Polacy słono zapłacą za Turów. Nie myśl, że jak mieszkasz na drugim końcu Polski, to ci się uda

Rząd, a właściwie my wszyscy, mamy kolejny kłopot z kopalnią Turów. Najpierw okazało się, że można tupać nogą ile wlezie, nawet w trakcie konferencji prasowych, ale i tak przyjdzie zapłacić kary nałożone przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Teraz wychodzi na to, że przez węgiel właśnie i brak konkretnego planu odchodzenia od niego, regionowi przepadnie góra pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji.

Premier Mateusz Morawiecki zaraz po podpisaniu porozumienia z Czechami w sprawie kopalni Turów obiecywał szybki wniosek do Komisji Europejskiej, aby anulować wcześniejszą karę nałożoną przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Ale nic takiego nie miało miejsca i Polska dalej musi płacić za to, że nie wstrzymała na czas pracy w tej odkrywce: 500 tys. euro za każdy dzień zwłoki od 20 września 2021 r. do 3 lutego 2022 r.

Bruksela zresztą dokonała już pierwszych potrąceń. Po 15 mln euro (razem z odsetkami) zabrano z Programu Operacyjnego Wiedza, Edukacja, Rozwój i z Regionalnego Programu Operacyjnego województwa kujawsko-pomorskiego. W sumie kara za Turów wynosi ok. 68 mln euro, z czego 45 mln euro już ściągnięto. Reszta czeka na swoją kolej. Na domiar złego wychodzi na to, że powiat zgorzelecki i region lubelski nie dostaną żadnych pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji.

Bizblog.pl poleca

Niepomyślną wiadomość o wykluczeniu Turowa i lubelskiego z FST, Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego otrzymał z Dyrekcji Generalnej Polityki Regionalnej i Miejskiej Komisji Europejskiej – informuje Alina Pogoda z Polskiej Zielonej Sieci.

Kopalnia Turów: koncesja do 2044 r. ciąży coraz bardziej

KE od początku kręciła nosem na wpisanie powiatu zgorzeleckiego z kopalnią Turów na listę beneficjentów FST. Chodziło o podstawową rozbieżność. Bruksela od początku wszak mówi, że tylko tym regionom da pieniądze z FST, które przedstawią konkretne cele transformacji do 2030 r. Tymczasem rok temu ówczesny minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka zdecydował o przedłużeniu koncesji dla kopalni Turów do 2044 r. I Terytorialny Plan dla Województwa Dolnośląskiego 2021-2030 Powiat Zgorzelecki trochę przestał mieć znacznie. Chociaż autorzy opracowania robią co mogą, żeby tak nie było. Twierdzą nawet, że data 2044 r. wcale nie jest taka pewna.

Pomimo, że koncesja na wydobycie węgla brunatnego w Zagłębiu Turoszowskim obowiązuje do roku 2044, nie oznacza to, że warunki ekonomiczne pozwolą na jej konsumowanie w tej perspektywie czasowej i wykorzystanie istniejącego potencjału geologicznego – czytamy w dokumencie.

Dalej autorzy opracowania przekonują, że tak po prawdzie proces transformacji tego regionu już się rozpoczął. A to dlatego, że w ostatnich 20 latach poziom zatrudnienia w kopalni Turów spadł o ok. 60 proc., a w samej tylko elektrowni o ok. 20 proc. w ciągu 10 ostatnich lat. 

Nie ma konkretnego harmonogramu dla Turowa, nie ma pieniędzy z UE

Ale wychodzi na to, że Bruksela nie bierze na poważnie tych argumentów. Bo też w rządowych założeniach do aktualizacji Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. szczególnego nacisku na transformację Turowa po prostu nie ma. Czytamy za to sugestie o tym, żeby węglowi i kopalniom dać więcej czasu. 

Elementem nowego dokumentu będzie plan wykorzystania istniejących jednostek wytwórczych z uwzględnieniem możliwości zwiększenia efektywności i okresu funkcjonowania bloków węglowych wraz z niezbędnymi działaniami modernizacyjnymi i utrzymaniowymi na rzecz zapewnienia właściwego poziomu mocy stabilnych i właściwego bilansowa – czytamy w rządowych opracowaniach. 

Tymczasem w terytorialnych planach sprawiedliwej transformacji muszą znaleźć się konkretne harmonogramy czasowe dotyczące zaprzestania lub znacznego ograniczenia wydobycia paliw kopalnych oraz działań i procesów w sektorach wysokoemisyjnych. Zdaniem KE w przypadku powiatu zgorzeleckiego i województwa lubelskiego tego zabrakło.

Fundusz i neutralność klimatyczna

FST ma na lata 2021-2027 budżet w wysokości ponad 17,5 mld euro. Najwięcej z tej puli, czyli 3,5 mld euro (20 proc.) może trafić do Polski. Na drugim miejscu są Niemcy z wynikiem ponad 2,2 mld euro (prawie 13 proc.), a na trzecim Rumunia z blisko 2 mld euro (ponad 11 proc.).

Bruksela zdecydowała, że w przypadku regionów słabiej rozwiniętych dofinansowanie inwestycji może wynieść do 85 proc. kosztów projektu; dla regionów w okresie przejściowym to maksymalnie 70 proc., a dla tych lepiej rozwiniętych – nie więcej niż 50 proc. Chcąc skorzystać z takiego dofinansowania projekty muszą wykazać się efektem przejścia na zrównoważoną gospodarkę w obiegu zamkniętym.

Na przykład dzięki restrukturyzacji, czy dywersyfikacji gospodarczej. Fundusz wspiera też przekwalifikowania się pracowników a także inwestowanie w zrównoważoną mobilność lokalną i w efektywność energetyczną. Zgodnie z inicjatywą Parlamentu Europejskiego po 31 grudnia 2024 r. do FST mają trafić kolejne środki, z których kraje UE będą mogły korzystać, o ile zobowiążą się do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. W przeciwnym razie ich fundusze będą okrojone o połowę.