Tryumf złotego. Takiego pokazu siły w wykonaniu naszej waluty już dawno nie oglądaliście

Złoty umocnił się na tydzień przed posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej. I to jak, takich wzrostów do euro i franka nie widzieliście od miesięcy. Pytanie, czy uda mu się utrzymać dobrą passę dłużej.

Złoty zaszalał w środę. Już dawno nie miałem okazji pisać o takim rajdzie złotego jak dzisiejszy. Po południu nasza waluta zyskiwała na wartości do euro, dolara, franka i funta o blisko 1 proc. Po południu kursy głównych walut wyglądały następująco:

  • EURPLN – 4,6077
  • USDPLN – 4,0644
  • CHFPLN – 4,4241
  • GBPPLN – 5,4197

Jak widać, różnice w stosunku do tego, jak złoty zachowywał się przed południem są naprawdę spore, bo sięgają około 5 gr.

Po godzinie dziesiątej rano wyglądało to następująco:

  • EURPLN – 4,6520 zł
  • USDPLN – 4,1130 zł
  • CHFPLN – 4,4688 zł
  • GBPPLN – 5,4645 zł

Rano widoczne już były zmiany już na korzyść złotego, ale nikt raczej nie przypuszczał, że rozwinie się to tak dynamicznego umocnienia naszej waluty.

Bizblog.pl poleca

Złoty taki wrażliwy

Biorąc pod uwagę, że w listopadzie złoty przeżywał naprawdę ciężkie chwile, środowe odrodzenie naszej waluty może być dla wielu zaskoczeniem. Przypomnijmy, że w ciągu ostatnich kilku tygodni nasza waluta zaliczyła wieloletnie minima do euro, franka i dolara.

Kurs PLN 1 grudnia. Źródło: Stooq.pl

Jak wrażliwy pozostaje złoty, można przekonać się, przeglądając jego notowania z minionego piątku, gdy świat się wystraszył nowego wariantu koronawirusa. W reakcji nasza waluta w pewnym momencie traciła 1,4 proc. do franka szwajcarskiego i 1 proc. do euro.

Kurs złotego w listopadzie. Źródło: Stooq.pl

Tego dnia rano euro kosztowało 4,6933 zł, dolar 4,1750 zł, a frank 4,4923 zł. Po szesnastej było to odpowiednio 4,72421 zł, 4,18155 zł i 4,52301 zł.

Fed nie podniesie stóp. NBP: a my owszem

Paradoksalnie na korzyść naszej waluty w środę zadziałał ten czynnik, który w końcu ubiegłego tygodnia sprowadził ją na dno. Tak, chodzi o nową mutację koronawirusa. Po przeanalizowaniu sytuacji przed kamery we wtorek wyszedł prezes amerykańskiej Rezerwy Federalnej Jerome Powell i powiedział, że w obecnej sytuacji epidemicznej, raczej nie należy się spodziewać, że Fed zacznie podnosić stopy procentowe, jak to zapowiadał jeszcze niedawno. Ba, bardzo wątpliwe, że dojdzie zredukowania programu skupu amerykańskich aktywów.

Gwoli wyjaśnienia: to właśnie perspektywa zmiany kierunku polityki monetarnej i szansa na to, że na dolarze da się zarobić po podniesieniu stóp, napędzały w ostatnich tygodniach wzrosty amerykańskiej waluty. Teraz się okazało, że może do tego nie dojdzie, na dodatek omicron może nie być taki straszny, jak się wydawało w piątek, więc można było wycofać się z dolara i kupić ryzykowne waluty, jak forint, korona czeska czy polski złoty.

Zwłaszcza że dodatkowymi zachętami w przypadku tego ostatniego okazały się najnowsze dane o inflacji, znów gorsze od prognoz, oraz nowe wypowiedzi prezesa Adama Glapińskiego. Szef NBP zmienił wyraźnie ton i na tydzień przed posiedzeniem RPP ws. stóp procentowych stwierdził, że nie da zrobić krzywdy złotemu, a nawet – że nie ma silnej polskiej gospodarki bez silnego złotego. No i się udało. Prezes Glapiński i premier Morawiecki kilkukrotnie próbowali w ostatnim czasie pomóc naszej walucie, przekonując, że podejmą „stosowne kroki”, ale dopiero teraz się udało osiągnąć wymierny efekt,.

W ciągu tygodnia zapadnie wyrok na złotego

Niestety sytuacja wcale nie jest tak klarowna, jakby chcieli importerzy czy Polacy spłacający kredyty w walutach. Rafał Hirsch naliczył siedem przyczyn osłabienia złotego, wyeliminowanie jednej czy dwóch może nie wystarczyć. Jeśli RPP podniesie stopy, ale nie tak bardzo jak myślą inwestorzy, wrócimy do sytuacji sprzed kilku dni. A jeśli do tego polski rząd zacznie grać na konflikt z Brukselą, to już w ogóle – jak sugeruje Agata – strach się bać.