Evergrande jest na ustach całego świata. A Pekin myśli dać nauczkę prywaciarzowi, czy ratować gospodarkę?

Czy bankructwo Evergrande może stać się dla świata tym, czym w 2008 r. był upadek Lehman Brothers? W tym całym chaosie informacyjnym władza w Pekinie zachowuje zimną krew.  Być może ważniejsze od ratowania setek firm okaże się pokazanie rodakom, jak kończą rozrzutni przedsiębiorcy.

Oczekujemy, że rząd zainterweniuje w sprawie Evergrande, by nie pozwolić na rozprzestrzenienie się niewypłacalności firmy na system bankowy

– rzucił Mattie Bekink, dyrektor Economist Intelligence Unit w Chinach.

Jego słowom przytaknęłoby zapewne mnóstwo bankierów. Bekink szacuje, że największy deweloper w Chinach jest zadłużony w 171 krajowych bankach i 121 innych podmiotach finansowych. Łączna kwota jaką Evergrande jest winne wierzycielom sięga astronomicznych 300 mld dol.

Łatwo więc sobie wyobrazić, co może się stać, jeżeli potentat pójdzie na dno. W tarapatach będą jednak nie tylko banki, ale także cały sektor nieruchomości. Chiński gigant ma niby tylko 4 proc. rynku, ale od jego losów zależy sytuacja wielu firm. W obawami na problemu Evergrande patrzą nabywcy mieszkań, które jeszcze nie zostały ukończone. Wizja bankructwa trwogą napełnia firmy budowlane i projektantów. W końcu – niestabilna sytuacja w Państwie Środka zraża zagranicznych inwestorów.

Tymczasem nastroje są minorowe, bo Evergrande miało poinformować banki, że nie będzie w stanie wypłacić odsetek od zaciągniętych zobowiązań finansowych. Spółka przyznaje też, że nie może znaleźć nabywców na swoje aktywa.

Bizblog.pl poleca

Uważamy, że pewnego rodzaju niewypłacalność jest prawdopodobna

– napisali ostrożnie eksperci agencji ratingowej Fitch.

Ostatnią nadzieją na ratunek dla dewelopera jest pomoc ze strony chińskiego rządu. Ale Pekin do otwierania portfela się nie kwapi. Nieoficjalne źródła Bloomberga twierdzą, że gabinet Xi Jinpinga wynajął firmę prawniczą King & Wood Mallesons, by przyjrzała się finansom Evergrande.

Jednocześnie władza ustami redaktora naczelnego kontrolowanej przez siebie gazety Global Times zaznaczyła, że Evergrande nie powinno polegać na rządowym dofinansowaniu. takie stanowisko jest zgodne z ostatnimi deklaracjami Xi Jinpinga. Prezydent Chin dokręca śrubę prywaciarzom, nakładając na big techy liczne ograniczenia i dążąc do niwelowania różnic między biednymi i bogatymi.

W oczach Pekinu Evergrande to przykład chciwości kapitalistów

Niepowstrzymanego łakomstwa, które kończy się tam, gdzie historia amerykańskich instytucji finansowych, które były zbyt duże, by upaść – w kieszeni podatnika. Problem w tym, że stawianie na nogi potężnie zadłużonego dewelopera jawnie kłóci się z ucieraniem nosa bogatym.

Wspólny dobrobyt to dobrobyt wszystkich ludzi. Nie – kilku osób

– perorował w sierpniu Xi Jinping

Historia chińskiego rozrzutnika dobrze się w tę narrację wpisuje. Dostęp do tanich kredytów połączony z ogólnym bogaceniem się społeczeństwa wywołał boom mieszkaniowy. Według niektórych analiz sektor nieruchomości może odpowiadać nawet za 25-28 proc. chińskiego PKB.

Obywatele Państwa Środka rzucili się do zakupów, ceny mieszkań rosły, a w kraju panowało beztroskie przekonanie, że wartość metra kwadratowego może tylko rosnąć. „The Straits Times” podaje, że dzisiaj nieruchomości stanowią 40 proc. majątku przeciętnego gospodarstwa domowego.

Firma Evergrande, jak na dewelopera przystało, wskoczyła na tę falę entuzjazmu, chwaląc się realizacjami 1300 projektów w ponad 280 miastach. W 2020 r. spółka została umieszczona przez „Forbesa” na 24. miejscu na liście największych chińskich korporacji notowanych na giełdzie.

Szefowie potentata nie chcieli ograniczać się do jednego sektora

Zaciągnęli pożyczki pod budowę parków rozrywki Evergrande Fairyland z projektem, który niedługo może przejść do historii jako symbol gigantomanii koncernu. Mowa tu o Ocean Flower Island – sztucznej wyspie zbudowanej w prowincji Hainan, na której znalazło się miejsce dla muzeów i galerii handlowych oraz parku rozrywki oczywiście. Oficjalne otwarcie jest planowane na koniec 2021 r.

Ale to nie wszystko. Firma jest też właścicielem klubu piłkarskiego z Kantonu i ściąga do niego zagraniczne gwiazdy – największą jest były mistrz świata Fabio Cannavaro. W ubiegłym roku deweloper zaprezentował wizualizację nowego stadionu, który ma pomieścić 100 tys. widzów. Dotychczasowy na 60 tys. okazał się zbyt mały na ambicje wielokrotnego mistrza Chin.

Analitycy Bloomberg Intelligence policzyli, że Evergrande dokłada rocznie na swoje futbolowe zachcianki 310 mln dol.

Ale to wciąż nie koniec. Na targach Auto Shanghai 2021 deweloper zaprezentował samochód elektryczny. Prace na elektrykiem sporo kosztują. Tylko w pierwszej połowie bieżącego roku spółka-córka odpowiedzialna za stworzenie konkurencji dla Tesli (tak, prezes Hui Ka Yan naprawdę deklarował pokonanie Elona Muska!) przepaliła 742 mln. dolarów.

Jej sukcesy? Filmik z testów nagrany z dala od wścibskich oczu gapiów – w Mongolii.

Masowa produkcja pojazdów Hengchi weszła w fazę końcową, niemniej jednak grupa wciąż stoi przed wyzwaniami związanymi z przepływami pieniężnymi

– przyznaje teraz Evergrande

W portfolio aktywności biznesowych koncernu możemy tez znaleźć produkcję żywności i napojów, a także działalność związaną z ochroną zdrowia oraz muzyką. W 2015 gigant przejął firmę oferującą ubezpieczenia na życie i przemianował ją na Evergrande Life.

Dzisiaj w trakcie budowy miliona nowych mieszkań deweloper nie potrafi pozbyć się przynoszących stratę aktywów. Sytuacja jest coraz trudniejsza. Fitch szacuje, że we wrześniu trzeba będzie wykupić obligacje za 129 mln dolarów. Do końca roku Evergrande musi wysupłać na spłatę długów 850 mln dolarów.

Do końca 2022 r. aż 7,4 mld dolarów

Problemy jednego z największych chińskich koncernów wprawiły w nerwowy dygot inwestorów na całym świecie. W ciągu trzech miesięcy wycena Evergrande spadła o 80 proc.

W poniedziałek na wieść o fatalnej kondycji spółki giełda w Hongkongu straciła 3 proc. Na parkietach w Europie widać było ponad 2-proc. spadki. Warszawska GPW zakończyła notowania na 2,6-proc. minusie. Mocno traciła też złotówka. Po kieszeni dostali również posiadacze głównych kryptowalut. Bitcoin spadł o ponad 5 proc, a etherum straciło przeszło 8 proc. w ciągu jednego dnia.

Jak zachowa się w tej sytuacji chiński rząd? Do wyboru są trzy rozwiązania. Pekin może pozwolić Evergrande na bankructwo. Skutki takiego działania są jednak trudne do przewidzenia. Eksperci zastanawiają się więc, czy bardziej realną opcją nie byłoby wprowadzenie do spółki przez rząd Xi Jinpinga inwestorów strategicznych albo koordynacja sprzedaży aktywów.

Prezydent uniknąłby wtedy oskarżeń o hipokryzję jednocześnie zmniejszając ryzyko związane z wyjściem na ulicę poszkodowanych przez dewelopera podwykonawców.

Kontrolowane przez władze bankructwo może się jednak szybko zmienić niekontrolowane, w przypadku braku szybkiego wsparcia dla innych zagrożonych podmiotów, głównie finansowych, co może wywołać brak płynności

– ostrzega jednak w swojej analizie XTB