Ceny węgla na szczycie – spójrzcie tylko, ile kosztuje ekogroszek. Wiemy, kto odpowiada za ten horror

Wysiłki mające na celu ograniczenie zużycia czarnego złota są cały czas skutecznie hamowane przez szok podażowy wywołany rosyjską agresją na Ukrainie. Dlatego w 2021 r. unijny węgiel rósł w siłę. Tak pod względem produkcji jak i zużycia. Niestety dzięki importowi z Rosji. Teraz za to płacimy. Fot. Kym Farnik/Flickr/CC BY-NC-ND 2.0.

Cena węgla w portach ARA w miarę się uspokoiła i obecnie wynosi ok. 322 dol. Jednak rok temu było to tylko 78,45 dol. Mamy zatem do czynienia ze wzrostem o ponad 410 proc.

W Polsce według danych Fundacji Instant jeszcze w listopadzie 2021 r. za tonę węgla kamiennego z Polski trzeba było płacić ok. 237,41 zł. Mniej niż w listopadzie 2018 r. (250,78 zł), mniej niż dwa lata temu (266,35 zł) i rok temu (256,99 zł). Ale od tego czasu węgiel wyraźnie drożeje. W lutym za tonę trzeba było zapłacić już ponad 294 zł, rekordowo drogo jak na polskie warunki. Na dodatek biorąc pod uwagę rosnące problemy z dostępnością, powinniśmy szykować się na kolejne wzrosty cen.

Z czym będziemy mieć do czynienia, można przekonać się obserwując, co się dzieje z cenami ekogroszku. W ciągu miesiąca od kwietnia do maja ten rodzaj opału podrożał o jedną trzecią. Chcąc kupić tonę, trzeba być przygotowanym na wydatek rzędu 3000 zł.

Energetyka węglowa a kryzys klimatyczny

Najnowszy raport Global Energy Monitor nie pozostawia złudzeń: nawet zeszłoroczne, światowe spadki mocy węglowych o 13 proc. nie wystarczą do tego, żeby globalne ocieplenie utrzymać w ryzach poniżej 1,5 st. C.

Bizblog.pl poleca

Autorzy opracowania przypominają dodatkowo, że w 79 państwach działa cały czas ponad 2400 elektrowni węglowych, a 34 kraje wciąż mają plany budowy nowych. Tymczasem Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu zaleca wycofanie wszystkich elektrowni na węgiel w krajach rozwiniętych do 2030 r., a w pozostałych częściach świata wkrótce potem.

Kiedy próbuje się znaleźć równowagę między dekarbonizacją a bezpieczeństwem energetycznym, każdy wie, które z nich wygrywa: utrzymanie światła 

– przekonuje Steve Hulton, starszy wiceprezes ds. rynków węgla w firmie badawczej Rystad Energy.

Coraz więcej węgla w Europie

Wysiłki mające na celu ograniczenie zużycia węgla są cały czas skutecznie hamowane przez szok podażowy wywołany rosyjską agresją na Ukrainie. Potwierdzają to też najnowsze doniesienia Eurostatu, który informuje, że w Unii Europejskiej w 2021 r. – w porównaniu z 2020 r. – produkcja i zużycie węgla jednak wzrosły. Tym samym mieliśmy do czynienia z powodowanym głównie pandemią COVID-19 i większym zapotrzebowaniem energetycznym odbiciem po niskich wartościach w ostatnich dwóch latach.

Co istotne: zarówno w przypadku węgla kamiennego, jak i brunatnego to cały czas wyniki niższe niż te przed pandemią, w 2018 r. Porównując 2021 r. z 2018 r. zużycie węgla kamiennego i brunatnego spadło odpowiednio o 27 i 25,5 proc. Porównując te wartości zaś z 1990 r. widzimy efekt przeszło 30-letniej dekarbonizacji. W 2021 r. zużycie węgla kamiennego w UE wyniosło ok. 160 mln t i było niższe niż w 1990 r. o 59 proc.

Powodem mniejszego zużycia węgla kamiennego jest przesunięcie produkcji energii elektrycznej w kierunku gazu ziemnego i odnawialnych źródeł energii, a także spadek produkcji koksu koksowniczego, wykorzystywanego w różnych gałęziach przemysłu, np. do produkcji żelaza i stali – wskazuje Eurostat.

Jednocześnie Eurostat zauważa niebezpieczny trend. Ponieważ produkcja węgla kamiennego zmniejszała się w szybszym tempie niż jego zużycie, to w efekcie od lat obserwujemy wzrost importu węgla. W latach 2010-2020 zdecydowanie największym dostawcą węgla kamiennego do UE była Rosja.

Moskwa stopniowo przez te lata zwiększała europejską zależność od swojego węgla, a udział innych dostawców zmniejszył się lub pozostał na tym samym poziomie. W 2020 r. na Rosję przypadało aż 56 proc. importu węgla kamiennego. Reszta pozostała daleko w tyle: Stany Zjednoczone (17 proc.) i Australia (15 proc.). Napiszmy to wprost w ten sposób unijne parcie do dekarbonizacji za wszelką cenę wepchnęło kraje UE w jeszcze większe uzależnienie od Moskwy.

Tylko dwa kraje UE produkują jeszcze węgiel kamienny

Proces unijnej dekarbonizacji dobrze widać także w przypadku producentów węgla kamiennego. Jeszcze w 1990 r. było ich 13. Teraz zaś pozostało tylko dwóch. To Polska, która stanowi nawet 96 proc. całkowitej produkcji UE i Czechy (4 proc.).

Nasz kraj plasuje się też wysoko, jeżeli rozchodzi się o zużycia węgla brunatnego, które wedle szacunków ma w 2021 r. wynieść ok. 277 mln t (czyli o jakieś 60 proc. mniej niż w 1990 r.). Ponad 90 proc. węgla brunatnego wykorzystywana jest do produkcji energii elektrycznej. Największym jego zużyciem mogą szczycić się Niemcy (46 proc.), Polska (19 proc.), Czechy (11 proc.), Bułgaria (10 proc.), Rumunia (6 proc.) i Grecja (5 proc.).