Finał hitowej telenoweli. Uwaga spoiler: TVP dostanie 1,75 mld zł, a Kurski wróci na fotel prezesa

Krzysztof Czabański nie skorzystał z zaproszenia Senackiej Kultury i Środków Przekazu, by wziąć udział w posiedzeniu na temat tego, co wydarzyło się w Programie III PR. Ale raczej nie dlatego, że się wystraszył. To twardy i sprytny zawodnik, i właśnie to udowodnił.

Pod koniec szturmu, jaki senatorowie i byli dziennikarze Trójki przepuścili na swojego szefa Tomasza Kowalczewskiego i prezes Polskiego Radia Agnieszką Kamińską, głos zabrał Juliusz Braun, były prezes TVP i obecny członek Rady Mediów Narodowych. I poinformował, że właśnie dostał SMS-a, z którego wynika, że Krzysztof Czabański, szef RMN, zarządził korespondencyjne głosowanie nad poszerzeniem zarządu Telewizji Polskiej o… Jacka Kurskiego.

W trakcie posiedzenia w Senacie poświęconego sytuacji w Trójce senatorowie kilkukrotnie dawali wyraz ubolewaniu, że przewodniczący Rady nie znalazł czasu, by stawić się na spotkaniu. Okazało się, że Czabański miał w tym czasie ważniejsze sprawy na głowie.

Bizblog.pl poleca

Głosowanie nad przywróceniem do władz TVP Jacka Kurskiego jest właściwie formalnością. W pięcioosobowej Radzie Mediów Narodowych przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości mają trzech przedstawicieli. Są to Krzysztof Czabański, Joanna Lichocka i Elżbieta Kruk. Skład RMN uzupełniają Juliusz Braun (wytypowany przez KO) oraz Grzegorz Podżorny (nominowany przez Kukiz’15).

Głowa Jacka Kurskiego warta 2 mld zł

Nowy stary członek rządu telewizji publicznej został odwołany przez tę samą Radę Mediów Narodowych, która go teraz nominowała. Nastąpiło to 10 marca.

Ptaszki ćwierkają, że stało się to w wyniku politycznych targów między prezydentem a rządem. Andrzej Duda ponoć uzależnił złożenie podpisu pod ustawą przyznającą mediom publicznym rekordową dotację z budżetu w wysokości 1,95 mld zł od odwołania Kurskiego z funkcji prezesa TVP.

Na jakiej zasadzie przyznawane są tzw. rekompensaty za utracone wpływy abonamentowe?

Jego żądaniu stało się zadość. Najpierw w piątek 6 marca Krzysztof Czabański podał, że w sprawie odwołania Jacka Kurskiego z zarządu TVP ogłosił korespondencyjne głosowanie, niedługo potem prezydent podpisał ustawę przyznającą rekordowe dofinansowanie mediom publicznym.

We wtorek 10 marca RMN podjęła uchwałę o odwołaniu Kurskiego ze stanowiska.

Kurski znów zostanie prezesem TVP?

Właściwie w tym miejscu powinien nastąpić koniec tej telenoweli, ale to byłoby zbyt proste.

Po odwołaniu Jacka Kurskiego p.o. prezesa TVP został Maciej Łopiński, do tej pory szef rady nadzorczej. I pierwszą jego decyzją było powołanie byłego prezesa na doradcę zarządu TVP oraz zawieszenie na trzy miesiące w prawach członka zarządu Marzeny Paczuskiej-Tętnik, która w telewizji uchodzi za człowieka prezydenta Andrzeja Dudy.

Po czwartkowym zamieszaniu efekt jest taki, że w zarządzie TVP zasiadają teraz cztery osoby, a nie dwie jak przed odwołaniem Kurskiego. Ustawa przyznająca 1,95 mld zł „rekompensaty za utracone wpływy abonamentowe” jest już podpisana, a w czerwcu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji dokona podziału pieniędzy.

Tradycyjnie już lwią część zgarnie TVP. W 2019 r. z 1,26 mld zł wypłaconych z budżetu państwa na Woronicza powędrowało 89 proc. z tej kwoty, czyli 1,13 mld zł (rok wcześniej było to 88 proc.), Jeśli w tym roku miałoby być podobnie, a nic nie wskazuje, żeby miało być inaczej, to TVP dostanie około 1,75 mld zł.

Abonament + od 2015 rekompensata za utracone wpływy abonamentowe.

To wszystko zasługa szarej eminencji mediów publicznych Krzysztofa Czabańskiego. Nie wiem, czy to on był mózgiem całej operacji (według mnie tak), ale na pewno realizacja pozostawała po jego stronie.

W każdym razie jest już po wszystkim i Jacek Kurski może już wrócić na stanowisko prezesa TVP.