Gorąco wam? Prawdziwe upały dopiero nadchodzą, 40 stopni nie powinno nas dziwić

Wraz z czerwcem nad Wisłę nadciągnęły pierwsze naprawdę wysokie temperatury w tym roku. Jeżeli wierzyć synoptykom za moment przypomną nam się rekordowo upalne lata z 2019 i 2020 r. A to dopiero początek.

Meteorolodzy straszą, że już w przyszłym tygodniu słupki termometrów (albo raczej ekrany smartfonów) pokażą nam w nawet 30 stopni Celsjusza w cieniu. Temperatura będzie rosnąć stopniowo. Po nieco chłodniejszym i bardziej deszczowym weekendzie, jako pierwsi poprawę pogody mają odczuć mieszkańcy z zachodu Polski.

Bizblog.pl poleca

źr: wxcharts.com

IMGW wskazuje, że podobne fale upałów mogą pojawić się w lipcu. Temperatury w przeważającej części kraju mają mieścić się w normie wieloletniej z lat 1981-2010. Wyjątkiem jest południe Polski, gdzie ma być wyraźniej cieplej. Po mroźnej zimie i chłodnej wiośnie sytuacja wraca więc do normy. Ale zaraz, czy na pewno do normy?

źr: IMGW

Globalne ocieplenie da nam w kość

Tak naprawdę o normalnych temperaturach trudno dzisiaj mówić. W ciągu ostatnich 30 lat globalna średnia rośnie w zastraszającym tempie. To, co dzisiaj wydaje się anomalią, za kilkanaście lat może sprawiać wrażenie zupełnie normalnego stanu rzeczy. I w drugą stronę – lata temu ostatnie marcowe chłody odebralibyśmy jak całkowicie oczywiste.

Na ten fakt wskazał niedawno IMGW:

Tegoroczny marzec należy zaliczyć do miesięcy normalnych termicznie

– czytamy w komunikacie

Kolejne dekady będą nas jednak przyzwyczajać do wyższych temperatur niż zazwyczaj. Nie przez przypadek, zanim w debacie publicznej na dobre rozgościło się określenie: zmiany klimatu, naukowcy używali terminu: globalne ocieplenie.

Na zmianę zdecydowano się, bo efekty katastrofy klimatycznej mogą przejawiać się na różne sposoby. Zmiany manifestują się przede wszystkim poprzez częstsze występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych. Raport sporządzony przez polski rząd mówi na przykład o pustynnieniu okolic Łodzi, dotkliwych suszach na Kujawach, Pojezierzu Dobrzyńskim i Chełmińskim oraz powodziach w Dolinie Wisły, Noteci i Drwęcy.

Wzrost średnich wskazań termometrów jest więc tylko jednym z efektów katastrofy klimatycznej.

Co więcej, nie każdy region na świecie odczuwa go w jednakowym stopniu. Bieguny ogrzewają się dwa razy szybciej niż reszta globu. W rosyjskiej części Arktyki, w mieście Niżnaja Pesza odnotowano miesiąc temu ponad 30 stopni. Różnice można zobaczyć na animacji przygotowywanej co roku przez NASA:

Polska tę temperaturową galopadę odczuje na swój sposób. Próbę wywróżenia zmian klimatu podjęli twórcy projekty Klimada 2.0. Warto pobawić się przyciskami na stronie, bo program umożliwia zastosowanie naprawdę wielu wariacji. Średnia temperatura podzielona jest na dekady, można ją porównywać w ujęciu miesięcznym, wybrać, czy zakładamy wzrost globalnej temperatury o 2,5 stopnia czy o 4,5 stopnia Celsjusza w porównaniu do okresu przedindustrialnego.

Zmiany klimatu w Polsce

Sam ustawiłem prognozy dla czerwca. W przyszłej dekadzie temperatura będzie o 0,4-07 stopnia wyższa niż średnia dla lat 2011-2020 przy założeniu, że średnia temperatura Ziemi wzrośnie o 2,5 stopnia.

źr: klimada2.ios.gov.pl

Dziesięć lat później obracamy się już w przedziale 0,8-1,1 stopnia Celsjusza:

źr: klimada2.ios.gov.pl

Czy to dużo? Wystarczyło, że średnia temperatura dźwignęła się o niecały jeden stopień Celsjusza (od XIX wieku), by liczba upalnych dni w Warszawie skoczyła lawinowo:

źr: European Data Journalism Network

W rekordowym dla nas 2019 r. na stacji klimatologicznej w Cebrze zanotowano, 38,1 stopnia Celsjusza. W Poznaniu i Kórniku – po 38 stopni. Średnia dobowa temperatura w Polsce wynosiła wtedy 18-23 stopnie. W przyszłej dekadzie 17-18 stopni w czerwcu ma być już normą.

źr: klimada2.ios.gov.pl

Brytyjczycy szykują się na upały

Obrazowym opracowaniem mogą pochwalić się też Brytyjczycy. W czasopiśmie Nature Communications, naukowcy z Hadley Center w Exeter dowodzą, że przez zmiany klimatu rekordowe upały będą nawiedzać Wielką Brytanię coraz częściej. Dni, kiedy słupki będą wskazywać 40 stopni, przestaną budzić zdziwienie.

Obecnie ryzyko wystąpienia takiej temperatury w Wielkiej Brytanii szacuje się na raz na 100-300 lat. Wkrótce jednak nie będą to jednostkowe sytuacje, a będą powtarzały się one co 3-15 lat

pisał Radek Kosarzycki

I pora zacząć się do tego przyzwyczajać.