Ekogroszku Polakom nie zabraknie. Rząd może odetchnąć

Całkiem możliwe, że ta panika z zakupami węgla teraz naprawdę wyjdzie wam bokiem, bo jeden z najwiekszych banków policzył, że węgla rzeczywiście zimą nam nie zabraknie. I nie, nie jest to państwowy bank. Rzecz tylko w tym, żeby nie było jak z cukrem – niby jest, a nie da się go kupić, bo jest nie tam, gdzie trzeba. Ale premier już się tym zajął.

Węgla na opał przy pewnej dozie szczęścia nam nie zabraknie – piszą analitycy mBanku. Przeanalizowali z jednej strony to, jak wygląda popyt na węgiel w Polsce, z drugiej, ile go produkujemy, jakie mamy zapasy oraz ile zakontraktowaliśmy na podstawie zapowiedzi rządu. Tych wiarygodnych, bo sporo z nich to miałkie obietnice (czytaj: bajki).

Ale nawet, jeśli rządowi nie uda się przekuć ich w realne kontrakty, nie powinno być dramatu. mBank twierdzi, że Polska jakoś się przez zimę prześlizgnie i nie powinnyśmy doświadczyć deficytu węgla, choć będzie na styk, z niewielką tylko poduszką bezpieczeństwa. To bardzo optymistyczna prognoza. 

Mam jednak też coś dla pesymistów: poduszka powinna być większa, więc wskazana byłaby racjonalizacja zużycia – piszą analitycy. A to znaczy, że jeśli rząd chciałby działać odpowiedzialnie, powinien wprowadzić jakieś ograniczenia.

Polskie kopalnie nie staną na wysokości zadania

Zobaczcie, jak to wygląda w szczegółach. Gospodarstwa domowe potrzebują na zimę 8,5-9 mln ton węgla. Tyle zużyły w ubiegłym roku i analitycy zakładają, że tyle samo będą potrzebować w tym roku. I nie ma w tym żadnego naciągactwa i malowania trawy na zielono, przeciwnie, to bardzo konserwatywne założenie, bo w ubiegłych latach zużycie węgla spadało.

Bizblog.pl poleca

W tym roku dodatkowo wykorzystanie OZE będzie większe, co dodatkowo obniży popyt na węgiel. A i przemysł będzie potrzebował mniej węgla, bo szykuje nam się spowolnienie gospodarcze. Podsumowując: w tym roku Polska potrzebuje 57 mln ton węgla energetycznego.

Z drugiej strony to, czego nie mamy, a co może powodować deficyt węgla, to brak importu z Rosji. Ta dziura ma 10,6 mln ton. Czy uda się ją zasypać, skoro polskie kopalnie są w stanie w tym sezonie zwiększyć wydobycie jedynie o jakieś 0,5 mln tony?

Tak. Na 7 mln ton mamy już podpisane kontrakty według tego, co mówi minister klimatu. Na pozostałe 3,6 mln ton dopiero liczymy, a Węglokoks i PGE dostały od rządu zlecenie awaryjnych zakupów za granicą.

A jak im się nie uda?

Nie ma się co martwic, bo możemy skorzystać z zapasów, które według GUS na koniec I kwartału 2022 r. wynosiły 7,4 mln ton – wystarczy aż nadto, nawet jeśli rządowe opowieści o płynących do Polski statkach okażą się bajką.

A skoro węgla nie będzie brakować, to może niepotrzebnie tak się teraz rzucamy na zakupy, nakręcając panikę, a zarazem ceny? Może się okazać, że zupełnie niepotrzebnie nabijamy teraz kieszenie pośrednikom, którzy na fali tej paniki podnoszą marże jak chcą, robiąc interes życia.

Dla PiS węgiel to polityczne być albo nie być

Jest tylko jedno ale. To, że węgiel będzie dostępny, nie znaczy jeszcze, że łatwo będzie go kupić. A wtedy mamy kolejną cegiełkę do podsycania paniki. Nic dziwnego.

Wygląda na to, że premier już o tym pomyślał i zaczął działać i to z dużą determinacją. Bo od czego ma się Spółki Skarbu Państwa? Od tego, żeby wydawać im polecenia!

No i premier właśnie wydał polecenie PKP Cargo. Przewoźnik do końca tego roku ma wozić przede wszystkim węgiel. I nieważne, że ma podpisane inne kontrakty. Węgiel to priorytet! A jak będzie konieczne zerwanie innych zawartych już umów, premier wypłaci PKP Cargo odszkodowanie na pokrycie strat – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

Odważnie. Nie ma zmiłuj się, choć PKP Cargo już dziś ledwo radzi sobie z przewozem węgla z portów, do których przypływa on z zagranicy, a nawet z naszych krajowych kopalń do elektrowni.

Ale spokojnie. Rząd czuje powagę sytuacji, przecież jak zabraknie w Polsce zimą węgla, Zjednoczona Prawica przegra przyszłoroczne wybory parlamentarne z kretesem, więc dla tego rządu to być albo nie być. A jak PKP Cargo nie będzie dowozić, to każe mu się podnająć kolejne wagony i cisnąć dalej. Źródło zbliżone do rządu ujawnia, że prace nad takim rozwiązaniem już trwają. A więc śpijcie spokojnie.