będą musiały odbić się też na ograniczeniu zatrudniania.

Na razie nowy właściciel spółki – SoftBank o zwolnieniach nic nie mówi. Nie do końca też wiadomo, czy Japończycy dalej będą chcieli z WeWork wchodzić na giełdę. Nie jest za to tajemnicą, że o dawnych wycenach startup może dzisiaj tylko pomarzyć. Kiedyś wartość WeWork oscylowała wokół 65 mld dol. Dzisiaj to już raptem 8 mld dol.