Bruksela chce całkiem wyrwać zęby branży kopalnianej, bo ta się ciągle odgryza

Najpierw przedsiębiorstwa z branży paliw kopalnych pozwały rząd słoweński za ochronę środowiska, potem zakwestionowały plany Holandii dotyczące wycofania węgla. Komisja Europejska chce zatrzymać to prawne tsunami i zmienić Traktat Karty Energetycznej. Nie wszystkim jest to na rękę.

Szykuje się międzynarodowa bitwa o kształt Traktatu Karty Energetycznej (TKE). To istniejąca od 1994 r. platforma współpracy pomiędzy krajami posiadającymi surowce energetyczne i potrzebującymi inwestycji a tymi z kapitałem, które chcą te surowce importować. Bruksela celuje w zieloną reformę i wyrzucenia z TKE węgla, ropy i gazu ziemnego.

Bizblog.pl poleca

W ten sposób Komisja Europejska chce zastopować działania firm z sektora wydobywczego, które w ostatnim czasie nasiliły argumentacje, że polityka poszczególnych rządów w zakresie ochrony środowiska niesprawiedliwie szkodzi wartości ich aktywów. Według wyliczeń ośrodka analitycznego Open Exp podjęte na tej podstawie sprawy sądowe mogą podatników na całym świecie do 2050 r. kosztować nawet 1,3 bln euro. Prawie połowa tych kosztów ma przypadać na Unię Europejską. 

Traktat Karty Energetycznej do zmiany

Bruksela nie zamierza tak zostawić tej sprawy. Zwłaszcza że przedsiębiorstwa z branży paliw kopalnych nie rzucają słów na wiatr i już podejmują działania prawne przeciwko rządom w Słowenii i Holandii. KE chce tę falę zatrzymać reformą Traktatu Karty Energetycznej. Tyle że na nią muszą się zgodzić wszystkie 53 kraje obecnie wchodzące w skład TKE. A na to się przynajmniej na razie nie zanosi. Japonia i kraje Azji Środkowej zablokowały plany Brukseli. Mimo że proponowane wyrzucenie węgla, ropy i gazu miałoby nastąpić dopiero za 10 lat. 

KE chce też, żeby były chronione inwestycje gazowe przed 2030 r. – o ile emitują mniej niż określoną ilość CO2 i jeśli ich instalacje i infrastruktura umożliwiają wykorzystanie gazów niskoemisyjnych i odnawialnych. Z kolei konwersje węgla na gaz lub gazociągi, które mogą przenosić gazy niskoemisyjne i odnawialne – zdaniem Brukseli – powinny być chronione do 2040 r. Osobny parasol ochrony był rozpostarty nad inwestycjami w wodór i materiały stosowane do izolacji budynków. Wszystkie te propozycje mają być jeszcze omawiane przez grupę roboczą Rady Europejskiej ds. energii. 

Słaba propozycja, która i tak nie ma szans na powodzenie

Propozycja KE na razie najmocniej krytykowana jest w samej Europie, która Zielonym Ładem ma iść do neutralności klimatycznej do 2050 r. Zdaniem Amandine Van Den Berghe, prawnik ds. handlu i środowiska w ClientEarth, jest ona krokiem jak najbardziej we właściwym kierunku.

Jednocześnie zawiera poważne luki dotyczące gazu ziemnego i wodoru, które zwiększają ryzyko zablokowania infrastruktury gazowej i tym samym większej ilości emisji w przyszłości. Paul de Clerck z „Friends of the Earth Europe” idzie o krok dalej i oskarża KE o „ochronę paliw kopalnych przez co najmniej kolejne dziesięć lat” i o „ślepe podejście do interesów związanych z paliwami kopalnymi”. 

Do licznych krytyków dołączyła również Yamina Saheb, która kiedyś była szefem jednostki ds. efektywności energetycznej TKE, a obecnie prowadzi te środowiskowe negocjacje, których kolejną rundę zaplanowano na luty lub marzec 2021 r. Jej zdaniem, mimo że propozycja KE jakoś szczególnie klimatu nie broni, to i tak nie warto mieć nadziei, że na tego typu propozycje przystaną pozostałe kraje wchodzące w skład TKE. Dlatego jej zdaniem nie ma co liczyć na reformy TKE, tylko ów Traktat jak najszybciej opuścić. Tak jak wcześniej zrobiły to Włochy czy Rosja. Problem polega na tym, że w TKE obowiązuje tzw. klauzula wygaśnięcia, która każe też państwom UE przestrzegać zasad TKE przez następne 20 lat.