Turcja walczy o pieniądze rosyjskich turystów. I stąpa po cienkim lodzie

Turcja marzy o pieniądzach rosyjskich turystów. A chodzi o grube miliardy dolarów. Poobijana kryzysami i koronawirusem gospodarka Turcji potrzebuje tych pieniędzy jak tlenu. Ale Turcy stąpają o cienkim lodzie. Rosjanie mogą na nich sprowadzić bojkot turystów z innych krajów.

Turcja chce stać się atrakcyjniejsza dla turystów z Rosji. Ci zaś mają pomóc poturbowanej gospodarce stanąć na nogi. W tym celu kraj ten rozszerza stosowanie rosyjskiego systemu płatniczego Mir – informuje serwis rozgłośni radiowej Deutsche Welle.

Jak podkreśla portal, w Turcji dochody z turystyki są uważane za niezbędne, by zredukować ziejący deficyt na rachunku obrotów bieżących. Ograniczenia w płatnościach i podróżach lotniczych, spowodowane sankcjami nałożonymi na Rosję budzą obawy, że liczba rosyjskich turystów w Turcji może gwałtownie spaść. Wygląda jednak na to, że Turcja znalazła rozwiązanie.

Bizblog.pl poleca

Turcja otwiera się na rosyjskie karty Mir

Amerykańskie giganty w obsłudze płatności kartą, Mastercard i Visa, wstrzymały prowadzenie interesów z Rosją w ramach sankcji nałożonych przez USA na Władimira Putina.

Turcja jednak znalazła sposób, by rosyjscy turyści mogli obejść tę blokadę. Mogą uzyskać dostęp do swoich pieniędzy za pośrednictwem rosyjskiego systemu płatniczego Mir, który Rosja utworzyła w 2014 r.

– podaje Deutsche Welle.

Już wtedy w Moskwie obawiano się – z powodu aneksji Krymu – że zachodnie sankcje wobec rosyjskich banków i przedsiębiorców mogą uniemożliwić transakcje z użyciem kart Mastercard i Visa. Mir został później wprowadzony także w niektórych innych krajach, do których podróżuje lub gdzie mieszka szczególnie duża liczba Rosjan.

Płatności kartą Mir są w Turcji akceptowane teraz przez trzy banki: Isbank, Ziraat Bankasi oraz VakifBank. Isbank, powołując się na stosunki handlowe między oboma krajami, już w 2019 roku zaczął akceptować karty Mir.

Banki pracują nad szerszym wykorzystaniem tego systemu, choć ukraiński bank centralny wezwał Turcję do wstrzymania wszelkich transakcji przy użyciu kart z rosyjskiego systemu płatniczego

– czytamy w Deutsche Welle.

Turcja musi uważać

Eksperci ostrzegają, że działania Turcji mogą być postrzegane jako próba obejścia sankcji.

Stosunki polityczne i gospodarcze kraju, który podobnie jak Rosja i Ukraina leży nad Morzem Czarnym, są skomplikowane

– mówi ekspertka ekonomiczna ze Stambułu Güldem Atabay w wywiadzie dla Deutsche Welle.

Dodaje, że tak jak Niemcy nie mogą nałożyć embarga energetycznego, tak samo zrozumiałe jest, że Turcja chce się chronić poprzez swoją postawę wobec Rosji

Również Timothy Ash, doradca strategiczny w BlueBay Asset Management w Londynie, skrytykował na Twitterze tureckie postępowanie wobec sankcji nałożonych na Rosję.

Turcja stąpa po cienkim lodzie i naraża się na oskarżenie o chęć aktywnego czerpania zysków z wojny i niedoli Ukraińców

– napisał Timothy Ash.

Turcja już liczy kasę z turystów

Rząd turecki ma nadzieję, że w tym roku turystyka ożywi się po kryzysie covid-19, a przychody wzrosną do poziomu sprzed pandemii, czyli 35 mld dolarów.

Güldem Atabay jest jednak przekonana, że Turcja nie osiągnie tego celu. Ekspertka zakłada bowiem, że rosyjska gospodarka skurczy się w tym roku o 10 proc.

Rosyjska waluta straciła na wartości, inflacja rośnie. Spadła siła nabywcza rosyjskich turystów i Rosjan w ogóle. Niektórzy Rosjanie zrezygnują z urlopu

– mówi w Deutsche Welle.

Serwis wylicza, że spośród 24,7 mln turystów, którzy spędzili wakacje w Turcji w ubiegłym roku, około 4,7 mln pochodziło z Rosji. Tym samym – według tureckiego Ministerstwa Kultury i Turystyki – stanowili łącznie największą grupę (19 proc.). Kolejne grupy to turyści z Niemiec (12,5 proc.) i z Ukrainy (8,3 proc.).

Obliczenia specjalistów zakładają, że jednak zero ukraińskich turystów i niewielka liczba Rosjan może kosztować Turcję 3-4 miliardy dolarów przychodów z turystyki.