Panie Prezydencie, co ze zwolnieniem wszystkich firm z ZUS? Padła zapowiedź, a trwa cisza

„Zaproponowałem premierowi, aby wszyscy przedsiębiorcy byli zwolnieni ze składek ZUS na 3 miesiące. Postulat spotkał się z akceptacją” – ogłosił Andrzej Duda 9 kwietnia. W parlamencie trwały wówczas prace nad zmianami w tarczy antykryzysowej, ale tej propozycji nie uwzględniono, a prezydent podpisał znowelizowaną ustawę 17 kwietnia. Dlaczego do dzisiaj premier nic nie wspomniał o zwolnieniu wszystkich firm z ZUS-u, co według prezydenta miał zaakceptować?

Fot. Krystian Maj/KPRM

Gdy Andrzej Duda ogłaszał tę zaskakującą propozycję, wydawało się, że sprawa jest przesądzona. Wprawdzie nieco wcześniej Mateusz Morawiecki mówił w Senacie, że zwolnienie wszystkich firm z ZUS-u to koszt 25 mld zł miesięcznie, na który państwa nie stać, ale podobny scenariusz już przerabialiśmy.

Bizblog.pl poleca

Pierwotna pomoc dla firm w ramach tarczy antykryzysowej miała polegać na samym odroczeniu składek ZUS, co oczywiście zostało fatalnie odebrane przez przedsiębiorców, ale rząd nie kwapił się do żadnych zmian. Nagle w sobotę 21 marca prezydent ogłosił, że „w trybie pilnym” zaprosił do siebie premiera i zostało postanowione, że najmniejsi przedsiębiorcy skorzystają z umorzenia składek ZUS. Takie rozwiązanie faktycznie znalazło się w ustawie, która weszła w życie 1 kwietnia.

Analogia wydawała się oczywista – propozycja rozszerzenia pomocy dla firm zgłoszona została na oficjalnym briefingu Andrzeja Dudy na etapie prac nad specustawą, na ponad tydzień przed złożeniem pod nią podpisu prezydenta. Tym razem coś jednak poszło nie tak.

Choć Andrzej Duda stwierdził, że propozycja zwolnienia wszystkich przedsiębiorców z obowiązku płacenia składek ZUS przez trzy miesiące spotkała się z „akceptacją” premiera, Mateusz Morawiecki tego nie potwierdził. Mało tego w żadnych, nawet najnowszych zapowiedziach rozszerzenia tarczy, nie padły propozycje dotyczące zwolnienia wszystkich firm z płacenia składek ZUS.

(Częściowe) umorzenie tylko dla części firm

Przypomnijmy, jak obecnie wygląda sytuacja prawna, jeśli chodzi o umorzenie składek ZUS.

W przypadku firm, które zgłosiły do ZUS-u (w danym miesiącu) mniej niż 10 osób, umorzenie wszystkich składek jest stuprocentowe. Nie trzeba już zmieścić się w limicie obrotów 15,6 tys. zł, umorzone też zostaną zapłacone składki, a z pomocy skorzystają firmy założone przed 1 kwietnia, a nie przed 1 lutego, jak wcześniej.

Największą nowością jest wprowadzenie częściowego umorzenia składek dla firm, które ubezpieczają od 10 do 49 osób. W takim przypadku składki nadal płacić trzeba, ale z rabatem 50 proc.

Co teraz z propozycją prezydenta? Może przekonanie Andrzeja Dudy o „akceptacji” ze strony premiera było jego nadinterpretacją i pomysł jednak nie dostał zielonego światła?

Prezydent pomylił instrumenty tarczy

Według „Gazety Wyborczej” całe zamieszanie to efekt tego, że prezydent… pomylił instrumenty tarczy antykryzysowej, o których rozmawiał z premierem. Według informatora gazety Mateusz Morawiecki obiecał Andrzejowi Dudzie postojowe dla wszystkich samozatrudnionych bez względu na ich zarobki, a prezydent myślał, że chodzi o zwolnienie z ZUS.

To jeszcze nie wszystko. Łukasz Schreiber, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów podczas konferencji oznajmił, że mikroprzedsiębiorcy starający się o zwolnienie ze składek ZUS nie będą już musieli wykazać przychodu poniżej 15,6 tys zł, ale zaznaczył, że „pozostanie tylko wymóg 15 proc. spadku przychodów”. Takiego wymogu nie było w przypadku umorzenia składek ZUS. Okazało się, że minister pomylił umorzenie składek z postojowym dla samozatrudnionych.

To niepokojące, gdy głowa państwa myli główne programy pomocy dla firm. Dlaczego w takim razie do dziś nie zdementowano informacji, która niepotrzebnie zasiała wśród przedsiębiorców zamieszanie?

Mikropożyczka z urzędu pracy. Jak przebić się przez biurokratyczny gąszcz przepisów i procedur?