Dostali 1,5 mln zł na przywrócenie ubraniom drugiego życia. Stworzą sieć butików second-hand

Ubrania do Oddania łączy zbiórki odzieży używanej ze wsparciem finansowym na rzecz organizacji charytatywnych. Dzięki własnej sortowni firma chce wesprzeć marki modowe w ponownym wprowadzaniu ubrań ze zwrotów do obiegu.

Mieszkańcy krajów rozwiniętych stają się coraz bardziej świadomi wpływu konsumpcyjnego stylu życia na środowisko naturalne. Kraje stawiają na zrównoważony rozwój, a także wzrasta znaczenie gospodarki cyrkularnej i zero waste.

Bizblog.pl poleca

To wszystko ma to swoje odzwierciedlenie na rynku ubrań. Gdzie rośnie popularność second-handów. Korzysta nich już ponad 10 mln ludzi w naszym kraju. Według GUS-u rynek odzieży używanej w Polsce wart jest blisko 6 mld zł rocznie, a w „lumpeksach” ubiera się ponad 10 mln dorosłych Polaków. Rodzimy rynek opanowany jest jednak przez import z Zachodu.

Do Polski sprowadzane są ogromne ilości odpadów tekstylnych z zagranicy. Jesteśmy tekstylnym śmietnikiem Europy

– mówi w rozmowie ze Spider’s Web Tomek Bocian, CEO Ubrania do Oddania.

Jego firma ma zamiar zmienić podejście nie tylko zwykłych ludzi, ale również korporacji. Szacuje się, że każdego roku polskie gospodarstwa domowe wytwarzają 1,2 mln ton odpadów tekstylnych. W przeliczeniu na jednego Polaka daje to 30 kilogramów śmieci, z których połowa nadaje się do odzysku. Dobrze, jeśli wiedzeni głosem rozsądku nie wyrzucamy ich kosza, a oddajemy na zbiórkę, ale zwykle nie wiemy, komu tak naprawdę pomagamy.

Startup Ubrania do Oddania wprowadza przejrzystość do całego procesu. Jak działa?

Najpierw pakujemy swoje ubrania w plastikowe worki, które szczelnie zamykamy. Później zamawiamy darmowego kuriera, który odbiera od nas ubrania. Następnie na stronie możemy śledzić, co dzieje się z naszą paczką i samodzielnie zdecydować, gdzie trafią pieniądze ze sprzedaży ubrań.

W tym roku Polacy przekazywali do ponownego obiegu za pośrednictwem UDO średnio 1,5 tony ubrań dziennie.

W 2020 r. było to średnio dziennie 966,33 kg. Kilogramy przekładają się na pomoc potrzebującym. Złotówka z przychodu ze sprzedaży kilograma odzieży jest przekazywana na wskazany przez darczyńcę cel charytatywny. Dotychczas udało się zebrać blisko pół miliona złotych. Z usługi korzysta ponad 20 tys. użytkowników, którzy wspierają 162 fundacje.  

Startup chce „posprzątać po fast fashion”

Dlatego Ubrania do oddania stawia na second-handy, działające w modelu cyrkularnym, czyli takim, który oferuje ubrania kupione lub zebrane („używki”) na terenie Polski. Ponowne wprowadzenie do obiegu ma pozwolić markom na zarabianie na ubraniach, które wcześniej traktowały, jako odpad. Ma to być nowe otwarcie w świecie „zielonych strategii” dla korporacji.

Marki skupiają się na tym, aby tkaniny, z których wykonane są ich kolekcje, pochodziły z recyklingu lub zostały wykonane z bardziej ekologicznych materiałów. Zapominają, że to nadal produkcja, a nie wykorzystanie już wyprodukowanych materiałów

– wyjaśnia Bocian.

Program UOD ma sprawić, że second-handy staną się gałęziami biznesu generującymi przychody dla marek. Posłuży temu własna sortownia i proces pracy z tekstyliami z drugiego obiegu, umożliwiający np. wyodrębnienie konkretnych kategorii odzieży, również w podziale na marki.

95 proc. pozyskanej odzieży dostaje „drugie życie”

Ubrania są wprowadzane do ponownego obiegu bez jakiegokolwiek przetworzenia.

Chcemy odbierać ubrania ze zwrotów oraz reklamacji. To, co teraz się dzieje z tymi ubraniami, jest uzależnione od polityki danej marki. Niestety część firm przeznacza taką odzież do utylizacji. Dzięki nam nie tylko będą mogli zdjąć sobie z głowy ten problem i koszty, ale dodatkowo zarobić na ponownej sprzedaży odświeżonego i naprawionego towaru

– opisuje Tomek Bocian.

Ubrania do Oddania chce zbudować pierwszą w Polsce sieć cyrkularnych butików second-hand. Na ten cel firmie udało się zebrać 1,5 mln złotych w rundzie pre-seed. Pieniądze wyłożyło 8 prywatnych inwestorów, w tym nazwiska znane w branży modowej: Tomasz Ciąpała – założyciel i CEO marki odzieżowej Lancerto, a także Grzegorz Pilch – wieloletni członek zarządów m.in. Grupy VRG – marek Vistula i Wólczanka.