Węgry kończą z fikcją tworzenia miejsc pracy. Kasę dostaną nawet firmy, które nikogo nie zatrudnią

Tworzenie nowych miejsc pracy wypada z warunków, jakie musi spełnić prywatny inwestor, by miał szansę na wsparcie finansowe rządu w Budapeszcie. Węgry — podobnie jak Polska — zmagają się z palącym problemem niedoboru pracowników, dlatego konieczna była zmiana opartego na taniej sile roboczej modelu wsparcia inwestycji. Teraz rząd chce stawiać na firmy, które korzystają z nowych technologii.

Gruntowne zmiany w polityce wsparcia inwestycji ogłosił podczas wtorkowej konferencji prasowej szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto.

Bizblog.pl poleca:

Jeśli firmy wprowadzą na Węgrzech nowe technologie, nowe maszyny lub nowe procesy produkcyjne, by utrzymać lub zwiększyć swą konkurencyjność nawet bez stworzenia nowych miejsc pracy, wciąż będą im przysługiwać finansowe zachęty sięgające 50 proc. wartości inwestycji — powiedział minister.

Imigrantów nie chcemy

Jak wskazuje Reuters, dodatkowym czynnikiem, który miał wpływ na tę decyzję, jest to, że rząd w Budapeszcie jest zdecydowanie przeciwny łataniu niedoboru pracowników poprzez przyciąganie imigrantów ekonomicznych.

Szijjarto wyjaśnił, że sumy przeznaczone przez firmy na badania i rozwój zostaną podwójnie zaliczone do ich kosztów uzyskania przychodu, dzięki czemu obniżona zostanie podstawa opodatkowania.

Stopa bezrobocia na Węgrzech zbliża się już do 3 proc. (według unijnej metody BAEL), a chroniczny niedobór pracowników w większości sektorów gospodarki zmusił wielkie zagraniczne firmy to olbrzymich nakładów w automatyzację. W tej sytuacji sztuczny wymóg tworzenia miejsc pracy jest przeszkodą w napływie nowych inwestycji.

Gospodarka intensywna

Model gospodarki oparty na przyciąganiu zagranicznych inwestycji ze względu na tańszą siłę roboczą tym samym się wyczerpał. Węgry postanowiły pójść w stronę modelu gospodarki intensywnej, opartej na nowoczesnych technologiach, wzroście wydajności pracy i zwiększeniu nakładów kapitałowych.

Do takich wniosków jeszcze nie doszedł rząd w Warszawie. Choć bezrobocie w Polsce jest jeszcze niższe niż na Węgrzech, resort pracy nie dostrzega drugiej strony medalu, czyli coraz poważniejszego problemu braku rąk do pracy. Dla MRPiPS spadające wskaźniki bezrobocia to wciąż „coraz lepsza sytuacja na rynku pracy”.