Spór o Turów. Czeska Partia Piratów może jeszcze bardziej przycisnąć nasz rząd do ściany

Wybory parlamentarne w Czechach w sporze o kopalnię Turów miały być jak nowe otwarcie. Tak przekonywali polscy politycy, którzy utrzymywali, że pretensje o polską odkrywkę muszą być związane z planowanymi rozstrzygnięciami przy urnach u naszych południowych sąsiadów. Teraz okazuje się, że za chwile może być znacznie gorzej, niż było.

To jest efekt prowadzonej zza naszą południową granicą kampanii wyborczej i jak upadnie już wyborczy kurz, to Czechom pewnie już tak bardzo kopalnia Turów nie bezie przeszkadzać – tak przekonywali nas najważniejsi politycy na polskiej scenie od miesięcy. Dlatego od początku sugerowano, że może warto przeciągać negocjacje z Czechami, żeby ta kampania wreszcie się skończyła, dzięki czemu Praga pójdzie po rozum do głowy i już nie będzie się z Warszawą o węgiel kłócić na całą Europę. Nawet teraz, jak jest już jasne, że raczej po zwycięstwie centroprawicowej koalicji SPOLU nowego rządu nie skonstruuje partia ANO dotychczasowego premiera Babisza – w Polsce nie brakuje optymizmu.

Na pewno mamy duże nadzieje na współpracę

– mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.

Skąd tak dobre nastawienie? Największą partią koalicji SPOLU jest Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS), należąca razem z PiS do Europejskich Konserwatorów i Reformatorów. Ma to być ugrupowanie bardzo nastawione na międzynarodową współpracę regionalną. m.in. w ramach Trójmorza i Grupy Wyszehradzkiej. I przez to, jak uważa PiS, czescy politycy zapomną o Turowie.

Polska chciałaby samodzielnych rządów prawicowej ODS

To nie pierwszy raz, kiedy przedstawiciel polskiego rządu zapewnia, że w sprawie kopalni Turów i czeskich pretensji sprawy idą w dobrym kierunku. Przypomnijmy, że jak Czesi po wielu miesiącach ignorowania przez Warszawę w końcu stracili cierpliwości i zaskarżyli Polskę za Turów do TSUE, to zaraz potem premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że jest już po rozmowie z szefem czeskiego rządu i wycofanie skargi przez Pragę to kwestia dni. Ostatecznie do niczego takiego nie doszło, a Czesi dodatkowo zawnioskowali do TSUE o nałożenie na Polski karę. 

Bizblog.pl poleca

I teraz – w gorącym okresie po czeskich wyborach parlamentarnych – może być dokładnie tak samo. Bo owszem, ODS bliżej ideologicznie do PiS niż partii ANO, byłego za chwilę premiera Czech Andreja Babisza. Tyle że za naszą południową granicą nie będziemy mieli do czynienia z rządami OSD. W grę wyłącznie wchodzi gabinet koalicyjny. Nieprzypadkowo jeszcze w sobotę 9 października OSD razem z Unią Chrześcijańską i Demokratyczną – Czechosłowacką Partią Ludową oraz konserwatystami z ugrupowania Tradycja-Odpowiedzialność-Dobrobyt 09 podpisali umowę z koalicją Czeskiej Partii Piratów z ruchem Burmistrzów i Niezależnych. Ta zabrania im z innymi podmiotami politycznymi prowadzić jakiekolwiek rozmowy o rządowej współpracy. Razem na 200 głosów w czeskim parlamencie będą mieć ich 108 – w sam razem do rządzenia.

Turów, czyli z deszczu pod rynnę?

Taka koalicja może okazać się jednak wyjątkowo niewygodna dla polskiego rządu w sprawie kopalni Turów. Wszystko przez Partię Piratów, która na czeskiej scenie politycznej należy do bodaj najbardziej proekologicznych ugrupowań, w którego programie środowisko i klimat zawsze mają wysokie pozycje. W Parlamencie Europejskim Partia Piratów należy do frakcji Zielonych. W ich programie, spisanym na potrzeby czeskich wyborów parlamentarnych, czytamy m.in. o przygotowaniu Czech do odejścia od węgla już w 2033 r. „Zmodernizujmy energetykę, przemysł i transport do niskoemisyjnych i długoterminowo zrównoważonych form. Wspierajmy oszczędzanie energii i zasobów, nauczymy się wykorzystywać odpady jako praktyczny surowiec” – czytamy w programie Piratów. 

Nic więc dziwnego, że obserwatorzy czeskiej sceny politycznej obsadzają, że właśnie Czeskiej Partii Piratów przypadnie w udziale teka przyszłego ministra środowiska. A to z kolei może sugerować, że nowy rząd w Pradze wcale nie zmieni zdania na temat sporu z Warszawą o kopalnię Turów, a może swoje dotychczasowe stanowisko jeszcze dodatkowo usztywnić.

Leci czas, miliony euro też

Przypomnijmy: TSUE nałożył na Polskę karę za niewykonanie postanowienia w sprawie zamknięcia kopalni Turów 20 września 2021 r.: pół milion euro za każdy dzień zwłoki. Tym samym na razie złożyło się już tej kary w sumie ponad 10 mln euro. Z przecieków zaś ze stołu negocjacyjnego wynika, że obie strony sporu tak naprawdę nie potrafią dogadać się co do jednego: czasu trwania przyszłego porozumienia międzyrządowego. Warszawa chciałaby się w ten sposób z Pragą wiązać na krótko. Czesi chcą za to na długo i żądają od Polski gwarancji środowiskowych jeszcze po skończeniu fedrowania węgla w Turowie, co zgodnie z obowiązującą koncesją miałoby nastąpić w 2044 r.