Marzysz o podróży, ale ceny biletów lotniczych powalają? Teraz za samolot na wymarzone Karaiby zapłacisz w ratach

Rozmawiam z Vincentem Hus’em, CTO i jednym z założycieli Flymble.pl – debiutującej na polskim rynku platformy umożliwiającej zakup biletów lotniczych na raty.

Michał Tabaka, Bizblog.pl: – Firma istnieje od 2018 r., kiedy wystartowała w Wielkiej Brytanii, a od czerwca 2019 r. jest dostępna także w Polsce. Skąd w ogóle pomysł na sprzedaż biletów lotniczych na raty? Potrzeba znowu matką wynalazków?

Vincent Hus: – Od zawsze najbardziej interesowałem się technologiami – to właśnie podczas studiów na Uniwersytecie Technologicznym w Delft, razem z Henrym Wynaendtsem wpadliśmy na pomysł na platformę, która oferowałaby loty na raty. Mieliśmy wtedy po 21 lat i znaleźliśmy atrakcyjne loty na podróż do Azji. Jak wiele osób w tym wieku nie dysponowaliśmy jednak całą kwotą „od ręki”. Zanim uzbieraliśmy pieniądze na zakup, cena biletów wzrosła niemal o jedną trzecią. To było bardzo nieprzyjemne zaskoczenie i chyba każdy, kto planował jakąkolwiek podróż spotkał się z podobną sytuacją. Dlatego postanowiliśmy stworzyć rozwiązanie – pierwszą platformę Flymble zbudowaliśmy własnymi siłami wykorzystując nasze technologiczne zainteresowania, dopiero później szukaliśmy inwestorów i w efekcie rozpoczęliśmy współpracę z programistami z Rzeszowa i partnerami odpowiadającymi za stronę finansową. Po pierwszych pozytywnych odpowiedziach wiedzieliśmy, że taka usługa ma ogromny potencjał i cieszy się zainteresowaniem zarówno ze strony konsumentów jak i inwestorów. 

Michał Tabaka, Bizblog.pl: – Bilety lotnicze i raty to jakby do tej pory ogień i woda. Można to w ogóle połączyć?

Vincent Hus: – Wierzę, że nam się udało (śmiech). Powiedziałbym, że to wręcz zaskakujące, że takiej usługi nie było wcześniej. Bilety lotnicze to wciąż dla wielu konsumentów duży wydatek, na który często oszczędzamy miesiącami. Jednocześnie dynamika z jaką zmieniają się ich ceny pokazuje, że decyzję o zakupie w wielu wypadkach należy podjąć jak najszybciej, korzystając z atrakcyjnej oferty, bo inaczej stracimy okazję czy nawet szansę na wymarzoną podróż. Myślę, że usługa, która pozwala zamortyzować taki jednorazowy koszt lotów ma ogromny potencjał. Widać to po innych sektorach rynku – w miesięcznych płatnościach opłacamy dostęp do muzyki, filmów, kupujemy najnowsze wersje smartfonów czy sprzętu RTV. Można śmiało powiedzieć, że w ratach płacimy już nie tylko za konieczne nagłe wydatki, ale coraz częściej za tzw. produkty zbytku jak choćby najnowszy model iPhone’a. Dlaczego więc podróże miałyby nie być kolejną pozycją, która jest dostępna w takiej formule?

Michał Tabaka, Bizblog.pl: – Jak duży jest Pana zdaniem rynek? Jaki ma potencjał?

Vincent Hus: – Jesteśmy w Polsce nowym graczem, dlatego niejako dopiero tworzymy rynek tego typu usług. Można jednak zaobserwować bardzo korzystne tendencje wzrostowe w całym sektorze turystyki. Polacy coraz więcej podróżują, wiąże się to bezpośrednio z bogaceniem się społeczeństwa m.in. przez takie projekty jak rządowe 500+. Wciąż jednak okres wakacyjny i finansowanie wyjazdów wiąże się ze znaczącymi wydatkami. To właśnie wakacje są jednym z najczęściej wskazywanych okresów, w którym Polacy borykają się z większymi niż zwykle wydatkami – potwierdza to m.in. najnowszy raport BIK. Dlatego usługi pożyczkowe związane z turystyką mają tak duży potencjał i dynamicznie się rozwijają. Pozwalają rozłożyć na dłuższy okres koszty urlopu i pomóc podróżnym bezboleśnie zrealizować wakacyjne marzenia.

Michał Tabaka, Bizblog.pl: – Czy możemy podać jakiś konkretny przykład zakupy ratalnego danego biletu i jak to wychodzi finansowo. Dajmy na to z Warszawy do Paryża, czy Amsterdamu?

Vincent Hus: – Weźmy to ostatnie miasto. Przykładowy bilet do Amsterdamu to koszt rzędu 606 złotych. Razem z kosztami finansowania przy skorzystaniu z płatności na raty zapłacimy 682,74 zł – koszt całkowity wzrośnie nam więc o dodatkowe 76,74 zł dla płatności w 20 ratach o wysokości 34,14 zł za miesiąc. Oczywiście opcji jest wiele a koszty finansowania czy wysokość miesięcznej raty zależą od wielu czynników – planu spłat, kosztów wyjściowych biletu itp. Co warto podkreślić, w Polsce współpracujemy z PayU – jednym z wiodących dostawców rozwiązań finansowych dla e-biznesu, dzięki czemu użytkownicy mają bardzo przejrzyste warunki finansowania. Nasza prowizja jest pobierana bezpośrednio od partnerów PayU i Kiwi.com, która dostarcza nam silnik wyszukiwarki nie ma więc mowy o dodatkowych opłatach poza tym, co widać przy podpisywaniu umowy kredytowej. 

Michał Tabaka, Bizblog.pl: – Czytam, że platforma ma swój plan rozwoju. Można nieco uchylić rąbka tajemnicy?

Vincent Hus: – Obecnie działamy w Wielkiej Brytanii i w Polsce. Mamy jednak bardzo ambitne plany rozwoju – do końca 2020 roku chcemy być obecni na 10 rynkach. Umożliwia nam to właśnie współpraca z takimi partnerami jak PayU i Kiwi.com, którzy działają międzynarodowo i na wielu rynkach mają bardzo silną pozycję. Dlatego z pewnością będziemy dążyć do tego by dalej rozwijać się z nimi, tam gdzie to możliwe. 

Michał Tabaka, Bizblog.pl: – Ilu teraz platforma ma klientów? Jakie są w tym względzie cele?

Vincent Hus: – Jesteśmy na etapie budowania świadomości naszej marki – do Polski weszliśmy w ubiegłym miesiącu, dlatego w pierwszej kolejności skupiamy się na zbudowaniu ruchu na naszej stronie. Naszym priorytetem w pierwszych krokach jest więc poinformowanie Polaków o możliwości zakupów biletów lotniczych na raty. Dla porównania, na rynku brytyjskim, gdzie Flymble jest obecne od 2018 roku, tylko w pierwszych miesiącach 2019 zanotowaliśmy sprzedaż na poziomie miliona złotych. Oczywiście nasze plany są ambitne, chcemy stać się jedną z ulubionych podróżniczych marek w Polsce, na to jednak potrzeba czasu i konsekwentnych działań. 

Michał Tabaka, Bizblog.pl: – Czy myślicie też o aplikacji mobilnej?

Vincent Hus: – Na ten moment nie planujemy aplikacji mobilnej – takie rozwiązanie jest przydatne dla osób, które z danej usługi korzystają kilka razy w miesiącu. Nasi użytkownicy to jednak osoby, które bilety lotnicze kupują raz – dwa razy do roku. Dlatego wszystkie nasze siły skupiają się, aby serwis działał bez zarzutu na komputerach. W tym względzie możemy pochwalić się świetnymi wynikami – już teraz nasza wyszukiwarka jest jedną z najszybszych na rynku, bo używamy technologii programowania React stosowanej przez Facebook.