Rosjanie zasypią nas tanim węglem. Polskie kopalnie bez szans

Import węgla do Polski jest coraz wyższy. Najwięcej kupujemy go w Rosji, co według niektórych ekspertów nie najlepiej świadczy o naszym bezpieczeństwie energetycznym. I chyba w najbliższym czasie nic się w tym względzie nie zmieni. Bo Rosjanie już kombinują, jakby tu jeszcze bardziej zejść z kosztów, sprzedawać węgla jeszcze więcej i kosić na nim jeszcze większą kasę.

Import węgla do Polski wzrósł w ubiegłym roku o 52 proc. Chodzi w sumie o 19,67 mln ton. Co istotne: aż 78 proc. surowca z tej puli pochodzi z Rosji. Dla naszych władz powodów do paniki nie ma. Przekonują, że niebawem import spadnie, a wydobycie w Polsce wzrośnie (w 2018 r. było mniejsze o 2 mln ton niż w 2017 r.) . 

Należy podkreślić, że cykl inwestycyjny w górnictwie węgla kamiennego wynosi około trzech lat, dlatego pełne efekty działań inwestycyjnych realizowanych przez obecne zarządy spółek węglowych widoczne będą dopiero w 2019/20 roku. Wówczas prognozuje się wzrost wydobycia i spadek importu – przekonywał w marcu wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

Zadanie wyjątkowo trudne, bo rosyjski węgiel ma być tańszy.

Czas pokaże, czy faktycznie już za rok nasz rodzimy węgiel zacznie wypychać z rynku ten rosyjski. Jak wynika z informacji „Dziennika Gazeta Prawna” może to być jednak zadanie wyjątkowo trudne. Dla Rosji bowiem tak Europa Zachodnia, jak i nasz kraj to po prostu doskonałe rynki zbytu . I trudno, żeby łatwo z niego zrezygnowali. Raczej odwrotnie: będą chcieli podtrzymać swoją wiodącą rolę węglowego eksportera.

Dlatego w Rosji rozpoczęły się rozmowy z przedstawicielami przemysłu górniczego oraz kolei, które mają doprowadzić do obniżenia kosztów transportu, tak aby węgiel z Rosji nadal był tani i skutecznie nęcił europejskich odbiorców. 

Kolej rosyjska chce pieniądze. Planują inwestycje.

Na myśl o planach dotyczących ewentualnych obniżek taryf przewozowych mocno kręci nosem Kolej Rosyjska (RŻD). Oni akurat potrzebują więcej pieniędzy, bo plany inwestycyjne mają bardzo ambitne. Jednym z koronnych pomysłów jest budowa nowej trasy kolei dużych prędkości: z Moskwy do Niżnego Nowogrodu i Kazania.

Przepustowość tej trasy szacowana jest na 8 mln ludzi rocznie. Prace miałyby się zakończyć w 2024 r., a rosyjska KDP miałaby być częścią systemu łączącego Azję i Europę. Co ciekawe Kolej Rosyjska chce na tę trasę wprowadzić pociągi towarowe szybkich prędkości o ładowności maksymalnie 600 ton i pędzących z prędkością 300 km/h.

Poradzą sobie bez pomocy kolei?

Plany inwestycyjne Kolei Rosyjskiej w obniżaniu kosztów transportu nie przeszkodzą. Powód jest jeden: doskonała kondycja węglowych eksporterów, którzy po bardzo udanym zeszłym roku teraz tylko odcinają kupony od sukcesu.

Branża bije rekordy wydobycia i eksportu. Jest bardzo konkurencyjna. W zasadzie nie potrzebuje nawet obniżki taryf od RŻD, żeby umacniać swoją pozycję na rynkach zagranicznych – przekonuje Siergiej Pikin, dyrektor Fundacji Rozwoju Energetycznego w Moskwie.