Weryfikacja certyfikatów covidowych to farsa. System będzie można z łatwością obejść

Jeżeli Konstytucji i przepisów innych ustaw nie łamie obecna w Polsce od wielu lat selekcja na dyskotekach, to na pewno nie łamie ich też weryfikacja unijnych certyfikatów – tak Ministerstwo Zdrowia uzasadnia umożliwienie przedsiębiorcom sprawdzania, czy ich klienci są zaszczepieni, czy nie. Defensywna postawa wobec antyszczepionkowców to jedno, ale większym problemem jest to, że obejście tego systemu będzie dziecinnie proste.

Już od środy będzie obowiązywać nowe, bardzo restrykcyjne rozporządzenie covidowe, które zamyka część biznesów, a innym narzuca limit 30 proc. obłożenia. Ograniczenie to nie dotyczy osób zaszczepionych, ale przedsiębiorcy nie będą mieli prawa żądać certyfikatów covidowych.

Problem przerzucenia na przedsiębiorców niemal całego ciężaru walki o przestrzeganie aktualnych obostrzeń bez przyznania im choćby symbolicznych uprawnień do wykonywania tych obowiązków jest znany od dłuższego czasu i dotychczasowe wyjaśnienia przedstawicieli rządu nikogo nie przekonały.

Ministerstwo Zdrowia na kilka godzin przed wejściem w życie nowych przepisów postanowiło dokonać spektakularnej wykładni nowych przepisów. Jeżeli chcemy wejść do restauracji czy przenocować w hotelu ponad limit 30 proc., musimy pokazać certyfikat. Inaczej przedsiębiorca ma prawo odmówić obsługi – tłumaczy resort Adama Niedzielskiego.

Bizblog.pl poleca

No to po kolei. Jeśli w danym barze zajętych jest 30 proc. miejsc i do środka chce wejść kolejny klient, obsługa będzie musiała go wyprosić, bo zażądać okazania certyfikatu covidowego nie może. Ministerstwo zakłada, że w tej sytuacji to klientowi powinno zależeć na wejściu do środka, więc z własnej inicjatywy powinien wyciągnąć telefon i okazać certyfikat zaszczepienia.

Resort zdrowia chwali się, że przygotował dla przedsiębiorców specjalne darmowe narzędzie w formie Skaneru Certyfikatów COVID do pobrania na telefon. Tu niestety pojawia się problem, bo najnowsza wersja tej aplikacji będzie jedynie pokazywała wynik „zaszczepiony” lub „niezaszczepiony”. Żadnych danych osobowych skaner nie pokaże.

Łatwo domyślić się, na czym polega ten problem. Wystarczy ściągnąć na telefon plik graficzny z kodem QR potwierdzającym zaszczepienie się, bycie ozdrowieńcem czy negatywny wynik testu i można będzie wejść do dowolnej firmy, bez obawy, że ktokolwiek dowie się, że to nie nasz certyfikat.