Uber chce kupić Free Now. Tak, też nie mogę w to uwierzyć

Uber Technologies rozważa przejęcie Free Now – donoszą informatorzy Bloomberga. Od chęci do finalizacji droga daleka, ale możliwe konsekwencje tego ruchu najlepiej pokazują reakcje inwestorów – kurs amerykańskiego startupu wystrzelił w górę.

Pandemiczny kryzys to raj dla firm z gotówką w ręku. Niektóre z nich, jak Ryanair, Apple czy Amazon, wypracowały sobie oszczędności długą i mozolną pracą. Innym, jak Uber, pieniądze spadły z biznesowego nieba, w którym zasiadają aniołowie biznesu i fundusze inwestycyjne.

Bizblog.pl poleca

Nieco inaczej jest w przypadku Free Now. Spółka jest rękach dwóch udziałowców – Daimlera i BMW, a w trakcie pandemii mocno dostała po kieszeni. Tylko w Polsce liczba klientów spadła o ok. 80 proc., rozpoczęły się więc poszukiwania dodatkowych funduszy. I te poszukiwania zakończyć się miały fiaskiem.

Uber kupi Free Now?

W tym momencie cały na biało wjeżdża Uber. Amerykanie uznali, że warto skorzystać z okazji i udać się na zakupy. Według źródeł Bloomberga Uber miał wystąpić z propozycją zakupu Free Now. Ile w tym prawdy? Wszystkie strony zgodnie odmówiły komentarza.

Inwestorzy wiedzą jednak swoje. W pierwszej reakcji kurs giełdowy Daimlera spadł o 1 proc., wycena BMW o 1,3 proc. a wartość Ubera poszybowała o 3,2 proc.

Optymizmowi graczy giełdowych w sprawie tej ostatniej spółki trudno się dziwić. Uber pożegnał się już właściwie z planami globalnej dominacji w przewozie osób, coraz więcej uwagi poświęcając dowozom żywności. Przejęcie Free Now pozwoliłoby mu jednak na umocnienie swojej pozycji w Europie i Ameryce Łacińskiej. Grupa Free Now jest obecna w 18 krajach (w części z nich działa pod nazwą Beat i Kapten) ma około 800 tys. kierowców i 35 mln użytkowników.

Uber ma gdzie szukać pieniędzy

Skąd Uber weźmie na to pieniądze? Zacznijmy od tego, że CEO spółki Dara Khosrowshahi twierdzi, że nawet w najbardziej pesymistycznym scenariuszu jego firma zakończy rok z 4 mld dol. zapasu. Inwestorzy wpompowali w Ubera dużo więcej, niż sam Uber tego potrzebował. Do tego dochodzą kolejne 2 mld dol. w odnawialnych kredytach.

To jednak nie wszystko. Khosrowshahi zarzekał się w maju, że kończy z braniem na zeszyt i chce jak najszybciej zacząć na siebie zarabiać. Dlatego środki na przejęcie Free Now może pozyskać w inny sposób. Uber wyraził zgodę na sprzedaż części swoich udziałów w Yandex, ma także zamiar pozbyć się akcji Didi Chuxing i Grab. Z dwiema pierwszymi spółkami Uber przegrał wcześniej rywalizację odpowiednio w Rosji i Chinach.

Teraz policzmy. Wartość udziałów Ubera tylko w samym Didi szacowana jest na 6,3 mld dol. Tymczasem Daimler szacuje, że jego inwestycja we Free Now jest warta 720 mln dol. Amerykański startup ma więc na wspomniane przejęcie potężne argumenty.

Oczywiście, zastrzega Bloomberg, nie wiadomo jak dalej potoczą się negocjacje. Do stołu mogą dosiąść się przecież kolejni chętni. Jeżeli jednak dojdzie do finalizacji tej transakcji, Uber zacznie działać na dwa fronty. Z jednej strony będzie oferował usługi parataksówkarskie, z drugiej – podstawiał klientom taksówki z prawdziwego zdarzenia. Jakby nie kombinować, i tak wracając z weekendowej imprezy, możemy wylądować w samochodzie obsługiwanym przez Ubera.

A Daimler z BMW będą mogły zająć się tym, na czym znają się najlepiej – motoryzacji.