Świat po koronawirusie. Węgiel to symbol polexitu

Opuszczenie Unii Europejskiej nie tylko nie poprawiłoby sytuacji polskiego górnictwa, ale wręcz utrwaliłoby anachroniczny charakter polskiej gospodarki, która dziś ma szansę dokonać skoku generacyjnego. Hasła populistów wzywających do polexitu pod znakiem węgla i zrzucenia jarzma polityki klimatycznej przeczą logice i podstawowym faktom.

Fot. Thorsten Jahn/Pixabay

W 2018 r. ukazała się moja książka pt. „Stawka większa niż gaz”. Jedna z mocniejszych tez, jaką w niej postawiłem, dotyczyła węgla i klimatu. Stwierdziłem mianowicie, że polskie „czarne złoto” stanie się w kolejnych latach symbolem polityków eurosceptycznych i ruchów dążących do polexitu.

Dwa lata później pandemia koronawirusa nadwyrężyła gospodarkę światową, a w Polsce wielu polityków coraz głośniej domaga się złagodzenia polityki klimatycznej UE. To już nie tylko marginalne z perspektywy Sejmu środowisko Konfederacji, ale także członkowie rządu.

Bizblog.pl poleca

Oceniam to zjawisko jednoznacznie negatywnie i od lat przed nim przestrzegałem. Leciwe hasło „obrony polskiego węgla” skorelowane z krytyką polityki klimatycznej, merytorycznie nie broni się na właściwie żadnej płaszczyźnie.

Groźne mity populistów

Niszcząca naszą gospodarkę polityka klimatyczna narzucana przez UE”

– to pierwszy z popularnie funkcjonujących mitów, którymi żywią się populiści.

Przede wszystkim należy zaznaczyć, że poparcie dla transformacji naszej gospodarki w kierunku niskoemisyjnym zostało udzielone przez najważniejsze siły polityczne w Polsce. Wszystkie rządy RP od momentu powstania europejskiej polityki klimatycznej dawały jej zielone światło i współdecydowały o jej kształcie. Zwykle wymienia się w tym kontekście gabinety Donalda Tuska i Ewy Kopacz, ale to przecież Beata Szydło jako premier poparła porozumienie paryskie oraz reformę EU ETS (negocjował ją świętej pamięci Jan Szyszko jako ówczesny minister środowiska). Nikt nam tych rozwiązań siłą nie narzucał z prostej przyczyny: polskie elity doskonale zdawały sobie sprawę ze światowych trendów. Czas węgla dobiega końca, a RP potrzebuje pieniędzy na modernizację. Te środki cały czas do nas płyną.

Jak informuje Ministerstwo Klimatu, od początku aukcyjnej sprzedaży uprawnień do emisji gazów cieplarnianych (to żelazny element polityki klimatycznej UE) wpływy do budżetu Polski z tego tytułu sięgnęły 20,5 mld zł. W kolejnych dziesięciu latach będzie to łącznie 100 mld. Bez tych pieniędzy, stanowiących tylko drobną część różnych form wsparcia unijnego, nie byłoby modernizacji. W ten sposób sfinansowano program „Mój prąd”, wsparcie dla niskoemisyjnego transportu, poprawianie efektywności energetycznej budynków czy inwestycji w OZE. Tymczasem to tylko jeden z aspektów polityki klimatycznej, stanowi ona przecież także wyraz naszej troski o planetę, zdrowie obywateli, a także łagodzi koszty ponoszone w wyniku kryzysów wywołanych globalnym ociepleniem (ruchy migracyjne, terroryzm, gwałtowne zdarzenia pogodowe, susze etc.).

Ratujmy polski węgiel

– to hasło to kolejny mit populistów.

Również ono przeczy ono podstawowym danym, które są dostępne na wyciągnięcie ręki – również w licznych artykułach na łamach Bizblog.pl.

Najpierw zastanówmy się, czy jest co ratować

Kopalnie są źle zarządzane, nieefektywne, niedoinwestowane – to wszystko prawda. Jednak nie tylko z tego powodu węgiel ma się w Polsce źle. Nasze zakłady wydobywcze są głębinowe, co podnosi koszty logistyczne (większość światowych koncernów pracuje na odkrywkach), najlepsze złoża zostały zabudowane z powodu braku planów zagospodarowania przestrzennego, mają także kłopoty natury transgranicznej jak Turów. Rośnie problem z kredytowaniem inwestycji węglowych, bo większość banków komercyjnych nie chce już tego robić. Wielką kumulacją tych wszystkich zjawisk jest obecna sytuacja w największej firmie górniczej w Europie PGG, która traci płynność i zaczyna wprost komunikować o ryzyku upadłości.

Wyjście z Unii Europejskiej nie rozwiąże tych problemów. To nie Bruksela uniemożliwia nam możliwość zablokowania olbrzymiego importu węgla z Rosji czy innych kierunków. Winnym jest globalny system handlu zorganizowany pod egidą WTO, którego elementem nie jest dziś chyba jedynie Korea Północna. Przyjmijmy także do wiadomości, że rozwiązania pośrednie, jak przepisy krajowe faworyzujące węgiel z Polski, pozostają w sferze fantazji mimo zmieniających się rządów i opcji politycznych.

Dlaczego? Ponieważ nasze krajowe „czarne złoto” jest gorszej jakości, aniżeli jego zagraniczna konkurencja w każdej kategorii podlegającej legislacyjnej parametryzacji. Wie to większość emerytów wybierających węgiel z Rosji. „Bo jest tańszy i lepiej się pali” (ma większą kaloryczność).

Potrzebny zdrowy rozsądek

Polski sukces ekonomiczny ostatnich trzech dekad pokazuje, że my, Polacy, jesteśmy mądrym i zaradnym narodem. Z powodzeniem rozwijamy nasze państwo, doganiając rozwinięte kraje Zachodu w bezprecedensowym tempie. Warto kontynuować ten sprint, ale do tego potrzebne jest patrzenie w przyszłość, a nie przeszłość.

Kochamy rozmowy o historii, jest ona dla nas tak żywa, jak teraźniejszość, ale myśląc o gospodarce i budowaniu dobrobytu dla nas, dla naszych dzieci musimy z równie dużą pasją odgadywać, co będzie napędzać kolejne dekady.

Świat pędzi, a jednym z kluczowych elementów tego pędu, jest rozwój nowych technologii, które zastąpią paliwa kopalne. Nie możemy odwracać oczu i udawać, że to się nie dzieje. Zachodnie koncerny nie bez powodu inwestują w OZE, elektromobilność, wodór. Przyszłość ma dwa kolory – zielony i niebieski. Przeszłość tylko jeden – czerń.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.