Innowacyjne ekopaliwo z Wrocławia hitem na Zachodzie. W Polsce… mało kto o nim słyszał

Rozmowa z Grzegorzem Ślakiem (na zdj.), prezesem spółki Wratislavia Biodiesel, która swoim bezemisyjnym paliwem UCOME robi furorę w Europie.

Michał Tabaka, Bizblog.pl: Jak pan w ogóle wpadł na pomysł, że można uzyskać paliwo z resztek rzeźniczych?

Grzegorz Ślak: Tak naprawdę to ja rozpoczynałem produkcję biopaliw w Polsce i przez cały czas do dnia dzisiejszego staram się je udoskonalać. W obecnym czasie odpady z okazały się dobrym środkiem do uzyskania bezemisyjnego i paliwa wysokiej jakości. 

Bizblog.pl poleca:

Bizblog.pl: Chyba nie do końca skoro u nas w Polsce o pana paliwie mało kto słyszał?

Grzegorz Ślak: Biopaliwo UCOME to nie jest produkt, o którym nikt nie słyszał. W Polsce na skalę przemysłową rzeczywiście produkujemy je jako pierwsi i eksportujemy do rafinerii w Europie. Tak naprawdę cała ta dyskusja sprowadza się do dwóch rzeczy: Narodowego Celu Wskaźnikowego (NCW) i Narodowego Celu Redukcyjnego (NCR). Pierwszy wyznacza ilość biopaliw w paliwach ogółem. Z kolei NCR to nic innego jak obowiązek ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Z jednej strony widzimy, ile biopaliwa jest na rynku, a z drugiej ile i czy w ogóle redukujemy emisję dwutlenku węgla w atmosferze. Dla ograniczenia emisji dwutlenku węgla najważniejszy jest Narodowy Cel Redukcyjny w Polsce go jeszcze nie stosujemy, natomiast w większości państw Unii Europejskiej już tak. Dzieje się tak, gdyż w krajach uważa się tam, że produkcja biopaliw ma redukować dwutlenek węgla, a nie spełniać współczynniki związane z ilością dodawaną do paliw kopalnych. Dlatego przez sierpień i wrzesień w 2018 r. walczyliśmy z blokującymi się przewodami w produkcji, a nowy surowiec sprawiał nam wiele problemów technologicznych, jak też “zapachowych”. Od listopada przejęliśmy nad całym tym procesem pełną kontrolę i już na cały lipiec 2019 r. mamy zamówienia na 11 tys. ton naszego biopaliwa UCOME.

Bizblog.pl: Czy produkcja UCOME jest faktycznie taka korzystna dla środowiska? Europejska agencja Transport & Environment wskazuje, że w Unii Europejskiej do produkcji biopaliw wykorzystuje się olej palmowy, którego pozyskiwanie wiąże się z niszczeniem lasów tropikalnych na ogromną skalę…

Grzegorz Ślak: Olej palmowy jest wykorzystywany do produkcji biopaliw pierwszej generacji, a więc nie do biopaliw, do których produkcji używa się odpadów. W naszej strefie klimatycznej zastosowanie oleju palmowego ma marginalny charakter ze względu na temperaturę. Jego zastosowanie w większej ilości może wystąpić szczególnie w Azji bądź w Ameryce Południowej. Ale właśnie dlatego są też biopaliwa drugiej generacji, by oleje roślinne przeznaczone do przemysłu spożywczego nie były wykorzystywane do produkcji biopaliw, bo wtedy dochodzi do konfliktu klimatycznego, gdy wycinane są lasy, by ograniczyć emisję dwutlenku węgla. Alternatywą jest UCOME. 

Bizblog.pl: Droga do pozyskiwania w sposób neutralny dla środowiska biopaliw jest otwarta. Jednak pisząc o polskim miksie energetycznym, obserwując gremialny opór polskich polityków do strategii antywęglowej zastanawiam się, czy dzisiaj dyskusja o biopaliwach w naszym kraju ma jakiś sens?

Grzegorz Ślak: Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie wprost. Mogę natomiast powiedzieć, że w Polce powinniśmy stosować Narodowy Wskaźnik Redukcyjny, bo tylko on daje realną podstawę do stwierdzenia, że staramy się ograniczyć emisję dwutlenku węgla w atmosferze poprzez produkcję biopaliw. Dopiero wtedy, jak zaczniemy to robić, biopaliwa zaczną mieć w Polsce jakiś sens. Musi to być zmiana kompleksowa. Nasz zakład produkcyjny również ograniczył w czasie produkcji emisję CO2 o ponad 90 proc. I tylko z takim założeniem rozmowa o biopaliwach w Polsce ma sens.

Bizblog.pl: Do tego w Polsce potrzebne są chyba nieprzemierzone pokłady dobrej woli…

Grzegorz Ślak: Czy to się komuś podoba, czy nie, Polska musi też iść tym kierunkiem, innego nie ma. Tyle że do tego na samym początku niezbędne są zmiany ustawowe dotyczące wspomnianego już Narodowego Wskaźnika Redukcyjnego, tak żeby dwie polskie rafinerie Orlen i Lotos mogły na podstawie przepisów do tego się odpowiednio przygotować. I wtedy dopiero naprawdę zaczniemy skutecznie zmniejszać emisyjność naszych paliw. Trzeba też nie uciekać od dyskusji o zamykaniu kopalń, tylko wcześniej należy zbudować solidną alternatywę dla paliw kopalnych, jak i odbiorców węgla, a nie tylko mówić, że coś tam robimy. Takie zmiany następują w innych krajach w Europie. I dlatego na niskoemisyjne paliwa jest tam teraz ogromny popyt.

Bizblog.pl: Naprawdę pan wierzy, że w najbliższym czasie w Polsce zaczniemy realnie zmniejszać emisję CO2, w czym ciągle jesteśmy w europejskie czołówce?

Grzegorz Ślak: Możemy dalej bawić się w politykę i udawać, że z klimatem nic się nie dzieje i żadnego na to wpływu nie ma emisja CO2. To smutne, że dzisiaj w Polsce nie do końca zdajemy sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie ze sobą zmiana klimatu. Jeżeli nie rozumiemy, że temperatura w okolicach 40 stopni Celsjusza w naszej strefie klimatycznej na początku czerwca to absolutnie nie jest normalne zjawisko, nie mamy co liczyć na jakiekolwiek zmiany. Żeby z jakimś zagrożeniem móc cokolwiek zrobić, najpierw trzeba je sobie uświadomić. W Europie dzisiaj nie ma ważniejszego tematu niż redukcja emisji dwutlenku węgla. Dlatego najbardziej pożądane na rynku biopaliwa to te najmniej emisyjne. 

Bizblog.pl: Przez całe życie uważałem, że Polska też leży w Europie. Czy może w kontekście redukcji emisji CO2 coś się w tym względzie zmieniło?

Grzegorz Ślak: U nas ten problem jest złożony. Polska gospodarka w zdecydowanej mierze (ok. 77 proc. – przyp. red.) uzależniona jest od węgla. W naszym kraju jest przeszło 80 tys. górników. Operacja odchodzenia od gospodarki opartej na wydobyciu węgla będzie wyjątkowo skomplikowana. Ale nie ma innej alternatywy. Przecież chyba wszyscy zaczynamy to odczuwać na własnej skórze. Spójrzmy na tak duże miasto na Śląsku jak Rybnik, gdzie ze względu na wysokie zanieczyszczenie powietrza zamyka się szkoły. Smog truje mieszkańców Krakowa i wielu innych miast. Nie uciekniemy przed tymi wszystkimi problemami. Musimy się z nimi zmierzyć.

Bizblog.pl: Tylko jak? Na biodiesla UCOME polskie rafinerie patrzą z uśmiechem. Wychodzi na to, że na polską Teslę też jeszcze poczekamy.

Grzegorz Ślak: Myślę, że w kontekście redukcji dwutlenku węgla rozmowa o samochodach elektrycznych jest wyjątkowo ryzykowna. Pal licho, że w większości przypadków prąd w samochodowych gniazdkach pochodzi z elektrowni węglowych. Ale co się stanie z tymi wszystkimi zużytymi na przestrzeni następnych lat bateriami? Będą ich dziesiątki milionów. Mówimy o dużej emisji CO2. Upatrywanie w samochodach elektrycznych rycerza na białym koniu, który zagrożenia klimatyczne rozgoni raz-dwa nie ma większego sensu. Przypomina mi się sytuacja bodaj z 2013 r., kiedy takim białym rycerzem od klimatu miał być gaz łupkowy, który tak jak szybko do Polski przyszedł – tak szybko też odszedł. Z silnikami elektrycznymi może być podobnie.

Bizblog.pl: Skoro zmiany, żeby miały jakiś sens muszą być kompleksowe, to od zamykania kopalń nie uciekniemy.

Grzegorz Ślak: – Oczywiście, że nie. Z roku na rok tylko bardziej będziemy odczuwać zmiany klimatyczne. Także na własnej kieszeni. Zamykanie kopalń w Polsce jest nieuniknione. To moim zdaniem kwestia 25-30 lat. Nie ma wątpliwości, że będzie to bardzo trudna operacja. Najważniejsze, by zanim się ją już na poważnie rozpocznie, mieć przygotowaną alternatywę. To musi iść równolegle: żegnanie starego i witanie nowego.