Mamy węgiel! Miliony ton z Kazachstanu i Tanzanii są już ponoć w Polsce. Ale urodził się nowy problem

Kiedy okazało się, że prognozy górniczych związkowców mogą się sprawdzić i w sezonie grzewczym zabraknie węgla opałowego, minister klimatu i środowiska Anna Moskwa obiecała, że w naszym kraju nikt na deficyt czarnego złota nie będzie musiał się skarżyć. Teraz twierdzi, że już kupiliśmy tyle węgla, ile potrzebujmy i trzeba go tylko rozwieźć po Polsce. Eksperci nie mają jednak pewności, czy ta sztuka się uda na czas.

Brakiem węgla na zimę wcale nie zajmuje się wicepremier Jacek Sasin ani też kierowane przez niego Ministerstwo Aktywów Państwowych z pełnomocnikiem ds. energetyki i górnictwa na czele. To zadanie miesiące temu scedowano na Annę Moskwę, szefową resortu klimatu i środowiska.

Minister od początku postanowiła podążać od lat drążoną przez premiera Mateusza Morawieckiego ścieżką, która polega na tym, że z automatu bagatelizuje wszystkie zagrożenia i przekonuje na każdym kroku, że sytuacja jest pod kontrolą. Niezależnie od stanu faktycznego. Na tej zasadzie minister Moskwa najpierw obiecywała Polakom, że zimą węgla nikomu nie zabraknie, a parę tygodni później szef rządu zlecił spółkom państwowym awaryjny zakup węgla, potem przedłużono go dodatkowo do końca tego roku. Teraz jesteśmy zaś świadkami kolejnych obietnic Anny Moskwy, która twierdzi, że Polska już zakontraktowała tyle węgla, ile potrzebuje.

Jest węgiel, są węglarki, porty dadzą radę. Węgiel wpływa na bieżąco i będzie rozwożony do zsypisk. Węgla nie zabraknie – deklaruje na antenie TVP Info szefowa MKiŚ.

Czytaj także: Dopłata do węgla to kropla w morzu potrzeb. Nawet Solidarność straszy zimnymi kaloryferami zimą

Węgiel w Polsce, czyli dystrybucja pod znakiem zapytania

Minister klimatu i środowiska przekonuje jednocześnie, że teraz czas na wdrożenie specjalnej operacji logistycznej, dzięki której uda się rozwieść węgiel po całym kraju. W tym celu rząd miał przygotować sieć dużych zsypisk. Ale eksperci mają wątpliwości. Zdaniem Aleksandra Śniegockiego, szefa Instytutu Reform, oficjalna narracja rządu o pełnym zabezpieczeniu potrzeb energetycznych kraju na zimę coraz bardziej rozmija się z sygnałami ostrzegawczymi płynącymi z rynków węgla, gazu oraz energii elektrycznej. A do tego rośnie wyzwanie dotyczące dystrybucji węgla w całej Polsce na czas. 

Bizblog.pl poleca

Najuboższych czeka bardzo trudny sezon grzewczy z niepewnymi i bardzo drogimi dostawami paliwa – przewiduje Śniegocki.

Prof. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w rozmowie z Bizblog.pl zdradza, że cieszą go zapowiedzi minister Moskwy, ale zaznacza, że do zakontraktowania dodatkowego węgla doszło zdecydowanie za późno. 

Przez tę beztroskę rządu będziemy płacić spore pieniądze – przestrzega.

Prof. Karaczun też bierze pod uwagę możliwe kłopoty z dystrybucją węgla. Ograniczone są wszak możliwości polskich portów, podobnie jak i zdolności przewozowe polskich kolei. 

Tak więc pożyjemy – zobaczymy – komentuje naukowiec z SGGW rządowe zapowiedzi.

Nie każdy węgiel z importu jest dla nas dobry

Katowicki oddział Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. zaznacza, że przywożony z różnych kierunków zagranicznych węgiel do Polski musi być najpierw dobrze rozpoznany. Ze względu na różnice w jakości czy wielkości możliwych wolumenów przeznaczonych na eksport. 

Ciepłownicy z Solidarności mają już powyżej uszu zbywania i mówią wprost o fali bankructw w branży.

Posted by BIZBLOG.PL on Friday, August 19, 2022

Dotychczas importowany surowiec z Rosji, spełniał kryteria instalacji w Europie w stu procentach w przeciwieństwie do surowca z USA, RPA czy Indonezji, który jest ograniczony pod względem dostępności czy wymaganych parametrów jakościowych – przekonuje ARP.

Węgiel o lepszych parametrach, zdecydowanie bliższych do tych charakterystycznych dla surowca z Rosji, ma pochodzić z Tanzanii i Kazachstanu. Możliwe są też dostawy z Nigerii. 

Sytuacja w europejskiej części międzynarodowego rynku węgla staje się coraz bardziej napięta – zauważa ARP.

Czytaj także: Karlik jest już passe. Oto nowy król wśród ekogroszków: Tauron sprzedaje tonę poniżej 1000 zł