Chińczyki trzymają się za mocno, dlatego Trump znalazł sobie nowych chłopców do bicia

Szwajcaria manipuluje kursem franka, a Niemcy za bardzo zyskują na słabnącym euro – uważają Stany Zjednoczone. Dlatego uważnie przyglądają się obu krajom. Przed nami nowa odsłona wojny handlowej?

Administracja Donald Trumpa nie jest zadowolona z polityki prowadzonej przez Szwajcarię. Dlaczego? Po pierwsze, Amerykanie mają do Szwajcarii pretensje o nadwyżkę w wymianie handlowej, co oznacza, że Szwajcarzy więcej eksportują niż importują. To fakt, Szwajcaria od 19 lat ma nadwyżkę w handlu zagranicznym.

Po drugie, USA mają też żal o nadwyżkę na rachunku kapitałowym. Bo ich zdaniem Szwajcarzy mają za dużo pieniędzy.

I faktycznie, frank szwajcarski jest jedną z walut, którą najchętniej się handluje na świecie. Do Szwajcarii napływa też dużo kapitału, a kurs franka ciągle się umacnia – lada chwila może być wobec euro na poziomach najwyższych od trzech lat.

Bizblog.pl poleca

Szwajcaria pod okiem Wuja Sama

To nie jest korzystne dla samej Szwajcarii, bo tak silna waluta hamuje rozwój eksportu. Drogi frank oznacza, że import zegarków, serów czy czekolady ze Szwajcarii staje się droższy i mniej opłacalny.

Dlatego Szwajcarski Bank Narodowy SNB od kilku lat stara się zapobiec dalszemu umacnianiu waluty. I to właśnie nie podoba się amerykańskiej administracji. Departament Skarbu USA wpisał Szwajcarię na czarną listę obserwacyjną, na której znajdują się kraje sztucznie zaniżające wartość swoich walut.

To jeszcze nie oznacza, że Amerykanie zarzucają Szwajcarii manipulacje, to oznacza, że ją o to podejrzewają. 

Całkiem niedawno, Thomas Jordan, szef banku centralnego Szwajcarii tłumaczył się, że to nie tak, że SNB osłabia franka, żeby zyskać przewagę nad jakimkolwiek krajem. Po prostu musi zapobiec nadmiernemu umocnieniu swojej waluty, bo to szkodziłoby gospodarce.

Szwajcaria zamiast Chin

Bloomberg twierdzi, że Szwajcarzy publicznie nie wyrażają zaniepokojenia tym, że znaleźli się na amerykańskiej liście obserwacyjnej. Tak samo zresztą Amerykanie publicznie nie sformowali wobec Szwajcarii zarzutów o manipulacje.

Gdyby jednak padły oficjalne oskarżenia, Szwajcarii groziłyby karne cła na towary eksportowane do USA. Choć akurat taki krok ze strony Stanów Zjednoczonych już chyba nikogo by nie zdziwił. Donald Trump już dawno dał się już poznać jako miłośnik wojen handlowych.

Ciekawe zresztą, że USA jednocześnie zdjęły z czarnej listy Chiny, które przecież właściwie ustalają ręcznie kurs juana. Zdecydowały o tym prawdopodobnie nie względy ekonomiczne, ale polityczne. To takie wyciągnięcie ręki na zgodę do Chińczyków i być może początek końca wojny handlowej z Chinami. Cóż, Szwajcaria jest jednak trochę łatwiejszym przeciwnikiem.

Jeszcze ciekawsze, że na tej samej liście znajdują się Niemcy. Amerykanie twierdzą, że niemiecka gospodarka korzysta ze słabego euro. Czyżby Donald Trump życzył sobie, że Niemcy wrócili do marki?