Hekatomba w turystyce. Długi firm wystrzeliły, a wraz z nimi ceny za pobyt i rachunki w knajpach

Rzeź zaczęła się w marcu, ale to, co stało się kwietniu, trudno porównać do czegokolwiek. Problem polega na tym, że po zniesieniu lockdownu firmy z branży rzuciły się odrabiać straty, niestety bardzo często kosztem naszych portfeli.

Fot. Tobias Scheck/Flickr.com/CC BY 2.0

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor, uważa, że w wyniku zamrożenia gospodarki w reakcji na epidemię w turystyce doszło do prawdziwej katastrofy.

– Obłożenie miejsc noclegowych spadło w kwietniu w zasadzie do zera, co musiało odbić się na kondycji finansowej całej branży, nie tylko właścicieli pensjonatów i hoteli

– wskazuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Szef biura informacji gospodarczej odnosi się między innymi do danych GUS, który podał, że w marcu 2020 r. z bazy noclegowej skorzystało 881,4 tys. turystów, którzy zarezerwowali 2,5 mln miejsc, odpowiednio o 63,3 i 56,7 proc. mniej niż rok wcześniej. W kwietniu było jeszcze gorzej. Liczba osób korzystających z noclegów w porównaniu z analogicznym miesiącem roku poprzedniego mogła spaść o 97,5 proc.

Bizblog.pl poleca

Lockdown odbił się na kondycji całej branży

Widać to już w danych biur informacji gospodarczej i rejestrach dłużników.

Zadłużenie podmiotów turystycznych między marcem a majem wzrosło o blisko 37 mln zł do 118 mln zł. Jeśli weźmiemy pod uwagę zmianę od marca zeszłego roku do kwietnia 2020 r., to mówimy już o blisko 59 mln zł

– wylicza prezes BIG InfoMonitor.

I choć w ciągu roku udział firm mających zaległości w całej branży spadł z 5,9 proc., czyli wartości średniej dla gospodarki, do 5,7 proc., to liczba podmiotów doświadczających problemów wzrosła z 919 do 939.

Największe zadłużenie mają organizatorzy turystyczni – 56,1 mln zł, pozostałe firmy zajmujące się rezerwacją zalegają z 43,6 mln zł, agenci z 11,9 mln zł, a pośrednicy z 5,2 mln zł.

Problem polega na tym, że nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja

Dotychczasowe doświadczenia nie napawają optymizmem. O pewnym zagubieniu i rozgoryczeniu może świadczyć, że część przedsiębiorców branży turystycznej czuje się pokrzywdzona przez – ich zdaniem – niezgodne z prawem zakazy i ograniczenia nałożone przez rząd w związku z epidemią koronawirusa. 84 firmy chcą w sumie 141 mln zł odszkodowań od państwa, a według szacunków takich poszkodowanych może być nawet 10 tys. w całym sektorze – wskazuje BIG InfoMonitor.

Efekt otwarcia gospodarki jest taki, że wiele firm chce wykorzystać sytuację, obawiając się, że obostrzenia mogą zostać wkrótce przywrócone w związku z pojawieniem się drugiej fali zachorowań. Hotele i restauracje podnoszą więc ceny, a rachunki za posiłki i noclegi niejednokrotnie przewyższają już stawki w najpopularniejszych europejskich destynacjach.

Sławomir Grzelczak uważa, że to zrozumiałe, że po kilku miesiącach kompletnego zastoju firmy branży turystycznej usiłują odbić się od dna i poprawić swoją sytuację finansową.

– Niestety dzieje się to częściowo kosztem tych wszystkich, którzy wakacje chcieliby spędzić w kraju, a przecież budżety domowe ok. 40 proc. Polaków również ucierpiały w czasie pandemii

– wskazuje szef BIG InfoMonitor.