Tlenki azotu na celowniku. Diesle won z miasta

Członkowie inicjatywy The Real Urban Emissions udowodnili, że kiedy słupki rtęci przekraczają 30 st. C w stolicy Francji z samochodowych rur wydechowych wydobywa się więcej spalin. Przede wszystkim chodzi o tlenki azotu. Okazało się też, że niemiłosiernie kopcą nawet motocykle.

Pamiętacie aferę Dieselgate 2015, kiedy okazało się, że samochody Volkswagena emitowały 40 razy więcej tlenków azotu niż podczas testów laboratoryjnych? Niedługo potem zresztą wyszło na jaw, że nie tylko niemiecki koncern pod tym względem robi swoich klientów w konia.

Dzięki temu świat zyskał nowego wroga. Diesle. A przecież miał zbawić rynek motoryzacyjny i z mniejszą emisją dwutlenku węgla być alternatywą dla silnika benzynowego.

Tlenki azotu szaleją w Paryżu

Chociaż silnik Diesla przetrwał wielomiesięczną nawałnice nienawiści zaraz może okazać się, że przed nim kolejne kłopoty. A to za sprawą przedstawicieli inicjatywy True (The Real Urban Emissions Initiative), którzy postanowili przyjrzeć się samochodowej emisji zwłaszcza w upalnie dni, kiedy temperatura przekracza 30 st. C. 

Emisję z rur wydechowych wzięto na celownik w Paryżu – stolicy Francji, gdzie tylko w czerwcu i lipcu z powodu upałów miało umrzeć ok. 1500 osób. Przy okazji pobito krajowy rekord wszech czasów: 28 czerwca w miejscowości Herault, na północy Francji zanotowano temperaturę 46 stopni C.

Okazało się, że emisje tlenków azotu (NOx) z samochodów z silnikami wysokoprężnymi wzrosły o ok. 20-30 proc., w przypadku kiedy temperatury osiągnęły poziom 30 st. C.

Wyższe wartości niż deklarowane

Na potrzeby tego badania reprezentujący inicjatywę True użyli zaawansowanych urządzeń teledetekcji do pomiaru emisji z przeszło 180 tys. samochodów poruszających się po paryskich drogach przez trzy tygodnie tegorocznego lata. I tak jak w przypadku afery z Dieslem sprzed już czterech lat, tak teraz okazało się, że wyniki badań na mieście nijak mają się do wartości uzyskiwanych w laboratoriach i podawanych przez producentów. 

Czujniki wycelowane były również w motocykle, autobusy, motorowery i ciężarówki. W przypadku jednośladów okazało się, że „znacznie przekraczają” średnie wartości zarówno dla samochodów z silnikiem benzynowym, jak i diesla.

Samochody emitują zbyt dużo zanieczyszczeń w porównaniu z danymi testowymi producentów, a ten raport pokazuje, że skandal nadal istnieje – przekonuje Sheila Watson z Fundacji FIA, która sfinansowała badania. 

Diesle wygonione z Paryża jeszcze przed olimpiadą

Inicjatywa True przeprowadziła badania za zgodą burmistrz Paryża Anne Hidalgo, dla której zanieczyszczenie powietrza i w ogóle ochrona środowiska stały się już teraz głównym wątkiem walki o reelekcję. To właśnie w stolicy Francji, za jej rządów, zapoczątkowano naklejkowy system Crit’Air, który później szybko znalazł naśladowców w całym kraju (każde auto musi mieć naklejkę określającą jego emisyjność spalin).

Ta sama polityk trzy lata temu, nie przejmując się wrzaskami krytyki, zamknęła autostrady wzdłuż prawego brzegu Sekwany. A teraz zapowiada równie ostre kroki względem dieslów. 

Hidalgo planuje wygonić wszystkie diesle z Paryża w ciągu zaledwie pięciu lat. W 2024 r. stolica Francji będzie gospodarzem Letnich Igrzysk Olimpijskich. I to wg obecnej burmistrz „miasta zakochanych” będzie idealna okazja do pokazania się całemu światu bardziej z zielonej strony.