Kopalnia Turów: rusza rozprawa przed TSUE. A umowy międzyrządowej dalej nie ma

Najprawdopodobniej znowu czas trwania czesko-polskiego porozumienia stanął na przeszkodzie, żeby po miesiącach negocjacji i odbijania piłeczki dogadać się wreszcie w sprawie kopalni Turów. Niezależnie od tych rozmów rusza rozprawa przez TSUE.

Polski rząd robił, co mógł, żeby w sprawie kopalni Turów dogadać się z Czechami przed 9 listopada, czyli terminem rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Ta jest pokłosiem czeskiej skargi. Nasi południowi sąsiedzi uznali, że Polska, przedłużając tymczasową koncesję dla Turowa do 2026 r., łamie unijne prawo, bo odkrywka wypłukuje, ich zdaniem, wodę pitną z czeskich miejscowości, co od dawna ma bagatelizować Warszawa.

Rozmowy w sprawie muru ochronnego z mieszkańcami czeskiej wsi Uhelna przedstawiciele PGE prowadzili wszak już w 2019 r. Niestety, nawet ofensywa na ostatniej prostej nowej szefowej resortu klimatu i środowiska nic nie przyniosła. Czechom nie do końca spodobał się polski projekt umowy. Obiecali na dniach przygotować swój. Ale TSUE na nikogo nie będzie czekać.

Turów: pieniądze za wycofanie skargi z TSUE

Czesi chcieli też, żeby Polska – do czasu rozstrzygnięcia tego sporu – zamknęła kopalnię Turów. I TSUE taki środek tymczasowy zastosował. Warszawa pozostała jednak nieugięta, w konsekwencji czego naliczana jest kara w wysokości pół miliona euro dziennie. Dlatego podstawowym celem polskiego rządu jest na tyle udobruchać Czechów, żeby ci swoją skargę z Trybunału UE wycofali. Taki też zawarto warunek w ostatniej propozycji przedstawionej Czechom. Polska zobowiązała się do wypłaty w sumie 50 mln euro, ale Praga w rewanżu miała wziąć z TSUE swój wniosek. 

Bizblog.pl poleca

Strona czeska nie będzie wszczynać żadnych innych postępowań o naruszenie praw własności intelektualnej dotyczących kopalni Turów w zakresie objętym niniejszą Umową na podstawie artykułu 259 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej – czytamy w zaproponowanym przez Polskę projekcie.

Czesi nie zgodzą się na umowę na 2-3 lata

Czesi przedstawione propozycje mieli odrzucić i jednocześnie obiecać, że w ciągu kilku dni pokażą swój projekt umowy na piśmie. Rozbieżności mają dotyczyć już tylko jednego punktu. Bardzo możliwe, że znowu chodzi o czas trwania tej międzynarodowej umowy. Polska celuje w bardzo krótki okres 2-3 lat.

Na takie rozwiązanie nie ma jednak zgody ze strony Czechów. I chociaż minister Anna Moskwa rozmawia jeszcze z obecnym szefostwem czeskiego resortu środowiska, to ustalenia w sprawie Turowa konsultowane są też z przedstawicielami partii ODS, sojusznika PiS w Parlamencie Europejskim, którzy wygrali ostatnie wybory w Czechach i będą układać nowy rząd. Upór Czechów co do czasu trwania przyszłego porozumienia pokazuje więc tamtejszą, ponadpartyjną zgodę w tej sprawie.

Rozwiązaniem jest jak najszybsze ogłoszenie przyspieszonej daty zamknięcia kompleksu energetycznego Turów oraz opracowanie planu sprawiedliwej transformacji regionu – mówi Anna Meres, koordynatorka kampanii klimatycznych w Greenpeace Polska.

Region zgorzelecki może stracić znacznie więcej kasy

Aktywiści klimatyczni uważają, że nie ma sensu dalej marnować czasu. Bo to nic nie przyniesie poza utratą kolejnych pieniędzy. Maria Wittels z Fundacji „Rozwój TAK — Odkrywki NIE” przypomina, że „Polska otrzymała już pierwsze wezwanie do zapłaty”. Rachunek zaś już urósł do kwoty ponad 115 mln zł. 

Turów będzie nas jednak kosztował znacznie więcej, jeśli przez brak odpowiedzialnych działań ze strony polskiego rządu zaprzepaścimy szansę na sprawiedliwą transformację regionu – przekonuje Wittels.

Dominika Bobek, radca prawny z Fundacji Frank Bold, zwraca z kolei uwagę na to, że postępowanie przed TSUE w sprawie kopalni Turów trochę potrwa. „Nie powinniśmy spodziewać się go jednak wcześniej niż w pierwszym kwartale 2022 roku, tym bardziej że wyrok poprzedzony będzie jeszcze opinią rzecznika generalnego” – twierdzi. Z kolei Katarzyna Kubiczek ze Stowarzyszenia EKO-UNIA wskazuje na Terytorialny Plan Sprawiedliwej Transformacji, z którego region zgorzelecki ma dostać ok. 1 mld zł. Ale to nie jest jeszcze pewne. Najpierw PGE musi pokazać harmonogram wyłączania swojego energetycznego kompleksu w Turowie. 

Według naukowców z Politechniki Śląskiej powiat zgorzelecki może zyskać nawet 220 mln złotych rocznie, stawiając na energię odnawialną i elektroprosumeryzm – mówi Katarzyna Kubiczek.