Stawki Ubera wystrzeliły do niemal 5 zł/km. Policzyłem, ile naprawdę kosztują dzisiaj „tanie przejazdy”

„Nie przepłacajmy za taksówkę, weźmy Ubera”. Czy aby na pewno? Postanowiliśmy sprawdzić, z jaką stawką za kilometr będziemy musieli się pogodzić, wsiadając do samochodów oklejonych logiem amerykańskiego startupu.

Jazda Uberem nie jest już tak tania, jak w pierwszym okresie po wejściu Amerykanów do Polski. Sytuacja uległa pogorszeniu po wprowadzeniu przepisów regulujących funkcjonowanie aplikacji służących do przewozu osób.

Bizblog.pl poleca

Po wyrobieniu licencji wielu kierowców najzwyczajniej w świecie uciekło do konkurencji. Reszta zastanawia się dzisiaj, czy występowanie mnożników nie sprawi czasem, że klienci na dobre odwrócą się od tej platformy. Uberowcy coraz częściej jeżdżą bowiem po zwielokrotnionych stawkach. W teście, którego wyniki zamieszczone są poniżej, Uber miał mnożniki w 55 proc. przypadków (5/9), Bolt – aż w 88 proc. (8/9).

Pierwszego dnia obowiązywania nowego prawa obawy wydawały się zasadne. Policzyliśmy, że 10-kilometrowy kurs Uberem w Warszawie w godzinach popołudniowych może nas kosztować około 35 zł. Jeszcze gorzej było w przypadku Bolta, który wyliczył, że za taką trasę należy się 41 zł. To ceny przekraczające koszt zamówienia zwykłej taksówki.

Można się jednak spodziewać, że sytuacja w branży taksówkarskiej zmieni się jeszcze nie raz. Choćby dlatego, że parlament pracuje właśnie nad wydłużeniem okresu przejściowego lex Uber do końca 2020 r. Test, który przeprowadziliśmy, pokazuje stan gry w dniach 4-7 października.

Ile kosztuje jazda Uberem?

Przejazdy sprawdzaliśmy w ciągu kilku dni, o różnych porach, przy różnych natężeniu ruchu. Za każdym razem zaczynaliśmy od ustalenia ceny w Uberze, by potem zerknąć na analogiczny kurs w Bolcie. Opłata za „trzaśnięcie drzwiami” w obu firmach wynosi 3 zł. Odległości zaokrąglane są do pełnych kilometrów.

Uber i Bolt doliczają do stawki kilometrowej opłatę za każdą minutę spędzoną w samochodzie. Realna stawka kilometrowa więc jest wypadkową dystansu, ilości czasu poświęconego na przejazd i dostępności kierowców.

Łącznie przez 4 dni próbowaliśmy zamówić 9 kursów. Godziny były zupełnie losowe (jak to w życiu). Trafiło nam się wśród nich zarówno połączenie w niedzielny wieczór, jak i późny wtorkowy poranek.

To, co od razu rzuca się w oczy, to mocno wyżyłowane ceny w poniedziałek. W Warszawie pierwszy dzień tygodnia jest tradycyjnie jednocześnie najbardziej zakorkowanym. Przed godziną 9.00 za dziesięciokilometrowy kurs przyszłoby nam zapłacić 52,10 zł. Po odjęciu opłaty startowej oznacza to, że Uber wiezie nas za 4,91 zł/km. Nie lepiej było zresztą w Bolcie, który chciał w tym czasie ponad 4 zł. Kosmiczne stawki.

Wysokie ceny utrzymywały się przez cały dzień. W późniejszych porach oscylowały między 2,9 a 3,9 zł/km. To wciąż dużo powyżej tego, co zapłacilibyśmy w przeciętnej taksówce.

Duży zjazd cenowy widać za to w kolejnych dniach. We wtorek, niezależnie od pory, kilometrówki krążyły wokół 1,8-2,2 zł. Tanio można byłoby też dojechać do pracy w środę rano, bo stawki na obu platformach nie przekraczały 2 zł/km. Hitem była natomiast poniedziałkowa noce, gdy kilometrówka obu firm wahała się w granicach 1,28-1,44 zł/km.

Uber – kiedy warto?

W tym miejscu miałem zamiar dokonać podsumowania i uśrednić stawki z wszystkich przejazdów. Miałem, ale uznałem, że to bezcelowe. Ceny Ubera i Bolta są dzisiaj ekstremalnie rozciągnięte. Jeżeli przyjąć uznaniowo, że progiem bólu jest kilometrówka na poziomie 2,2 zł, to Uber i Bolt przekroczyły ją w co trzecim kursie. Czy to dużo? Nie, ale trzeba pamiętać, że w pozostałych przypadkach (poza poniedziałkową nocą) ceny nie były też odczuwalnie niższe, od tych oferowanych przez tradycyjne taksówki.

Naprawdę tanio (1,4-1,6 zł) Uberem i Boltem można jeździć wyłącznie o bardzo nietypowych godzinach, gdy zapotrzebowanie na taksówki jest znikome. Przejazd robi się również bardziej opłacalny w momencie, w którym do pokonania mamy krótki dystans. Korporacje taksówkarskie biorą zazwyczaj 8 zł opłaty początkowej. Wybierając Ubera lub Bolta jesteśmy więc na starcie o 5 zł do przodu. A to w przypadku zamiaru pokonania kilku tysięcy metrów zaczyna robić różnicę.

A oto, jak wygląda to w szczegółach:

Niedziela, godz. 21.25 – trasa 10 km

  • Uber – 21,34 zł (1,83 zł/km)
  • Bolt – 23,83 (2,08 zł/km)

Poniedziałek, godz. 8.41 – trasa 10 km

  • Uber – 52,1 zł (4,91zł/km)
  • Bolt – 43,22 (4,02 zł/km)

Poniedziałek, godz. 12.56 – trasa 15 km

  • Uber – 47,40 (2,96 zł/km)
  • Bolt – 36,79 (2,25 zł/km)

Poniedziałek, godz. 19.50 – trasa 4 km

  • Uber – 18,64 (3,91 zł/km)
  • Bolt – 17,80 (3,7 zł/km)

Poniedziałek, godz. 23.44 – trasa 11 km

  • Uber – 18,82 (1,44 zł/km)
  • Bolt – 17,10 (1,28 zł/km)

Wtorek, godz. 10.15 – trasa 7 km

  • Uber – 16,51 (1,93 zł/km)
  • Bolt – 16,25 (1,89 zł/km)

Wtorek, godz. 13.30 – trasa 19 km

  • Uber – 37,97 (1,84 zł/km)
  • Bolt – 44,76 (2,2 zł/km)

Wtorek, godz. 18.11 – trasa 15 km

  • Uber – 30.50 (1,83 zł/km)
  • Bolt – 29.74 (1,78 zł/km)

Środa, godz. 8.49 – trasa 9 km

  • Uber – 20,39 (1,93 zł/km)
  • Bolt – 20.49 (1,94 zł/km)