Według szefa ONZ Bruksela wciąż ślimaczy się z redukcją CO2. Polski minister obiecuje, że zdążymy

António Guterres, sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych, podczas swojego wystąpienia na forum Rady Europy do Spraw Zagranicznych wezwał Unię Europejską do jeszcze szybszej redukcji emisji CO2. Węgiel też ma prędzej pójść w odstawkę. Minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka zapewnił, że Polska będzie częścią celu neutralności klimatycznej do 2050 r.

„Wzywam państwa UE do utrzymania przodownictwa w realizacji konkretnych i ambitnych zobowiązań krótkoterminowych. Istotne jest, aby Unia Europejska zobowiązała się do zmniejszenia emisji o co najmniej 55 proc. do 2030 r. w ramach planowanych krajowych zobowiązań” – stwierdził António Guterres, sekretarz generalny ONZ podczas przemówienia na forum Rady Europy.

Bizblog.pl poleca

Przypomniał przy okazji, że UE, Japonia i Korea Południowa wraz z ponad 110 innymi krajami, zobowiązały się do osiągnięcia neutralności węglowej do roku 2050. Chiny mają tego dokonać w 2060 r. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby Bruksela już teraz postawiła na jeszcze bardziej ambitny cel klimatyczny.

W odpowiedzi Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska, zapewnił, że Polska będzie konsekwentnie realizować długofalową wizję stawania się zieloną gospodarką, krocząc ku neutralności klimatycznej, i że chce połączyć odbudowę gospodarczą z transformacją. 

Cały węgiel wycofany z UE już za 10 lat?

Szef ONZ przekonywał, że przemysł węglowy idzie z dymem, ponieważ inwestorzy ponoszą coraz większe straty, a wyborcy są narażeni na coraz więcej szkodliwych zanieczyszczeń i obserwują dewastację środowiska. Dlatego zwrócił się do UE o zaprzestanie finansowania paliw kopalnych na szczeblu międzynarodowym oraz o promowanie zmiany opodatkowania z dochodów na podatki od emisji dwutlenku węgla.

Nie można wydobywać więcej węgla, a cały węgiel w Unii Europejskiej powinien zostać wycofany do 2030 r. w krajach OECD, a do 2040 r. w pozostałych krajach

– przekonuje António Guterres.

UE ma też dawać przykład krajom G20, które są odpowiedzialne za ponad 80 proc. zanieczyszczenia środowiska naturalnego. Szef ONZ zwrócił też uwagę na to, że duże ambicje grupy G20 oznaczają również dostosowanie planów gospodarczych i mechanizmów odbudowy po epidemii COVID-19 do Celów Zrównoważonego Rozwoju. 

„Liczę na Unię Europejską i inne kraje, że każdego roku przekażą krajom rozwijającym się 100 miliardów dolarów na działania związane z klimatem w celu złagodzenia skutków zmian klimatycznych i dostosowania się do nich, począwszy od tego roku, poprzez mobilizację środków publicznych i prywatnych” – stwierdził.

Neutralność klimatyczna trudna dla Polski

Reprezentujący w tej dyskusji polski rząd Michał Kurtyka przypomniał, że neutralność klimatyczna jest procesem w jego ocenie trudnym dla Polski z powodu specyficznej i bardziej wymagającej finansowo sytuacji wyjściowej, zależnej głównie od systemu energetycznego opartego o węgiel. W przypadku nowego celu redukcji emisji CO2 do 2030 r. niezbędne, jego zdaniem, jest ustalenia sposobu jego realizacji, nie tylko jego wyznaczenia i wsparcia finansowego, bez względu na pozycję startową. 

Polska się nie podda i będzie częścią celu neutralności klimatycznej do 2050 r.

– zapewnił minister Kurtyka.

Marcin Korolec, były minister środowiska, obecnie dyrektor Instytutu Zielonej Gospodarki, przekonuje, że „nie możemy sobie pozwolić na odejście od realizacji europejskiego celu neutralności klimatycznej, na przykład poprzez rezygnację z ambitniejszej polityki klimatycznej”. 

„Guterres wzywa do pożegnania się z węglem do 2030. I chociaż jego apel jest wymowny nie tylko w języku dyplomacji: „jesteście daleko od mety” – musi zostać powzięty poważnie przez wszystkich polityków, w tym również przez Polski rząd” – nie ma wątpliwości Korolec.

Weto unijnego budżetu wszystko popsuje?

W kontekście nowego celu klimatycznego (obecnie obowiązuje redukcja emisji CO2 o 40 proc. do 2030 r. względem tej z 1990 r.; Parlament Europejski przyjął stanowisko w sprawie 60 proc.) coraz głośniej mówi się o groźbie weta unijnego budżetu na lata 2021-2027 przez Polskę i Węgry. Minister spraw zagranicznych Szwecji Anna Linde wyraziła nadzieję, że sprzeciw tych dwóch krajów jednak nie zastopuje pierwszego, naprawdę zielonego budżetu UE. 

„Wetując unijny budżet i środki na odbudowę gospodarczą Polska i Węgry mogą zagrozić realizacji tych celów. Żeby skutecznie działać, Europa musi bowiem zapewnić bezpieczeństwo finansowe zielonej transformacji” – twierdzi Paulina Sobiesiak-Penszko, kierowniczka Programu Zrównoważonego Rozwoju i Kryzysu Klimatycznego w Instytucie Spraw Publicznych.

Z kolei Michał Hetmański, członek zarządu fundacji Instrat, uważa, że można było się tego spodziewać, że sekretarz generalny będzie wzywał UE do jak najszybszego pożegnania z węglem. Tymczasem Polska, jako jeden z nielicznych krajów, ciągle nie wyznaczył swojego terminu neutralności klimatycznej. 

To nasz rząd jest jednym z głównych adresatów tego apelu

– uważa Hetmański.
Węgiel będzie z roku na rok tracił na znaczeniu – przekonuje BloombergNEF.

Bloomberg: węgiel na emeryturę jeszcze przed 2025 r.

Do takich samych wniosków dochodzą też autorzy analizy BloombergNEF„Dekarbonizacja koszyka energetycznego w Europie Wschodniej kluczem do wyższych celów klimatycznych UE”. 

„Polska, Czechy, Rumunia i Bułgaria to europejskie kraje członkowskie o najwyższym udziale produkcji węgla, które nie mają jeszcze planu stopniowego wycofywania paliw kopalnych. Wyższe ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla będą więc miały szczególnie dotkliwy wpływ na producentów węgla w tych krajach” – czytamy w opracowaniu.

Badania BloombergNEF zwracają uwagę, że duża część floty węglowej tych czterech krajów jest już teraz niekonkurencyjna. I ten trend będzie się tylko pogłębiał. W Polsce, Czechach, Rumunii i Bułgarii od chwili obecnej do 2030 r. około 40 GW węgla przejdzie na emeryturę – z czego większość jeszcze przed 2025 r. Wiele też ma zależeć od ostatecznego celu klimatycznego dotyczącego redukcji emisji CO2 do 2030 r. Najnowszy raport BloombergNEF wskazuje, że „docelowy poziom ograniczenia emisji o 50 proc. mógłby spowodować, że emisje z sektora energetycznego w Polsce, Czechach, Rumunii i Bułgarii spadłyby o 78 proc. w latach 2018-2030, podczas gdy cel 55 proc. mógłby spowodować w tym samym okresie spadek emisji o 82 proc.”.