Rząd nie będzie zadowolony. Już tysiące Polaków żądają takich samych przywilejów jak górnicy

Przedstawiciele Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Spółek Energetyczno-Górniczych, Okołoenergetycznych i Ciepłowniczych spotkali się w Turowie. Skreślili własny projekt umowy społecznej i pokazali jak widzą transformację energetyczną. Teraz piłka jest po stronie rządu.

Energetycy i ciepłownicy, w sumie grube tysiące pracowników, od wielu miesięcy proszą rząd o włączenie ich w rozmowy o transformacji energetycznej, w której do tej pory tak na serio uczestniczyli tylko górnicy. I też chcą wywalczonych w ten sposób benefitów: gwarancji zatrudnienia, indeksacji wynagrodzeń czy jednorazowych odpraw wyliczanych na 120 tys. zł. Tyle że po miesiącach proszenia, błagania, apelowania i też straszenia strajkiem i innymi akcjami protestacyjnymi, Ministerstwo Aktywów Państwowych umiało zdobyć się jedynie na zapowiedź takich negocjacji, które miały ruszyć pod koniec czerwca. 

W końcu cierpliwość związkowców się skończyła. Energetycy i ciepłownicy postanowili wziąć sprawy w swojej ręce i sami usiedli do kreślenia najważniejszych założeń ich umowy społecznej. Zawarte tam rozwiązania raczej nie spodobają się w rządzie. 

Bizblog.pl poleca

Może teraz wreszcie ktoś zacznie z nami naprawdę na poważnie rozmawiać

– zastanawia się Bogdan Tkocz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Tauron Serwis.

Transformacja energetyczna z obowiązkowymi gwarancjami

W rozdziale III „Szczególna ochrona stosunku pracy Pracowników” przygotowanego projektu umowy społecznej, czytamy że pracodawcy (PGE, Tauron, Enea i Energa) zobowiązują się do szczególnej ochrony wszystkich miejsc pracy – od dnia wejścia tej umowy w życie aż do czasu osiągnięcia przez nich uprawnień emerytalnych. Chodzi też o zachowanie „płacy na poziomie nie mniej dla nich korzystnym od warunków obowiązujących w dniu wejścia umowy w życie”, jak zapisano w projekcie. 

Zależy też nam bardzo, żeby zdecydowanie mocniej postawić na przeszkolenia i przekwalifikowania. Inaczej ta cała transformacja energetyczna po prostu się nie uda

– uważa Tkocz.s

Do tego jeszcze dochodzą warunki, przy których pracodawca nie będzie mógł wręczyć wypowiedzenia pracownikowi. Tak ma być jak na skutek wypowiedzenia pracownik miałby pracę wymagającą mniejszych kwalifikacji niż poprzednia robota. Podobnie zakłada projekt umowy społecznej jeżeli chodzi o zmniejszenie wynagrodzenia, czy zmianę miejsca pracy. No chyba, że w tym ostatnim przypadku zadba się o system dowozu pracowników lub zakwaterowanie „o standardzie mieszkań nie gorszym niż dotychczas obowiązujący” lub zwrot kosztów dojazdu do pracy. Tak naprawdę energetycy i ciepłownicy chcą od rządu obietnicy, że zatrudnienie stracą wyłącznie przechodzący na emeryturę, na mocy porozumienia zawartego na podstawie Programu Dobrowolnych Odejść oraz Programu Wcześniejsza Emerytura, a także „w przypadku udowodnionego ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych”. W żadnym innym przypadku.

Związkowcy chcą też wyższych pensji. Stopień przyrostu wynagrodzeń ma być ustalany w oddzielnym porozumieniu zwartym do końca marca każdego roku. Jeżeli do tego jednak nie dojdzie, to „przyrost przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia ustala Strona Pracodawców, na poziomie nie niższym niż 150 proc. wskaźnika średniorocznej inflacji ogłaszanego przez Główny Urząd Statystyczny”.

Bo jak nie, to zapłacicie odszkodowanie

Jeżeli jednak pracodawca naruszy owe gwarancje zatrudnienia – będzie musiał wypłacić stosowne odszkodowanie.

Wysokość odszkodowania ustala się jako iloczyn miesięcznego wynagrodzenia Pracownika, liczonego jak wynagrodzenie za czas urlopu wypoczynkowego, (lecz nie mniejsze niż średnie miesięczne wynagrodzenie w Grupach Energetycznych, powiększone o wysokość składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe obciążających pracodawcę) i liczby pełnych miesięcy, które pozostają do upływu Okresu Gwarantowanego

– czytamy w projekcie umowy społecznej energetyków i ciepłowników. 

Tak czy inaczej odszkodowanie za złamanie gwarancji zatrudnienie nie może być niższe niż równowartość 41-krotności przeciętnego miesięcznego średniego wynagrodzenia w wymienionych spółkach energetycznych: PGE, Tauron, Enea i Energa. Autorzy projektu umowy społecznej zadbali też o to, żeby do tego odszkodowania doliczane były nagrody jubileuszowe, odprawy emerytalne lub rentowe – obliczone w taki sposób, jakby pracownik miał je otrzymać w dniu rozwiązania stosunku pracy.

Same zabezpieczenia nic nie dadzą. Dla nas zdecydowanie teraz najważniejsze są gwarancje jak najdłuższej pracy

– nie ukrywa Bogdan Tkocz.

Zamiany w spółkach tylko w uzgodnieniu ze związkowcami

W swoim projekcie umowy społecznej energetycy i ciepłownicy bardzo wyraźnie nakreślili także swoje prawa przy okazji podejmowania zmian strukturalno-organizacyjnych w spółkach energetycznych. Wszystkie i za każdym razem – mają być konsultowane ze związkowcami. Jeżeli taka będzie potrzeba – pracodawca winien podpisać z pracownikami stosowne porozumienie. A do czasu zakończenia rozmów pracodawca „nie podejmie jakichkolwiek działań objętych Programem Restrukturyzacji Konsolidacji”. 

To jeszcze nie wszystko. W projekcie energetyczno-ciepłowniczej umowy społecznej czytamy jeszcze, że „w trakcie Konsultacji dotyczących planowanych zmian konsolidacyjnych lub restrukturyzacyjnych Strona Pracodawców przedstawi Związkom Zawodowym z 60-dniowym wyprzedzeniem skutki wprowadzenia planowanych zmian w odniesieniu do przyjętych i zaakceptowanych przez organy Spółek Grup Energetycznych rocznych lub wieloletnich planów rzeczowo-finansowych”.

Chcemy mieć wreszcie kontrolę nad własnym losem

– tłumaczy przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Tauron Serwis.

I nawet jak grupę pracowników część zmian restrukturyzacyjnych w kolejnych latach jednak obejmie – mają oni zachować wszystkie wcześniej zdobyte uprawnienia pracownicze. Zatrudnienie zaś w danej spółce energetycznej ma być przez pracodawcę i związkowców analizowane pod koniec każdego roku.

W czwartym kwartale roku poprzedzającego każdy następny rok kalendarzowy Pracodawca i Związki Zawodowe uzgodnią poziom zatrudnienia, liczbę i wymiar etatów na rok następny

– czytamy w projekcie umowy.