Analitycy już wiedzą, że Trump reelekcję ma w kieszeni. Sukces zawdzięcza tym trzem obrazkom

Analitycy Moody’s są przekonani, że nic tak nie determinuje naszego zachowania przy urnach, jak stan naszych portfeli. Tę pewność siebie daje im to, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat tylko raz pomylili się w swoich prognozach i źle wytypowali zwycięzcę wyborów prezydenckich. Teraz dowodzą, że Donald Trump powinien rozgnieść konkurencję na miazgę.

Fot. Flickr/Gage Skidmore (CC BY-SA 2.0)

O przyczynach zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku można byłoby napisać całą książkę. Znalazłby się tam z pewnością wątek dotyczący pauperyzacji amerykańskiej klasy średniej, powolny upadek mitu self-made mana związany z zamykaniem się ścieżek awansu i rosnącym rozwarstwieniem społeczeństwa.

Bizblog.pl poleca:

Z pewnością pojawiłaby się tam wzmianka na temat polityki prowadzonej przez startupy z Doliny Krzemowej, która polega na maksymalizowaniu zysków poprzez wysyłaniu pracowników na umowy śmieciowe i korzystaniu z darmowej pracy stażystów. Poczytalibyśmy sobie również o przenoszeniu zakładów produkcyjnych do Azji Wschodniej i krachu na rynku nieruchomości, który uświadomił (szczególnie młodym) Amerykanom, że kryzysy gospodarcze nie są XX-wiecznym reliktem przeszłości.

W tej całej analizie pojawiłby się też pewnie fragment o rosyjskich trollach, ale umówmy się, że był to element, który co najwyżej przechylił szalę zwycięstwa na korzyść tego ekscentrycznego i nieco rozczochranego biznesmena. Jego popularność wzięła się bowiem z prostej obietnicy: sprawię, że będzie, tak ja było.

Obietnicy bardzo ambitnej, bo sugerującej, że jako wszechwładny prezydent USA jest w stanie praktycznie w pojedynkę odwrócić procesy, które przez dekady doprowadziły gospodarkę USA do stanu lekkiej erozji i sprawiły, że amerykańscy wyborcy zaczęli z powątpiewaniem patrzeć w przyszłość.

Można się więc śmiać ze słownych lapsusów Trumpa, szydzić z jego niekompetencji i z przerażeniem patrzeć na jego nieobliczalne działania na arenie międzynarodowej, ale on sam dobrze wie, że klucz do jego reelekcji tkwi w trzech wskaźnikach. Takich, które pokazują, jak żyje się zwykłym Amerykanom i ukazują kondycję rynku przez sytuację na giełdzie. Czyli tym, co zawiodło u jego poprzedników i tym samym wyniosło go do władzy.

Analiza Moody’s

Gdyby wyborcy głosowali przede wszystkim na podstawie swoich portfeli, prezydent rozwalcowałby konkurencję

– pisze w swoim raporcie Moody’s.

Prestiżowa agencja ratingowa co wybory bierze pod lupę ocenę sytuacji finansowej przez konsumentów, stopę bezrobocia i zyski, jakie giełda osiąga w trakcie trwania kadencji.

W USA głosowanie odbywa się poprzez oddawanie głosów na elektorów. Ci deklarują wcześniej poparcie dla konkretnego kandydata. Kolegium elektorskie liczy sobie 538 osób, a Trump do reelekcji potrzebuje przychylności ponad połowy z nich.

Dlaczego Trump wygra w 2020

Prognozy Moody’s wskazują, że nie powinien mieć z tym problemu. Przy założeniu, że frekwencja będzie na przeciętnym poziomie, Trump powinien ubierać co najmniej 289 głosów.

Taki wynik (dokładnie 289 do 249) padł w modelu giełdowym, w którym pod uwagę brany jest indeks S&P. Wyjaśnia go poniższa grafika. 20 stycznia 2017 r. to dzień, w którym obecny prezydent oficjalnie objął swój urząd.

Źródło: Google

W pozostałych modelach zwycięstwo urzędującego prezydenta jest jeszcze wyższe. W modelu bezrobocia przewaga Trumpa to już 332 do 206. Trudno się temu dziwić, bo stopa bezrobocia jest dzisiaj najniższa od 50 lat. Od początku kadencji spadła o 1,2 punktu procentowego.

Rekordowy wynik osiąga natomiast w modelu „kieszonkowym”, w którym o liczbie głosów decyduje subiektywna ocena Amerykanów na temat stanu ich finansów. A liczba osób, które uważają, że w najbliższych miesiącach się wzbogacą, jest dzisiaj najwyższa od końcówki lat 90.

Źródło: Instytut Gallupa

Po przyjrzeniu się tym wynikom nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że zsumowanie wszystkich trzech modeli daje Trumpowi zwycięstwo 324 do 214.

Modele Moody’s są stosowane od 1980 r. Agencja nie pomyliła się w przewidywaniu wyników ani razu. Poza jednym przypadkiem. Dotyczył on… wyborów z 2016 roku.