Unia bierze się za Ubera, Bolta i Glovo. Kurierzy będą musieli dostać etat

Każdy kurier Glovo czy kierowca Bolta będzie musiał być pracownikiem na etacie. Taki obowiązek chce wprowadzić wkrótce Unia Europejska. Giganci aplikacji z usługami są przerażeni i straszą wycofaniem się z rynku.

Aż 4,1 miliona osób w Europie, które świadczą usługi za pośrednictwem aplikacji do dostarczania jedzenia i przejazdów, może stać się wkrótce pełnoetatowymi pracownikami. Wszystko w ramach przygotowywanego przez Unię Europejską planu mającego na celu poprawę praw pracowniczych.

Bizblog.pl poleca

Do projektu przepisów odarła agencja Bloomberg. Według ujawnionych informacji zmiany mają kosztować sektor nawet 4,5 mld euro rocznie. Unia Europejska chce, by miliony pracowników firm takich jak Uber, Deliveroo, Glovo czy Bolt miały w ten sposób zapewnioną płacę minimalną i ochronę prawną.

Zgodnie z proponowanymi przepisami, które mają zostać upublicznione w przyszłym tygodniu, każdy pracownik, którego praca jest kontrolowana przez platformę cyfrową, może założyć, że jest pracownikiem, niezależnie od tego, jaką umowę ma podpisaną z firmą. To koncerny byłyby prawnie zobowiązane do udowodnienia, że pracownik, wykonujący dla nich usługi, nie jest ich pracownikiem etatowym.

Przepisy dotyczyłyby usług, w których trakcie spełnione są dwa z pięciu kryteriów: określanie wynagrodzenia dla pracowników, ustalanie standardów wyglądu i zachowania, nadzorowanie jakości pracy, ograniczanie możliwości przyjmowania lub odmawiania zadań, lub ograniczanie możliwości budowania bazy klientów.

Będzie drożej, ale więcej w budżecie

Komisja przedstawi swoją propozycję w przyszłym tygodniu, a zanim stanie się ona obowiązującym prawem, będzie musiała jeszcze uzyskać poparcie krajów UE i Parlamentu Europejskiego.

Koncerny, co nie dziwi, zareagowały paniką i delikatnie mówiąc, sprzeciwiają się propozycji Komisji Europejskiej. Ich zdaniem doprowadzi to do o masowej utraty miejsc pracy. Jako przykład podają Hiszpanię. Na początku tego roku kraj ten zaklasyfikowała pracowników dostarczających żywność jako kurierów, nakładając obowiązek zatrudniania ich na etacie. Skłoniło to duża firmę Deliveroo do wycofania się z kraju, a inne aplikacje dostarczające żywność do ograniczenia działalności.

Jak podaje Bloomberg, w ocenie ryzyka Komisja Europejska podała, że nie było możliwe obliczenie potencjalnej ilości utraconych miejsc pracy. Zaznaczono jednak, że „konsumenci mogą być zmuszeni” do ponoszenia części zwiększonych kosztów platform. Jako korzyści podano pomoc milionom pracowników oraz 4 mld euro zwiększonych podatków i składek na ubezpieczenie społeczne rocznie w kasach państw członkowskich.

Po tym, jak w piątek Bloomberg upublicznił plany Komisji, akcje Deliveroo spadły o 5,6 proc. Uber o 5,4, proc., Delivery Hero SE o 2,7 proc.

Nie jest lekko być kurierem

Polska branża, podobnie jak to jest w innych krajach, co jakiś czas wstrząsana jest protestami kurierów, dostawców czy kierowców. Chodzi oczywiście o pieniądze.

Na przykład wiosną tego roku Glovo zmieniło stawki i system rozliczeń pracy. Najpierw w trzech miastach – Rzeszowie, Elblągu i Białymstoku, a potem w Trójmieście. Choć firma wiele obiecywała, zmieni się jedynie sposób naliczania poszczególnych składowych wynagrodzenia, a sama średnia wypłacana pensja pozostanie bez zmian, to kurierzy twierdzili, że ich zarobki skurczyły się nawet o 40 procent.

W efekcie doszło do dwóch strajków. Najpierw w Białymstoku, gdzie protest kilkunastu kurierów aplikacja zdusiła w zarodku jednym kliknięciem, a potem w Trójmieście, co ze względu na skalę odbiło się szerszym echem i wywołało m.in. interpelację poselską Adriana Zandberga z partii Razempisał o tym wówczas Marek.