Uber na starcie epidemii przepalił stos gotówki. Ale najgorsze dopiero przed nim

Uber opublikował wyniki finansowe za I kwartał 2020 r. Strata netto sięgnęła 2,9 mld dol, co oznacza, że startup tracił średnio miliard dolarów miesięcznie. A najgorsze jeszcze przed nim, bo prawdziwy wpływ epidemii koronawirusa na jego biznes zobaczymy dopiero w wynikach za okres kwiecień-czerwiec.

Na wynik Ubera duży wpływ miało odpisanie 2,1 mld dol. tytułem inwestycji w należące do Ubera spółki azjatyckie – Didi Chuxing i Grab. Inwestorzy przyjęli to ze spokojem. Docenili fakt, że mimo gigantycznej straty wartość zamówień brutto wyniosła 15,87 mld dol. (oczekiwania: 15,27 mld). Wyniki okazały się lepsze zarówno w segmencie przewozów (10,87 vs. 10,68 mld) jak i dostaw jedzenia (4,68 vs. 4,32 mld).

Dostawy ciągną Ubera do góry

Na pandemii szczególnie skorzystało Uber Eats, który zanotował wzrost przychodów o 54 proc. r/r. Działalność parataksówkarska zanotowała w tym czasie zjazd o 3 proc. Łącznie Uber zanotował wzrost przychodów o 14 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Bizblog.pl poleca

Choć segment przewozowy mocno oberwał w czasie pandemii, podjęliśmy szybkie działania w celu ograniczenia jej wpływu. Przeznaczyliśmy więcej środków na Uber Eats, przygotowujemy się na każdy scenariusz ożywienia

– zadeklarował prezes Ubera Dara Khosrowshani.

Efekt? Kurs giełdowy Ubera w handlu posesyjnym wzrósł o 6,1 proc. Serwis MarketWatch policzył, że jeżeli w piątek inwestorzy nie zaczną pozbywać się akcji, to kapitalizacja spółki zwiększy się o 3 mld dol.

Najgorsze dopiero przed nami

Ten optymizm wydaje się mocno na wyrost. Trzeba przecież zwrócić uwagę na to, że koronawirus uderzy w biznes Ubera dopiero w drugim kwartale tego roku. Stany Zjednoczone, największy rynek Ubera, przeżywają właśnie największy gospodarczy kryzys od czasów Wielkiej Depresji.

W kwietniu, na skutek lockdownu, liczba przejazdów spadła o 80 proc. W ciągu 6 tygodni pracę straciło ponad 30 mln Amerykanów – można więc podejrzewać, że ze względów oszczędnościowych popularność Uber Eats również może stanąć pod znakiem zapytania. Prawdziwy wpływ załamania gospodarczego na wyniki spółki poznamy dopiero za trzy miesiące.

Szefowie Ubera mają zresztą świadomość nadciągającej katastrofy. Spółka zredukowała niedawno zatrudnienie o 3,7 tys. etatów, co oznacza, że z firmy odeszła co ósma osoba. Startup odsyłał współpracujących z nim kierowców do pracy w Amazonie, reklamował też możliwość dorabiania sobie poprzez dowożenie jedzenia za pośrednictwem Uber Eats.